List do P., czyli donos obywatelski

Szanowna Pani Premier, kultywując niedługą tradycję „listów retorycznych”, spieszę pogratulować zbliżających się 100 dni urzędowania. Nie jestem politycznym orłem, ale czuję, że symboliczna liczba „100” oznacza, że kończy się czas deklaracji, a zaczyna rządzenia. Mając świadomość, że udało się w tym czasie zrealizować wyborczą obietnicę rozdawania obywatelom 500 zł na dziecko, chciałbym zwrócić Pani uwagę na rzecz mocno przyziemną. Otóż na Pradze, od lat kwitnie handel papierosami bez akcyzy, z nielegalnego importu. Dopóki nie zniknie, będę powątpiewał w rząd, nawet po zrealizowaniu wszystkich wyborczych obietnic. Już wyjaśniam dlaczego.

papierosy na Pradze

Po pierwsze. O nielegalnym handlu doskonale wiedzą i policjanci i strażnicy celni. Ci ostatni z resztą co pewien czas pojawiają się w okolicach. Konia z rzędem temu, kto wie dlaczego przyjeżdżają swoimi oznakowanymi skodami i defilują ulicą Targową zwartą grupą w pełnym umundurowaniu. Skuteczność – zero procent. Handlarze znikają. Lepsi, przynajmniej wizerunkowo, bo bez realnych efektów – handel trwa w najlepsze, są parkujący czasami w okolicy policyjni tajniacy w wiśniowym fiacie brava. Dopóki służby będą funkcjonowały tak sprawnie jak dotychczas, dopóty aktualne pozostaną niezwykle mądre słowa byłego ministra Sienkiewicza, że państwo funkcjonuje tylko teoretycznie, bo (operujący w przestrzeni publicznej często manipulują tym cytatem stawiając w miejsce przecinka kropkę) instytucje ze sobą nie współpracują. Nie wierzę, że mundurowe służby nie potrafią ukrócić tego procederu.

Po drugie. Przedstawiony przez pani rząd program jest „nieco” kapitałochłonny. Wielu ważnych urzędników powtarza, że trzeba poprawić ściągalność podatków, opowiada o nowych systemach informatycznych, przedstawia plany kontroli, cele i roszady w strukturze aparatu skarbowego. Na papierosach bez akcyzy budżet traci rocznie miliardy. Część z tych miliardów leży właśnie na Targowej. Wielkie reformy najlepiej sprawdzać w drobnych zmianach. Gdyby handel z Targowej znikł, moja wiara, że budżetowe przychody zepną się z wydatkami wzrośnie. 100 dni rządów wystarczy do przedstawienia deklaracji. Teraz, aby sprawdzić, czy zapowiedzi były przemyślanym i – co najważniejsze – realizowanym planem wystarczy wyjrzeć przez okno.

Po trzecie. Rzecz bardzo na czasie, choć nieco na wyrost w tym poniekąd obywatelskim donosie. Otóż, jak nie trudno się domyślić, nielegalnym handlem trudnią się głównie obcokrajowcy. Taką zaleźli sobie pracę, a odwracając to zdanie, taką pracę – i szerzej opiekę – zaoferowało im państwo polskie, konkretniej, od 100 dni Pani rząd. Rozumiejąc potrzebę pomocy uchodźcom oraz konieczność wsparcia kulejącej demografii np. rządowym planem repatriacji oczekiwałbym, że państwo poradzi sobie także z asymilacją osób, które już u nas są. Przecież wyzwaniem dla męża stanu nie jest doprowadzenie do jednorazowego wydarzenia, a pielęgnowanie go w czasie.

Marcin Goralewski
Marcin Goralewski