Kompromis jest naiwną mrzonką

Nareszcie kończy się niewyobrażalna dla normalnego zarówno pracodawcy, jak i pracobiorcy, w tym również z sektora budżetowego, kanikuła parlamentarna.

Sejm

Zawodowi posłowie i senatorowie kodeksową przerwę urlopową mają w sierpniu, ale także ekstra ferie świąteczno-noworoczne. Nie dotyczy to tylko zdarzającej się co cztery lata sytuacji na styku kadencji. Konieczne jest tu ważne zastrzeżenie, że nie wszyscy parlamentarzyści przechodzą na etaty — dla kontynuujących własną działalność zawodową taka okazja do nadrobienia różnych zaległości w końcówce roku to dobrodziejstwo.

Zwłaszcza, że zryczałtowana pozaetatowa dieta jest wypłacana wszystkim. Na przełomie 2016/2017 marszałek Marek Kuchciński zafundował Sejmowi ciągłą przerwę trwającą aż 25 dni, od 16 grudnia do 11 stycznia (dzień wcześniej zaczynają niektóre komisje). Ciut krócej wyszło to w Senacie, 20 ciągłych dni od 21 grudnia do 11 stycznia. Notabene od marszałka Stanisława Karczewskiego środowisko dziennikarskie wciąż domaga się przedstawienia propozycji tzw. kompromisowego uregulowania zasad pracy mediów w gmachu przy Wiejskiej. Obiecanym terminem był 6 stycznia — niestety, marszałek słowa nie dotrzymał.

Bardzo długa przerwa nadała specyficzny kontekst rotacyjnemu koczowaniu posłów PO i Nowoczesnej na sali plenarnej Sejmu. Opozycja w całości, razem z nieprotestującymi czynnie klubami Kukiz ’15 i PSL, nie przyjęła do wiadomości uchwalenia 16 grudnia budżetu państwa oraz kilku innych ustaw podczas anormalnie dokończonego przez klub PiS i kilku posłów spoza tej partii posiedzenia Sejmu w Sali Kolumnowej. Odnosząc się do tego bezprecedensowego w dziejach RP pęknięcia organu władzy ustawodawczej, komentarzowi przedświątecznemu nadałem tytuł „Parlamentarna służba wartownicza”. Nawiązywał on do wojskowego regulaminu, który oprócz zmiany pełniącej służbę na posterunku i odpoczywającej przewiduje jeszcze tzw. zmianę czuwającą.

Jednak nawet odpoczywająca — wchodząca w skład zaprzysiężonej warty — absolutnie nie może się samowolnie oddalać. Protestujący posłowie oczywiście nie przenieśli takich zasad do cywilnych działań politycznych, stąd krótkie wypady sylwestrowe partyjnych liderów poza dyżurami — a to do ciepłego kraju, a to na nartki… Ku radości strony rządowej w taki sposób opozycja sama sobie wyrządziła wizerunkowe szkody.

Przed wznowieniem obrad parlamentu 11 stycznia wszyscy wspominają o mitycznym kompromisie.

Zgodnie z klasyczną definicją jest on porozumieniem, z którego żadna ze stron nie jest zadowolona, ponieważ każda musi z czegoś ustąpić. Opozycja oczekuje, że na 34. posiedzeniu Sejm podejmie uchwałę o powtórzeniu głosowań z 33. posiedzenia, przeprowadzonych 16 grudnia w Sali Kolumnowej.

Tymczasem przyjęta wtedy m.in. ustawa tzw. dezubekizacyjna od 1 stycznia już weszła w życie, budżet zaś znajduje się w Senacie z komisyjną rekomendacją przyjęcia bez żadnych poprawek.

Dlatego realną sytuację budżetową definiuje powyższy tytuł, który zresztą może rozszerzyć się na zasady parlamentarnej pracy mediów… Osobiście obstawiam, że Senat rozpoczynający posiedzenie w środę o godz. 9 może uchwalić puszczenie ustawy budżetowej bez poprawek nawet… wcześniej niż gdy o godz. 12 obrady rozpocznie Sejm.

Jacek Zalewski
Jacek Zalewski