Rok PiS, twórczy chaos. Odcinek 1

Jeszcze kilka tygodni i zaczną się podsumowania pierwszego roku rządu Beaty Szydło. Z racji na wielość wątków, rewolucji, zapowiedzi i działań na każdym możliwym froncie bilans w interesujących mnie obszarach najlepiej podzielić na fragmenty. Dziś pierwszy z nich, o chaosie. Wybór nie jest przypadkowy. Od rządu, który przez osiem lat przygotowywał się do przejęcia władzy można oczekiwać więcej.

Beata Szydło Fot. Marek Wiśniewski

Beata Szydło Fot. Marek Wiśniewski

Najpierw kilka zupełnie zmyślonych cytatów.

„Obywatele, tylko idiota pracuje za 6 tys. zł. Mamy swoją wizję państwa i żeby ją zrealizować potrzebujemy dobrze opłacanych specjalistów. Każdy ekspert Wam to powie i nam przyklaśnie. Przy okazji – wracamy do bulwersującego tematu wynagrodzenia, a właściwie braku, pierwszej damy i byłych dam pierwszym. Oto gotowy projekt. Opozycję uprasza się o milczenie, populistycznymi hasłami nie wypada zwiększać sondażowego poparcia”.

„Drodzy obywatele. Majątek skarbu państwa ma służyć realizowanej przez nas strategii gospodarczej. Dlatego nie będziemy go prywatyzować. Dlatego też, nauczeni doświadczeniem naszych poprzedników, musimy wprowadzić nowe standardy zarządzania spółkami. Wiadomo, że zostaną one pod politycznym nadzorem, ale muszą nad nimi czuwać eksperci. Dlatego powołujemy apolityczną radę do spraw spółek, która będzie czuwała nad personaliami.”

„Temat poszanowania prawa do życia jest dla nas niezwykle ważny. Wiem o obywatelskich projektach zarówno zaostrzających przepisy, jak i je liberalizujących. Decyzje podejmie Sejm. Rząd już dziś chce jednak pomóc osobom, które decydują się na urodzenie dziecka niepełnosprawnego. Wiemy, jak marne wsparcie otrzymują te rodziny dziś. Od nowego roku zaczniemy realizować nową politykę…”

… i tak dalej…

Zamiast inicjować zmiany, rząd pospiesznie, trochę na oślep odpowiada na bieżące wydarzenia. Pensje? Klub PiS wprowadza nieoczekiwanie projekt zmian po czym pospiesznie go wycofuje zyskując w tabloidach twórcze rozwinięcie swojego najważniejszego programu – koryto plus. Wizerunkowa klapa. A realnie? Problem zatrudniania i właściwego opłacania specjalistów w ministerstwach – nierozwiązany i zablokowany na długi czas. Bardzo antypaństwowe działanie.

O zmianach w nadzorze rząd zaczął mówić dopiero po dymisji ministra skarbu. Wcześniej wszystko funkcjonowało bez zarzutu? Więcej, o problemach w spółkach (do dziś nie wiadomo jakich) najpierw powiedzieli wysocy politycy PiS. Później doszło do dymisji, jeszcze później pojawiły się wypowiedzi dotyczące nadzoru. Pokraczna kolejność, która pozwala zaryzykować twierdzenie, że pomysły na nowy nadzór to myśl mająca jedynie przykryć nieco udaną, choć historycznie mocno kontrowersyjną, akcję #misiewicze a nie wprowadzić systemowe zmiany. Na te był czas od zaprzysiężenia. Wzorców nie brakuje, wiedzy też. Minister Morawiecki w radzie gospodarczej gabinetu Donalda Tuska poznał je znakomicie.

Ostatni przykład ma ten sam mianownik. Akrobatyczne wolty wokół skrajnie różnych, ale zawsze obywatelskich projektów ustaw, rząd postanowił zakończyć lądowaniem na podatnym społecznie gruncie. Premier zapowiedziała wzrost świadczeń dla osób wychowujących niepełnosprawne dzieci. Piękna inicjatywa, mądra i w linii z ochroną życia lansowaną przez środowisko PiS. Ale dlaczego to efekt czarnego protestu, a nie świadomie prowadzonej od roku polityki rządu?

Chaos, tylko czasami twórczy.

Marcin Goralewski
Marcin Goralewski