Mniejszy deficyt także zwiększa dług państwa

Polsce obecnie nie grozi ponowne objęcie unijną procedurą nadmiernego deficytu budżetowego.

Narodowy Bank Polski sprezentował Ministerstwu Finansów gigantyczną kwotę 8,74 mld zł oczywiście nie w takim kontenerze, lecz bezgotówkowo.

Ministerstwo Finansów (MF) oszacuje wykonanie budżetu państwa w pierwszym półroczu 2017 w drugiej połowie lipca, ale już wiadomo, że według stanu na 30 czerwca wyjdzie księgowa nadwyżka, rzędu 2-3 mld zł. Głównym jej powodem jest wpłacenie na rachunek MF już w czerwcu ubiegłorocznego zysku Narodowego Banku Polskiego (NBP) w rekordowej wysokości 8,74 mld zł, częściowo będącej skutkiem korzystnych relacji kursowych. W ustawie budżetowej ta pozycja zapisana została ostrożnościowo, jako zaledwie 0,63 mld zł. Wpłata nadwyżki banku centralnego w ostatnich latach to zawsze kilka miliardów, ale ze względu na jego niezależność kwota planowana w ustawie jest wręcz śladowa. Później resort finansów otrzymuje z gmachu po drugiej strony ulicy Świętokrzyskiej oczekiwany z utęsknieniem księgowy prezent. Ważny jest także termin — w sytuacji bliskości politycznej prezesa NBP oraz rządu miliardy przelewane do 30 czerwca poprawiają wynik półrocza.

Dodatni efekt jest księgowym zjawiskiem chwilowym i 31 grudnia 2017 r. budżet oczywiście zanotuje wielomiliardowy deficyt. Realna poprawa ściągalności VAT absolutnie przecież nie doprowadzi do zrównoważenia państwowej kasy, zwłaszcza w warunkach systematycznej rozbudowy przez Prawo i Sprawiedliwość programów socjalnych — 500+ przetarł szlak kolejnym. Ustawa budżetowa — trzeba przypomnieć,że została uchwalona 16 grudnia 2016 r. przez Sejm w anormalnym trybie na Sali Kolumnowej, a potem puszczona przez Senat automatycznie bez poprawek — ustaliła maksymalny deficyt 59 345 500 000 zł. Wykonanie po czerwcu jest sygnałem, że ten limit nie zostanie wykorzystany i w sylwestra deficyt zamknie się kwotą nie 59, lecz np. 39 mld zł. Będzie to bezdyskusyjnie zjawisko pozytywne, chociaż istnieje także prawda mniej wygodna dla władców kraju, zapisana w powyższym tytule.

Trzymanie budżetu w ryzach wskazuje, że Polsce obecnie nie grozi ponowne objęcie unijną procedurą nadmiernego deficytu. Przypomnę, że Rada UE (resortowa Ecofin) wycofała się z jej prowadzenia wobec naszego kraju 19 czerwca 2015 r., czyli akurat między wyborami prezydenckimi a parlamentarnymi. Tamten sukces przerzuca budżetowy pomost miedzy rządem poprzednim a obecnym.

Polska spełnia już cztery kryteria konwergencji, czyli traktatowe wskaźniki ekonomiczne i walutowe, wymagane od państwa aspirującego do pełnego uczestnictwa w Unii Gospodarczej i Walutowej. Niezależność NBP mamy na szczęście niezagrożoną, a z merytorycznych już od kilku lat spełniamy kryterium stabilności cen oraz stóp procentowych. Dobra sytuacja budżetu umacnia kryterium fiskalne, gdyż deficyt sektora publicznego do PKB nie przekracza 3 proc., a państwowy dług 60 proc. — co absolutnie nie osłabia ostrzeżenia zapisanego w tytule. Do spełnienia pozostaje zatem piąte, bardzo ciężkie kryterium kursowe. Wymagałoby objęcia złotego przez przynajmniej dwa lata przez ERM II (Exchange Rate Mechanism). Ze względu na polityczną decyzję PiS nie wchodzi to jednak w grę. Wypada zatem trzymać kciuki, aby w oczekiwaniu na polskie euro ustabilizowało się spełnianie czterech kryteriów wyżej wymienionych.

Jacek Zalewski
Jacek Zalewski