Owoc gwałtu na procedurze

Quorum było, ale na procedurze rozpatrywania budżetowych wniosków mniejszości i poprawek dokonany został tytułowy gwałt.

FOT. M. Wiśniewski

FOT. M. Wiśniewski

 

Nadzieje parlamentarnej opozycji, że w przedświątecznej atmosferze pojednania Prawo i Sprawiedliwość nagle cofnie polityczny walec, skapituluje i powtórzy piątkowe głosowania nad ustawą budżetową, a przy okazji również tzw. dezubekizacyjną — wręcz rozbrajają ich naiwnością. Zwłaszcza po spotkaniach szefów wszystkich partii z prezydentem Andrzejem Dudą. Przecież analizy prawne, które przedstawi głowa państwa, wiernie wykonująca dyspozycje politycznego szefa, Jarosława Kaczyńskiego — jak zawsze potwierdzą, że wszystko, co PiS robiło, robi i będzie robiło, to legislacyjny wzorzec.

Dokumentacja Kancelarii Sejmu, a także nagrania z piątkowego wieczoru potwierdzają, że w Sali Kolumnowej wymagane quorum jednak było.

Tylko nieznacznie przekraczające próg co najmniej 230 głosujących posłów, ale jednak. Awaryjne dokończenie posiedzenia przeniesionego z zajętej przez opozycję sali plenarnej nie odbiegało także organizacyjnie od posiedzenia z 12 sierpnia 2010 r., które w Sali Kolumnowej (plenarna była wtedy w wakacyjnym remoncie) z losowej konieczności zorganizował marszałek Grzegorz Schetyna. Zupełnie inna sprawa, że wspomniana parterowa sala kompletu 460 posłów… absolutnie nie mieści! W 2010 r. zjechało się ich z urlopów 332, a w miniony piątek stawiło się jedynie 236 — klub PiS z kilkoma aliantami.

Quorum było, ale na procedurze rozpatrywania budżetowych wniosków mniejszości i poprawek dokonany został tytułowy gwałt. Coroczne głosowanie Sejmu nad wyjątkową ustawą budżetową trwa tradycyjnie wiele godzin. Na przykład uchwalanie budżetu na 2016 r., czyli już po objęciu władzy przez PiS, zajęło aż dwie noce. Najpierw 28/29 stycznia w dwie godziny przeprowadzono 93 głosowania, a kolejne 203 głosowania w nocy 29/30 stycznia zajęły cztery godziny. Przypominam, że łącznie te sześć godzin zeszło na procedurę elektroniczną, w której jedno głosowanie zajmuje technicznie kilka sekund. Przyjmowanie budżetu na 2017 r. w Sali Kolumnowej z konieczności ręcznie zajęłoby realnie przynajmniej dwie doby, przy czym uwzględniam tylko efektywny czas posiedzenia…

Żadne okoliczności kalendarzowe nie usprawiedliwiają jednak podeptania regulaminu. Zwłaszcza że na ukończenie budżetu, w sensie przedstawienia ustawy do podpisu prezydenta, jest czas aż do końca stycznia 2017 r. Sprawozdanie Komisji Finansów Publicznych pod przewodem posła Jacka Sasina zarekomendowało przyjęcie nielicznych oraz odrzucenie większości wniosków i poprawek, ale w normalnej procedurze. I Sejm obradujący jeszcze w sali plenarnej ją rozpoczął, elektronicznie przeprowadzono 14 cząstkowych głosowań, do skandalu z bezzasadnym wyrzuceniem posła Michała Szczerby. Wieczorem w Sali Kolumnowej jednak poseł Jacek Sasin jednoosobowo, wbrew kolegialnej komisji, wniósł o złączenie wszystkich „dobrych” poprawek PiS w jedno głosowanie, a wszystkich „złych” opozycyjnych w drugie — co klub oczywiście przeforsował. Przyjęta niezgodnie z regulaminem Sejmu na kolanie tzw. jego wykładnia, że można tak zrobić w trakcie trwającej już procedury, to tekst o niezwykłym wręcz poziomie zakłamania. Ale nie ma już w Polsce organu, który uczciwie by to ocenił…

Jacek Zalewski
Jacek Zalewski