Ostatnia wieczerza brytyjskiego premiera

Zestaw główek uczestników obecnego szczytu RE ma wartość naprawdę historyczną.

Organizatorzy szczytów Rady Europejskiej (RE) w Brukseli każdorazowo wydają ulotkę z fotkami wszystkich uczestników zbiórki szefów państw i rządów. Jest ona przydatna mediom, ponieważ w Unii Europejskiej rotacja na stanowiskach premierów trwa nieustająco. Takich ulotek mam już cały klaser, ale zestaw główek uczestników obecnego szczytu ma wartość naprawdę historyczną.

Ostatni raz umieszczona została flaga Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej, przy zdjęciu powszechnie znanego Davida Camerona. Sprawca brexitu we wtorek uczestniczył w sesji roboczej oraz pożegnalnej wieczerzy, podczas której musiał się tłumaczyć, po co mu było to nieszczęsne referendum. W środę obrady RE kontynuowane są już w formule UE-27. W kuluarach krąży anegdota polityczno-piłkarska, że szybko może wrócić liczba 28 — po największej sensacji EURO 2016 naturalną kandydatką do zastąpienia Anglików staje się… Islandia.

Termin szczytu RE znany był od dawna, ale kilka godzin wcześniej odbyła się w Brukseli nadzwyczajna sesja Parlamentu Europejskiego (PE). W tej fazie kryzysu trudno znaleźć dla niej uzasadnienie inne niż realizacja ambicji przewodniczącego Martina Schulza. Eurodeputowani podkreślili udział w grze podjęciem rezolucji wzywającej rząd w Londynie do uszanowania decyzji poddanych Elżbiety II i wdrożenia „jak najszybciej” procedury secesji z UE, zgodnie z artykułem 50 traktatu.

To czysto intencyjne wsparcie konkluzji szczytu RE, a także stanowiska Komisji Europejskiej (KE). Absurd sytuacji polega na tym, że piłka znajduje się po stronie rządu i parlamentu w Londynie, a wszystkie instytucje unijne oraz pozostałe państwa członkowskie są tylko… zbiorowym petentem. Nieprzygotowanie prawne jest następstwem odwiecznego przekonania i eurokracji, i państw członkowskich UE, że jej opuszczanie jest niewyobrażalne. Do traktatu z Lizbony wstawiony został w 2007 r. przepis teoretyczny, który jednak 23 czerwca szokująco się zmaterializował.

Debata w PE miała jedną ogromną zaletę — była otwarta. Szczyt RE odbywa się w formule poufnej, do mediów — a za ich pośrednictwemdo społeczeństw — z góry gmachu Justus Lipsius spadają tylko informacyjne okruchy i spływają przecieki. W dyskusji europosłów dochodzi natomiast do starć on-line.

Biorący w niej udział Jean-Claude Juncker, przewodniczący KE, zwrócił się do Nigela Farage’a, ojca chrzestnego brexitu, i jego ekipy z Partii Niepodległości Zjednoczonego Królestwa (UKIP): „To wasz ostatni aplauz w tym miejscu. Dziwię się nawet, że jeszcze tu jesteście”. W odpowiedzi doczekał się pytań, czy jako żywy symbol unijnego skostnienia nie czuje się zgraną kartą, która w uznaniu osobistego wkładu do brexitu powinna zejść razem z Davidem Cameronem. Taka polaryzacja sygnalizuje, że brytyjsko-unijny rozwód wcale nie musi przebiec łagodnie, co po obu stronach byłoby rozwiązaniem jak najgorszym dla biznesu oraz generalnie dla obywateli. © Ⓟ

Jacek Zalewski
Jacek Zalewski