Otwieranie drzwi dawno otwartych

Efektywność narodowej wyprawy będzie można oszacować dopiero w przyszłości. Na razie policzalne są jedynie wielkie wydatki budżetu i państwowych spółek, w tym na niespotykane zadęcie propagandowe.

Kanclerz Angela Merkel odkrywała w Hanowerze nowoczesną Polskę razem z Donaldem Tuskiem na targach CeBIT w 2013 r., a teraz… ponownie razem z Beatą Szydło.Fot. Zuma Press

Kończące się dzisiaj Międzynarodowe Targi Technologii, Innowacji i Automatyki Przemysłowej w Hanowerze bezdyskusyjnie zapiszą się jako wydarzenie znaczące dla naszej gospodarki. Polska pierwszy raz, dorównując symbolicznie potentatom z G20, oficjalnie była państwem partnerskim kwietniowych Hannover Messe. Efektywność narodowej wyprawy będzie można oszacować dopiero w przyszłości. Na razie policzalne są jedynie wielkie wydatki budżetu i państwowych spółek, w tym na niespotykane wcześniej przy takich okazjach zadęcie propagandowe. Warunkiem uznania ich za uzasadnione koszty uzyskania przychodu będzie… jego odnotowanie. Bo inaczej zainwestowane w targi miliony ulecą w polityczny gwizdek, a hasło „Smart means Poland” („Mądrze znaczy Polska”) okaże się wydmuszką.

Porównawczym punktem odniesienia mogą być praktyczne korzyści po wcześniejszym wielkim występie Polski w Hanowerze. W 2013 r. byliśmy oficjalnym państwem partnerskim marcowych Międzynarodowych Targów Teleinformatycznych CeBIT. Nie da się rozstrzygnąć, która z konkurujących gigantycznych imprez w tych samych hanowerskich halach jest w skali globalnej ważniejsza. Wtedy polską reprezentację tworzyło także około 200 podmiotów, pod hasłem brzmiącym równie innowacyjnie, jak tegoroczne — była to graficzna kombinacja „talent IT people”. Narodowa wyprawa w 2013 r. na CeBIT została przy okazji tegorocznej na Hannover Messe wygumkowana do czysta, zatem przypominam link (czytelnicy wersji papierowej muszą wklepać ręcznie) do trwającego 4:38 filmiku z otwarcia, z udziałem szefów rządów Donalda Tuska i Angeli Merkel: www.youtube.com/watch?v=vj5-ID3UZwo Cztery lata temu pani kanclerz podkreślała z uznaniem, „jak nowoczesna jest Polska dzisiaj i ile się zmieniło”, a także mówiła o naszej sile napędowej, którą są młodzi absolwenci uczelni, zakładający nowoczesne firmy i chcący konkurować globalnie. Proponuję porównać tamto nagranie z obecnymi wzajemnymi komplementami Beaty Szydło i Angeli Merkel, starając się wychwycić jakieś różniące się merytorycznie szczegóły. Osobiście poza naturalnym upływem czasu oraz scenografią nie dostrzegam żadnych, stąd tytuł komentarza.

Generalnym problemem polskiej gospodarki w relacjach z Niemcami jest wciąż za mała rozpoznawalność naszych marek. Po akcesji do Unii Europejskiej pogardliwe określenie „polnische Wirtschaft” (polskie gospodarzenie, a raczej… niegospodarzenie), funkcjonujące w społeczeństwie niemieckim od epoki pruskiego zaboru polskich ziem, na szczęście szybko odchodzi w przeszłość. Ale zastąpił je wizerunek podwykonawcy, który z proeksportowymi Niemcami uzyskuje nawet stałą nadwyżkę handlową (to prawdziwy fenomen), ale dzięki dostarczaniu jedynie komponentów i półproduktów dla firm niemieckich. Dla przełamania tego stereotypu konieczna jest systematyczna praca nad budowaniem marki Polska, analogicznie do rozrastania się drzewa — nowe słoje dokładają się do poprzednich. Demonstracyjne udawanie przez obecnych władców, że w Polsce rozwojowa przeszłość — przed rozpoczęciem się w 2015 r. tzw. dobrej zmiany — nie istnieje, jest zaprzeczeniem zasad, na których opiera się cywilizacyjny postęp.

Jacek Zalewski
Jacek Zalewski