Najłatwiej sięgać po środki represji

Ze wszystkich wyborczych obietnic najbardziej pożyteczna dla kraju była zapowiedź uszczelnienia systemu podatkowego.

WARSZAWA URZĄD SKARBOWY WARSZAWA PRAGA FOT. BORYS SKRZYŃSKI

WARSZAWA URZĄD SKARBOWY WARSZAWA PRAGA FOT. BORYS SKRZYŃSKI

Listą niespełnionych obietnic z kampanii wyborczych — najpierw kandydata PiS na prezydenta Andrzeja Dudy, a potem kandydatki PiS na premiera Beaty Szydło — może się zakompleksić nawet Pinokio, czyli drewniany pajac, któremu nos wydłuża się proporcjonalnie do natężenia kłamstw. Przy czym nie chodzi o takie taktyczne fałszywki jak np. obiecanie w telewizji całej Polsce, że w nowym rządzie ministrem obrony narodowej zostanie obliczalny Jarosław Gowin. Skoncentrujmy się na finansach publicznych.

W sferze chciejstwa pozostaje szybkie wprowadzenie kwoty 8 tys. zł wolnej od podatku — a według projektu prezydenta, który w Sejmie zaliczył pierwsze czytanie, miało to wejść w życie już od… 1 stycznia 2016 r. Podobną mrzonką jest szybkie obniżenie wieku emerytalnego do poziomu sprzed wydłużenia okresu pracy dla kobiet i mężczyzn. A kategoria tzw. kursu sprawiedliwego z absurdalnej propozycji ustawy dla tzw. frankowiczów upowszechniana jest jako kuriozum w uczelniach ekonomicznych.

Całkowicie obiektywnie — to cel naprawdę jednoczący wszystkich uczciwych obywateli myślących propaństwowo. Podczas ubiegłorocznej kampanii PiS brakowało jednak istotnego drobiazgu — jakichkolwiek konkretów, zapowiedzi ograniczały się do równie chwytliwego co pustego hasła. Niestety, dorobek pierwszego półrocza rządu w kwestii uszczelnienia podatków, w tym przede wszystkim uniemożliwienia wyłudzania VAT, okazuje się również zerowy. Krążą najrozmaitsze koncepcje i pomysły, ale ich wspólnym mianownikiem stała się niemoc decyzyjna.

Dlatego światełkiem w tunelu mogła stać się poniedziałkowa konferencja Beaty Szydło. W inwokacji premier zarysowała ambitny cel: „Wprowadzimy rozwiązania, które ochronią polskich obywateli przed nieuczciwymi przedsiębiorcami i podatnikami, którzy kosztem innych polskich obywateli nie regulują wobec państwa należności i wyłudzają pieniądze z VAT”. Niestety, do uzdrawiania poboru podatków przystąpiła w towarzystwie nie ministra finansów Pawła Szałamachy, lecz… Zbigniewa Ziobry, ministra sprawiedliwości i szefa prokuratorów. Jedyną rządową receptą na zwiększenie dochodów budżetu okazuje się zaostrzenie przepisów tzw. konfiskaty rozszerzonej.

Sama zasada dobierania się przez państwo przestępcom do majątków jest oczywiście słuszna. Sprawdziła się w wielu państwach, najlepiej bodaj we Włoszech. Dopiero konfiskaty majątków okazały się skutecznym uderzeniem w mafię, ponieważ zmowa milczenia i w ogóle działalność tzw. ludzi honoru straciła sens. Ale w Polsce priorytet powinny mieć skuteczne przepisy prawa podatkowego, dotyczące rachunkowości i księgowości. Dopiero w ślad za nimi, albo przynajmniej jednocześnie, mogłyby zostać zaostrzane sankcje. Notabene sama premier przyznała, że zaprezentowane wczoraj rozwiązanie jest „pierwszym z pakietu” planowanych zmian. Tak się jednak składa, że w filozofii i praktyce obecnych władców Polski pierwszeństwo uzyskują niewymagające wiedzy i umiejętności środki represji.

Jacek Zalewski
Jacek Zalewski