Niskokosztowy lot klasą biznes

W dokumencie V4 pominięte zostały takie instytucje, jak Komisja Europejska i Parlament Europejski. Symbolicznym niebytem zostały „ukarane” za ich stosunek do rządów PiS.

Warszawa, 02.03.2017. Nadzwyczajne spotkanie szefow rzadow panstw Grupy Wyszehradzkiej; Konferencja prasowa; N/z Bohuslav Sobotka, Viktor Orban, Beata Szydlo, Robert Fico. Fot. Mateusz Wlodarczyk / FORUM

Czwartkowy szczyt premierów Grupy Wyszehradzkiej (V4) w Warszawie zapisał się w kronikach takich eventów nietypowo, albowiem rzadko się zdarza, by gość tak… przykrył wizerunkowo organizatora. Celem zwołania przez Beatę Szydło nadzwyczajnej zbiórki było przecież przyjęcie wspólnego oświadczenia, stanowiącego wkład V4 do deklaracji na temat przyszłości Unii Europejskiej, która zostanie ogłoszona 25 marca w Rzymie podczas obchodów 60. rocznicy podpisania wspólnotowych traktatów. I faktycznie — przygotowane przez rząd PiS oświadczenie zostało zaakceptowane przez premierów V4 bez poprawek i od razu rozdane mediom, ale na konferencji prasowej o jego treść nikt nie pytał.

Konferencję zdominował słowacki premier Robert Fico, który nagłośnił problem… jakości żywności. Chodzi o to, że w nowych państwach unijnych międzynarodowe koncerny sprzedają żywność gorszą niż w starej UE, mimo identycznych opakowań. To święta prawda, problem został rozpoznany już wiele lat temu. Dotyczy zresztą nie tylko żywności, lecz generalnie sektora FMCG.

Zawartość opakowania kawy, napoju czy proszku do prania z napisami słowackimi czy polskimi odbiega jakościowo od takiego samego z napisami niemieckimi. Producenci podają powód prozaiczny — u nas wszystko jest… znacznie tańsze. W Polsce po przeliczeniu na złote, a na Słowacji w euro — i ten drobiazg jej premier pominął, marząc o komforcie zapisanym w tytule. Notabene nie wykorzystał prezydencji Słowacji w Radzie UE w drugim półroczu 2016. Wtedy była idealna okazja do przymuszenia Komisji Europejskiej do działania, jakościowe równouprawnienie całej UE mogło stać się nawet jednym z priorytetów prezydencji.

Główny polityczny produkt szczytu V4 zajmuje trzy strony wydruku drobnym stopniem pisma. Obejmuje siedem części: Nasze zaangażowanie w UE; Jedność jako zasada naszej współpracy; Jednolity rynek; Relacje państw strefy euro i tych poza nią; Bezpieczeństwo; Otoczenie globalne; Państwa członkowskie, instytucje UE i współdziałanie obywateli. Całość przepojona jest górnolotnymi hasłami, takimi jak: integracja, bezpieczeństwo, dobrobyt, odpowiedzialność, godność, wolność, demokracja, równość, praworządność etc., etc.

Najtwardszym konkretem jest postulat: „Należy przyznać bardziej istotną i definitywną rolę parlamentom narodowym, które konsekwentnie wpływają na zwiększenie legitymacji procesu decyzyjnego UE”. W całym dokumencie nieprzypadkowo zostały pominięte takie instytucje, jak Komisja Europejska i Parlament Europejski. Symbolicznym niebytem zostały „ukarane” przez autorów za ich stosunek do rządów PiS. Dowartościowana aż dwukrotnym wymienieniem pełną nazwą i uznaniem jej za „kluczową” została natomiast Rada Europejska (RE), będąca reprezentacją państw narodowych.

Nadzwyczajna zbiórka V4 w związku z tym nie mogła pominąć tematu reelekcji Donalda Tuska na czele RE. Czeski premier Bohuslav Sobotka potwierdził na konferencji, że premierzy rozmawiali, ale nie mają wspólnego stanowiska. Przełożenie tego wymijającego oświadczenia na realne głosy podczas nadchodzącego szczytu Rady Europejskiej oznacza, że przedłużenie kadencji Donalda Tuska jest dla rządów Węgier, Czech i Słowacji oczywistą oczywistością, natomiast dla obecnych władców Polski — polityczną tragedią.

Jacek Zalewski
Jacek Zalewski