Liczba niedziel nadal nieznana

Projekt obywatelski zawiera całą masę nielogiczności, absurdów i błędów, na czele ze skandalicznym pomysłem karania przedsiębiorców nawet… więzieniem za naruszenie niedzielnego zakazu.

Taka pustka w centrach handlowych obecnie panuje w 13 ustawowych dniach świątecznych, z których kilka to niedziele. Nowa ustawa doda do tego nieznaną jeszcze liczbę niedziel.

Po długim zastanawianiu się Rada Ministrów wreszcie przyjęła stanowisko wobec obywatelskiego projektu ustawy o ograniczeniu handlu w niedzielę. Przypomnę, że został on wniesiony 22 września 2016 r. do Sejmu przez NSZZ Solidarność wraz z ponad 350 tys. podpisów i od ręki zaliczył pierwsze czytanie. Ale od 6 października utknął na ponad pięć miesięcy, w oczekiwaniu właśnie na obligatoryjne stanowisko rządu.

Stosunkiem głosów 148:280, przy 4 wstrzymujących się przepadł wniosek opozycji o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu. Było to naturalne, jako że zgodnie z obietnicą PiS projektów obywatelskich takie restrykcje miały w Sejmie już nie dotykać (co i tak nie jest prawdą). Bardzo charakterystyczne było jednak odrzucenie 166:258, przy 6 głosach wstrzymujących się, ważnego wniosku proceduralnego o skierowanie projektu do rozpatrzenia nie jedynie przez Komisję Polityki Społecznej i Rodziny, lecz wspólnie z Komisją Gospodarki i Rozwoju. Dla szczegółów ustawy przedkładanej Sejmowi do drugiego czytania naprawdę ma znaczenie okoliczność, która branżowa komisja się projektem zajmowała. Pamiętnym przykładem sprzed kilku lat stała się ustawa blokująca rozmieszczanie nadajników telefonii mobilnej w uzdrowiskach, którą obrabiała tylko Komisja Zdrowia, z całkowitym pominięciem wątku rozwoju infrastruktury, niezbędnej mieszkańcom i kuracjuszom. Obecnie projekt ograniczenia niedzielnego handlu spoczywa w stałej podkomisji, zajmującej się rynkiem pracy, co podkreśla, jaki jest duch ustawy. Notabene jej tytuł powinien zostać logicznie zmieniony z „ograniczenia handlu” na „ograniczenie pracy w handlu w niedziele”.

Generalna pozytywna rekomendacja rządu dla dalszych prac nad związkowym przedłożeniem była oczywistością. Wszak jego idea jest w pełni zgodna z programem PiS. Ale w ciągu minionych pięciu miesięcy resorty gospodarcze zebrały i włączyły do rządowego stanowiska wiele krytycznych uwag wobec szczegółów ustawy, zgłaszanych zarówno przez handlowy biznes, jak i klientów. Projekt obywatelski zawiera całą masę nielogiczności, absurdów i błędów, na czele ze skandalicznym pomysłem karania przedsiębiorców nawet… więzieniem za naruszenie niedzielnego zakazu. Pod wpływem powszechnej krytyki związkowy komitet inicjatywy ustawodawczej już się zorientował, jak niską wartość legislacyjną ma jego wytwór. W pracach komisyjnych przed drugim czytaniem autorzy mogą wnosić poprawki, ale podlegające już normalnemu głosowaniu poselskiemu. Zgodnie z zasadami dobrej legislacji projekt obarczony aż tyloma błędami powinien zostać… wycofany, poprawiony i wniesiony po zebraniu od nowa co najmniej 100 tys. podpisów. NSZZ Solidarność na takie najbardziej uczciwe rozwiązanie oczywiście nigdy nie pójdzie.

Z rzetelnym skomentowaniem skutków ustawy pozostaje wstrzymać się do wersji przyjętej choćby przez podkomisję, a potem komisję. Wygląda na to, że do drugiego czytania Sejmu trafi szkielet obleczony w wielu miejscach nowym ciałem. I wreszcie przyjęta zostanie konkretna liczba niedziel, w których praca w handlu byłaby zakazana. Od jej zaproponowania w swoim stanowisku rząd taktycznie uciekł.

Jacek Zalewski
Jacek Zalewski