Kiedy wreszcie jakieś konkrety?

Grupa Wyszehradzka spotkała się w Krynicy

FOT. Wikipedia

Panel ambitnie zatytułowany „Europa Środkowa i Wschodnia — czy może mówić jednym głosem?” podczas XXVI Forum Ekonomicznego w Krynicy-Zdroju był kolejną już w ostatnim czasie prezentacją poglądów szefów rządów Grupy Wyszehradzkiej (V4). Ze względu na charakter forum premierzy naszej czwórki — Beata Szydło, Bohuslav Sobotka z Czech, Robert Fico ze Słowacji i Viktor Orbán z Węgier — wystąpili wspólnie z Wołodymyrem Hrojsmanem, premierem Ukrainy. W tonie dyplomatycznej jedności podkreślali, że V4 ma ogromny potencjał i jest w stanie zmieniać przyszłość kontynentu na lepsze. Zwracali uwagę, że mimo oczywistych różnic, jakie dzielą wyszehradzki kwartet, na forum Unii Europejskiej potrafi dojść do kompromisu.

Wątek ukraiński to odrębny temat, zatem niniejszy komentarz zawężam do spraw unijnych.

Spotkanie V4 na krynickim deptaku, podobnie jak niedawne warszawskie z udziałem kanclerz Angeli Merkel, to element wielostronnych podchodów liderów 27 państw członkowskich UE przed nieformalnym szczytem Rady Europejskiej, który 16 września w Bratysławie zajmie się sytuacją wspólnoty po brexicie. Grupa zapowiada — głównie ustami Beaty Szydło, albowiem Polska przez rok jest koordynatorem V4 — zaprezentowanie na szczycie projektu reform instytucji unijnych. Na razie jednak brak jest jakichkolwiek konkretów. Wszystkie spotkania kończą się według schematu, w którym werbalna troska o przyszłość UE równa jest merytorycznej pustce. Za jedyne wspólne punkty państw V4 można uznać postulaty bezpieczeństwa oraz wzrostu gospodarczego. To wartości równie cenne co pojemne, ale ich osiągnięcie każdy widzi inaczej. Albowiem jedynym tematem, w którym obecne rządy Polski, Czech, Słowacji i Węgier ujednoliciły swoje stanowiska, jest niezgoda na przyjmowanie imigrantów.

Różnice poglądów w pozostałych obszarach zamiatane są pod dywan. Charakterystyczne jest na przykład pomijanie na szczytach V4 niewygodnego tematu euro. Słowacja już dawno do Eurolandu weszła, następnym członkiem mogą być Czechy, których obecne władze już nie deklarują tak zdecydowanie trzymania się korony, jak za prezydentury Vaclava Klausa. Euro w Pradze może zaś zachęcić premiera Viktora Orbána do przeprowadzenia rachunku strat i zysków z dalszego utrzymywania na Węgrzech słabego forinta. Za kilka lat może się zatem okazać, że Polska ze złotym to… ostatnia w naszej części UE wysepka otoczona morzem euro. Inną strategiczną kwestią, w której biegunowo różnimy się od reszty V4, to dostawy surowców energetycznych z Rosji. Czechy absolutnie nie traktują gazociągu Nord Stream 2 jako zła i dalszego uzależniania się, natomiast premier Robert Fico, wykorzystując sprawowanie przez Słowację półrocznej prezydencji w Radzie UE, rozmawiał z Władimirem Putinem na temat perspektywy zniesienia unijnych sankcji wobec Rosji.

Specyfika Grupy Wyszehradzkiej wynika przede wszystkim z jej sformalizowania od ćwierć wieku.

Merytorycznie V4 nie ma osiągnięć integracyjnych. Na finiszu negocjacji akcesyjnych z UE każde państwo nie tylko grało własną melodię, ale nawet zakłócało graną przez sąsiada. A już po wstąpieniu nigdy nie mogło się porozumieć w żadnej ze wspólnotowych polityk sektorowych. Dlatego jeśli w Bratysławie ogłoszony zostanie naprawdę wspólny projekt V4 — będzie to polityczny cud.

Jacek Zalewski
Jacek Zalewski