Praktyka daleko za deklaracjami

Organizowanie polityczno-biznesowych szczytów w formacie 16+1 wpisało się już na stałe w kalendarz kontaktów premierów Chin z szefami rządów państw Europy Środkowej i Wschodniej.

Bloomberg

Bloomberg

Gospodarzem pierwszego w Warszawie w 2012 r. był Donald Tusk, a chiński premier Wen Jiabao ogłosił wtedy projekt tzw. dwunastu kroków, które miałyby zdynamizować współpracę globalnej potęgi z naszym regionem. Przez cztery lata wymieniły się twarze premierów — w sobotę gospodarzem piątej zbiórki 16+1 w Rydze był Māris Kučinskis, głównym gościem Li Keqiang, a uczestnikiem polskim Beata Szydło. Aktualność zachowały jednak wybrane obszary priorytetowe: infrastruktura, wysokie technologie oraz inwestycje ekologiczne.

Dla potęgi liczącej blisko 1,4 mld ludności nasz region to partner skromny. Większość państw z 16+1 to przecież rynki mniejsze od chińskich… miast. Mimo dysproporcji chińscy stratedzy doceniają jednak geopolityczne znaczenie Europy Środkowej i Wschodniej. Zorientowali się, że przespali zachodzące w regionie przemiany, popatrzyli na mapę — i zebrali pas państw z dwóch kategorii. Do jedenastki z Unii Europejskiej — od góry to Estonia, Łotwa, Litwa, Polska, Czechy, Słowacja, Węgry, Słowenia, Chorwacja, Rumunia i Bułgaria — dodali piątkę bałkańską: Serbię, Bośnię i Hercegowinę, Czarnogórę, Macedonię i Albanię.

Pekin wyraźnie dąży do zinstytucjonalizowania formatu 16+1, przy swoim MSZ utworzył odpowiedni sekretariat, a w sobotę w Rydze ogłoszono powołanie kolejnego sekretariatu, morskiego, którego siedzibą będzie… Polska. Wszystko zorientowane jest na realizację Jedwabnego Szlaku 2.0, gigantycznej inicjatywy rozpisanej aż do 2050 r.

W państwach UE obowiązują trudniejsze procedury inwestycyjne, poza tym te zaliczone do 16+1 wciąż są beneficjentami wspólnotowego budżetu, dlatego udział w takich chińskich inicjatywach jak Azjatycki Bank Inwestycji Infrastrukturalnych (AIIB) ma dla nich znaczenie tylko uzupełniające. Pozaunijna piątka nie ma finansowej alternatywy i staje się niejako skazana na Chiny, które rozwijają na Bałkanach ofensywę prawie jak wcześniej w Afryce.

Szczytowi premierów w Rydze towarzyszyło duże forum biznesowe. Debata o konkretach prowadzi do wniosków zdecydowanie innych, niż dyplomatyczne frazesy. Środkowoeuropejscy przedsiębiorcy oceniają, że intensyfikacja kontaktów politycznych wciąż nie przekłada się na praktykę gospodarczą, nie przynosi znaczącego napływu chińskich inwestycji ani nie otwiera tamtejszego rynku.

Notabene dokonany w tym roku przez China Everbright International Limited rekordowy zakup za 123 mln EUR spółki Novago z Mławy (od Abris Capital Partners) był transakcją całkowicie poza działaniami agend rządowych Polski i Chin. Państwa grupy 16+1 wykazują w obrotach dwustronnych z Chinami wysokie, strukturalne deficyty.

Niewątpliwie jednak optymistycznym akcentem szczytu w Rydze było dostrzeżenie przez chińskiego premiera, że w gospodarce regionu, w tym Polski, dominuje sektor małych i średnich przedsiębiorstw. Podobnie jak wyrażenie przez niego woli, żeby Chiny znosiły bariery w zakresie importu naszych produktów rolno-spożywczych. Jednak pytanie retoryczne brzmi: czy są szanse na zmianę sytuacji przedstawionej w tytule.

Jacek Zalewski
Jacek Zalewski