Język angielski zostanie na pewno

BREXIT: Od referendum do złożenia formalnego wniosku upłynęło aż dziewięć miesięcy, bo tyle czasu zajęła procedura brytyjska. Rozpoczynająca się unijno-brytyjska jest w szczegółach sto razy bardziej skomplikowana.

Premier Theresa May 29 marca wreszcie przekazała Donaldowi Tuskowi, przewodniczącemu Rady Europejskiej, papiery rozwodowe. Oczywiście chodzi nie o osobiste relacje obojga, lecz o uruchomienie art. 50 unijnego traktatu i notyfikowanie wniosku Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej o wystąpienie z Unii Europejskiej. Tym samym zaczął bić licznik, przewidujący zakończenie procedury w dwa lata. Jej przedłużenie o kolejne dwa jest możliwe wyłącznie za jednogłośną zgodą wszystkich państw UE.

Na razie obie strony deklarują, że chcą zrobić wszystko, aby termin 29 marca 2019 r. został dotrzymany. Wkrótce potem, na początku czerwca odbędą się bowiem wybory do Parlamentu Europejskiego i całkowitym absurdem byłoby wybieranie na krótki czas 73 europosłów brytyjskich. Jednak stopień skomplikowania sprawy rozwodowej — do opisu brexitu taka terminologia pasuje idealnie — jest bardzo wysoki. Przecież Wielka Brytania przystąpiła 1 stycznia 1973 r. jeszcze do Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej, od tego czasu wyrosły już całe pokolenia i ludzkie, i biznesowe, dla których funkcjonowanie poza wspólnotą jest niewyobrażalne. Od referendum z 23 czerwca 2016 r. — w którym głosujący opowiedzieli się w proporcji 51,9 do 48,1 za brexitem — do złożenia wniosku upłynęło aż dziewięć miesięcy, bo tyle czasu zajęła procedura brytyjska. Rozpoczynająca się unijno-brytyjska jest w szczegółach sto razy bardziej skomplikowana. Na razie nie wiadomo, jak ją ugryźć, bo nigdy nie była przerabiana. Raczej niemożliwe wydaje się proste odwrócenie trybu rokowań akcesyjnych państw przystępujących do UE, czyli kolejnego zamykania uzgodnionych branżowych rozdziałów.

Pocieszający dla obu stron wniosek zapisany został w tytule. Warto jednak przypomnieć, że język angielski jako oficjalny wspólnotowy wprowadziła traktatowo tylko Wielka Brytania w 1973 r. Zarówno Irlandia, również w 1973 r., jak i Malta w 2004 r. równie dumnie co demonstracyjnie wpisały jedynie języki narodowe, chociaż np. irlandzkim włada najwyżej 1 proc. mieszkańców. Przy ortodoksyjnym podejściu do traktatów, angielski powinien zatem zostać z UE… wyrugowany. Co oczywiście się nie stanie, albowiem stał się narzeczem globalnym i stanowi podstawę tworzenia unijnych dokumentów. W tym równie symbolicznym co praktycznym wątku sny zwolenników brexitu o imperialnej potędze zatem się spełnią. Jak wyjdzie w innych — realnie okaże się najwcześniej kilka lat po zmaterializowaniu się brexitu w wymiarze prawnym, gospodarczym i ludzkim.

SYMBOL BREXITU: Podczas jubileuszowego unijnego szczytu na rzymskim Kapitolu pierwszy raz od 44 lat nie było już flagi brytyjskiej. W porządku alfabetycznym United Kingdom zawsze zamykało szyk. Notabene ustawienie flag zgodne jest z kolejnością nazw państw, ale w ich językach własnych — dlatego np. Polskę bezpośrednio poprzedza Österreich, a listę zamykają Suomi i Sverige. Fot. Jacek Zalewski

 

Jacek Zalewski
Jacek Zalewski