Może wreszcie przed sylwestrem

Według Mateusza Morawieckiego tam gdzie trzeba wskaźniki budżetu są konserwatywne, a gdzie trzeba – odważne.

W kierownictwie PiS prezentacja budżetu nie wzbudzała specjalnych emocji – uchwalenie ustawy to przecież oczywistość.Fot. FORUM

Pierwsze czytanie projektu ustawy budżetowej na 2018 r. przebiegło standardowo. Ekipa rządowa jak zawsze w dziejach III RP podkreślała, że budżet jest dobry i dla państwa, i dla społeczeństwa. Jego główny autor, wicepremier Mateusz Morawiecki, ocenił, że tam, gdzie trzeba, wskaźniki są konserwatywne, a gdzie trzeba — odważne. Generalny zarzut opozycji sprowadza się do niemyślenia władzy w dłuższym horyzoncie i wykorzystywania dobrej koniunktury dla rozdmuchania kosztownych programów społecznych o charakterze wieloletnim. Przyszłoroczne wydatki wyniosą 397,2 mld zł, dochody zaś 355,7 mld zł, co oznacza, że deficyt sięgnie najwyżej 41,5 mld zł. Niepokojącym zjawiskiem staje się inflacja, która w 2018 r. przewidywana jest na poziomie 2,3 proc., czyli znacznie wyżej niż tegoroczne 1,8 proc.

Rząd dysponuje w obu izbach parlamentu większością bezwzględną, zatem ustawa przejdzie bez problemów. Tradycyjny wniosek opozycji o odrzucenie budżetu w pierwszym czytaniu nie ma jakichkolwiek szans. Niestety, mimo ogromnej przewagi PiS na każdym etapie procedury — nie wiadomo, czy ustawa budżetowa zostanie ukończona, podpisana i opublikowana do sylwestra. Przed Wigilią, a konkretnie 15 grudnia, zakończy się pierwszy etap sejmowy. Potem budżetem zajmie się Senat i jeśli podejmie 21 grudnia uchwałę o puszczeniu ustawy bez poprawek — to faktycznie po szybkim podpisaniu przez prezydenta jest szansa na ogłoszenie w Dzienniku Ustaw przed sylwestrem. Wtedy końcowy artykuł nie zawierałby urągającego zasadom dobrej legislacji zapisu wstecznego „Ustawa wchodzi w życie z dniem ogłoszenia, z mocą od dnia 1 stycznia 2018 r.”, lecz prawidłowy „Ustawa wchodzi w życie z dniem 1 stycznia 2018 r.”. Jeśli jednak Senat wprowadzi choćby jedną, nawet techniczną poprawkę, to Sejm ostatecznie przyjmie i przekaże budżet do podpisu dopiero 11 stycznia — i fatalna tradycja spóźniania strategicznej ustawy zostanie podtrzymana.

Jacek Zalewski
Jacek Zalewski