Prawny dualizm tylko się pogłębił

Zaledwie dzień po wyjeździe wizytujących nasz kraj opiniotwórczych wysłanników Strasburga i Brukseli — Thorbjoerna Jaglanda, sekretarza generalnego Rady Europy, oraz Fransa Timmermansa, wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej — prawny dualizm w Polsce tylko się pogłębił.

prawo młotek waga

Trybunał Konstytucyjny (TK) wydał wyrok na pierwszej w 2016 r. rozprawie niedotyczącej jego samego, z długiej kolejki spraw oczekujących. To w ogóle pierwsze orzeczenie TK od wybuchu wojny o jego skład, zapoczątkowanej odmową prezydenta Andrzeja Dudy przyjęcia ślubowania od trzech sędziów.

Środowa sprawa, wywołana pytaniem prawnym Naczelnego Sądu Administracyjnego (NSA), akurat nie była skomplikowana. Naprawdę trudno pojąć, czemu w ogóle została przez TK zawieszona od… 16 września 2014 r. i wróciła na wokandę dopiero teraz. TK orzekł niemal jednogłośnie, przy jednym zdaniu odrębnym, niekonstytucyjność zdania w art. 420 kodeksu wyborczego: „Od orzeczenia Państwowej Komisji Wyborczej (PKW) nie przysługuje środek prawny”. Chodzi o podział gminy na jednomandatowe okręgi wyborcze. Uchwała rady w tej sprawie może być zaskarżana przez mieszkańców do komisarza wyborczego, a dalej do PKW. TK wczoraj uznał, że musi istnieć także ścieżka sądowa. Problem jest istotny dla praworządności w samorządzie, albowiem dzieląc gminę na jednomandatowe okręgi, wójt/burmistrz oraz radni mogą naginać ich granice dla wsparcia reelekcji konkretnych radnych. Z drugiej strony — autorzy kodeksu uznali, że dwie ponadgminne, choć niesądowe, instancje odwoławcze całkowicie wystarczą. W procedurze wyborczej wszelkie terminy są krótkie, a skierowanie gminnych okręgów do sądów (kolejne dwie instancje) spowoduje, że wyrok uprawomocni się… dawno po wyborach.

Bez względu jednak na wydźwięk wyroku TK — i tak nie zostanie on opublikowany w Dzienniku Ustaw.

Władza wykonawcza konsekwentnie uznaje, że wczoraj odbyło się kolejne zebranie towarzyskie sędziów, 11 z 12 obecnie orzekających. Zdanie odrębne do wyroku, zgłoszone przez sędziego prawidłowo obsadzonego w grudniu przez PiS, dotyczyło nie meritum, lecz orzekania przez TK w składzie poniżej 13 sędziów. Na rozprawie stawili się przedstawiciele NSA, PKW oraz wójt gminy Czernichów, która wywołała temat okręgów. Oczywiście nie było przedstawicieli Sejmu, rządu i prokuratora generalnego, czyli ministra sprawiedliwości. Zbigniew Ziobro stwierdził, że TK nie może oczekiwać legitymizacji rozprawy. Wysłał domyślną, ale czytelną groźbę, że działania TK „Mogą jedynie stać się przedmiotem podjętej przez niego kontroli przestrzegania prawa”.

Postępująca na szczytach władzy paranoja coraz bardziej ośmiesza państwo. W kolejce TK stoją już następne rozprawy, oczekiwane przez różne instytucje, zbiorowości, wreszcie pojedynczych obywateli. W czwartek na wokandzie stają spory o zasady przywracania funkcjonariuszy celnych do służby, a także o zwrot kosztów procesowych, tu chodzi o wynagrodzenie pełnomocnika oraz zwrot VAT. Rządowe Centrum Legislacji wyroków i tak nie ogłosi. Pytanie retoryczne — czy w sprawie TK naprawdę ktoś widzi jakieś światełko w tunelu? © Ⓟ

Jacek Zalewski
Jacek Zalewski