Ofiary partyjnej rekonkwisty zwierają szyki

Zjawisko odchodzenia z partyjnych klubów nie tylko do kategorii posłów niezrzeszonych, lecz do zakładanych na poczekaniu kół (wystarcza trzech członków) jest w Sejmie stałą praktyką od początku III Rzeczypospolitej. Taka przypadłość zwykle dotyka opozycji, raczej incydentalnie występuje po stronie koalicji lub partii rządzącej samodzielnie, jak obecnie. W stosunku do obietnic składanych w kampanii wyborczej jest to proceder naganny, ponieważ posłowie dysydenci oszukują naiwnie ufający im elektorat. Podziały i secesje umożliwia wewnętrzna niespójność konstytucyjnych przepisów. Z jednej strony – do Sejmu można się dostać wyłącznie z list partyjnych. Z drugiej – mandat jest wolny, już następnego dnia po ogłoszeniu wyników poseł elekt może robić co chce. Za niekonstytucyjny zostałby uznany bardzo uczciwy przepis, że porzucenie lub usunięcie z partii, z której listy zdobyło się sejmowy mandat – oznacza automatyczną rezygnację z niego.

Warszawa. 21.09.2016 Powstanie nowego kola poselskiego Europejscy Demokracji. n/z Stanisalw Huskowski, Jacek Protasiewicz, Stefan Niesiolowski, Michal Kaminski Fot: Krystian Maj/FORUM

Zgodnie z wielokrotnie ćwiczonym schematem powstało właśnie sejmowe koło Europejskich Demokratów (ED). Chociaż droga trzech posłów PO – Jacka Protasiewicza, Stanisława Huskowskiego i Michała Kamińskiego – do niego spotykana jest w sejmowej praktyce rzadziej. Nie porzucili partii, lecz w lipcu zostali z niej usunięci. Drogą klasyczną dołączył do nich natomiast Stefan Niesiołowski, który z rekomendacji PO był kiedyś wicemarszałkiem Sejmu. Dla dysydentów mało atrakcyjny jest status posła niezrzeszonego, oznaczający całkowite zepchnięcie na sejmowy margines. Koło – to brzmi dumnie, a przede wszystkim daje przydział czasu w debatach nad ustawami. Pełnię szczęścia secesjoniści osiągają tworząc własny klub, ale do jego założenia potrzeba co najmniej 15 członków.

Założyciele nowych klubów czy jedynie kół zawsze ogłaszają ambitne programy. ED również planują powołanie stowarzyszenia i przystąpienie do koalicji „Wolność, Równość, Demokracja”, którą w maju powołały m.in. Komitet Obrony Demokracji, Nowoczesna oraz Inicjatywa Polska. Jeśli kadencja Sejmu potrwa cztery lata – a na razie nie zanosi się na jej skrócenie – to ED mają przed sobą aż trzy lata działalności. Oczywiście będą całkowicie pomijali okoliczność, że do Sejmu weszli na garbie PO, samodzielnie nie poddając się jakiejkolwiek weryfikacji wyborczej.

Odrębną kwestią są powody wyrzucenia/secesji posłów z PO. Absolutnie nie poszło o jakieś różnice programowe, lecz o najczystszą rozgrywkę personalną, zapoczątkowaną na Dolnym Śląsku między Grzegorzem Schetyną a Jackiem Protasiewiczem. W epoce Donalda Tuska partyjnym banitą był Schetyna, ale stopniowo wrócił do gry i po wyborze na przewodniczącego PO  przeprowadził rekonkwistę, wyrzucając Protasiewicza i jego popleczników. Notabene były europoseł Jacek Protasiewicz, który swego czasu był nawet wiceprzewodniczącym (jednym z czternastu) Parlamentu Europejskiego (PE), nazwą nowego koła w Sejmie nawiązał właśnie do swojego doświadczenia międzynarodowego. Ciekawe, czy do demokratycznych korzeni ED zalicza również pamiętny incydent z 2014 r. na lotnisku we Frankfurcie, po którym stracił szanse na pewne odnowienie mandatu w PE.

Jacek Zalewski
Jacek Zalewski