Treść CETA już nie do ruszenia

CETA istnieje, została ukończona w 2014 r., jej treść jest już nie do ruszenia, a państwom UE pozostają zachowania zero-jedynkowe.

Uchwała Sejmu w sprawie umowy CETA (Comprehensive Economic and Trade Agreement) między Unią Europejską a Kanadą ma charakter wyłącznie intencyjny, ale Rada Ministrów traktuje ją jako podkładkę przed podjęciem decyzji. Podpisanie umowy przewidziane jest podczas szczytu unijno-kanadyjskiego 27 października, ale temat CETA powinien znaleźć się w agendzie Rady Europejskiej 20-21 października. W jej konkluzjach zaś powinno znaleźć się ostateczne potwierdzenie, że umowa ma charakter mieszany, czyli dla pełnego wejścia w życie wymaga ratyfikacji najpierw przez Parlament Europejski (PE), a potem przez wszystkie unijne państwa.

Jeden z projektów sejmowej uchwały obejmował również TTIP (Transatlantic Trade and Investment Partnership). Ta umowa między UE a Stanami Zjednoczonymi Ameryki stałaby się największym porozumieniem gospodarczym w dziejach świata. CETA to skromny przedsionek TTIP — poniżej przypominamy tytuł komentarza sprzed tygodnia. Różnica w skali obrotów między UE a USA oraz UE a Kanadą jest przecież gigantyczna. Rynek unijny tworzy w zaokrągleniu 500 mln obywateli, amerykański zaś — 320 mln, zatem to realne partnerstwo. Kanada natomiast z liczbą 36 mln mieszkańców odpowiada… Polsce. Notabene kierunek kanadyjski nie przekracza 0,5 proc. zarówno polskiego eksportu, jak też importu. Trzeba o tym pamiętać, oceniając korzyści naszej gospodarki wynikające z otwarcia rynków, szacowane w ciągu kilku lat na blisko 0,5 mld USD, jak również zagrożenia związane z możliwym obchodzeniem polskiego prawa przez kanadyjskich producentów zmodyfikowanej żywności.

Między obiema transatlantyckimi umowami istnieje także ogromna różnica prawna. CETA istnieje, została ukończona w 2014 r., jej treść jest już nie do ruszenia, a państwom UE pozostają zachowania zero-jedynkowe. Można co najwyżej doprecyzować kwestię tymczasowego stosowania umowy w okresie między ratyfikowaniem jej przez PE oraz przez parlamenty krajowe. TTIP natomiast pozostaje otwarta, trwają trudne negocjacje i coraz więcej znaków po obu stronach oceanu wskazuje, że… nigdy nie zostanie sfinalizowana. W takim wypadku bardzo realne stałoby się korzystanie przez biznes amerykański z dobrodziejstw CETA dzięki kanadyjskim spółkom córkom.

Pewien wątek CETA ma charakter pozahandlowy, ale wpisuje się w szeroko rozumiane stosunki transatlantyckie. Otóż Kanada zniosła wizy dla wszystkich państw UE z wyjątkiem Rumunii i Bułgarii, które żądają objęcia ich obywateli ruchem bezwizowym i grożą odmową podpisania umowy. Przypomnę, że USA w grupie państw, które weszły do UE w 2004 r., utrzymują wizy dla Polski i Cypru, a także dla trzech członków o krótszym stażu: Bułgarii, Rumunii i Chorwacji. Kontekst wizowy CETA będzie wytyczną dla dalszych negocjacji TTIP — lepsza okazja do solidarnego zażądania zniesienia wiz amerykańskich dla całej UE naprawdę się nie trafi. Oczywiście jeśli po wyborach prezydenckich w USA temat TTIP w ogóle będzie jeszcze aktualny…

Jacek Zalewski
Jacek Zalewski