Recentralizacja to twarda doktryna

W okresie świąteczno-noworocznym Polskie Stronnictwo Ludowe nie rezyduje w sali plenarnej Sejmu, chociaż o procedurze przegłosowania 16 grudnia ustawy budżetowej przez klub Prawa i Sprawiedliwości, z kilkoma rodzynkami spoza, ma zdanie identyczne jak Platforma Obywatelska, Nowoczesna i Kukiz ’15.

FOT. Forum

FOT. Forum

Wyjątkowo zjednoczona w tej sprawie opozycja uważa, że pierwsza izba budżetu na 2017 r. jeszcze nie uchwaliła i powinno to zostać nadrobione na posiedzeniu rozpoczynającym się 11 stycznia. A zatem Senat w tymże dniu w ogóle nie powinien zajmować się dokumentem przesłanym przez marszałka Sejmu. Tymczasem komisje senackie już poszczególne części budżetu opiniują…

Ludowcy otworzyli jednak inny front oporu — mianowicie powołali wczoraj Ruch Obrony Polskiej Samorządności (ROPS). Taki skrót na krajowej scenie publicznej dotychczas nie występował, zatem przynajmniej nie będzie się mylił. W najbliższym czasie powołany zostanie analogiczny zespół parlamentarny, a w maju zwołany zostanie Kongres Polskiego Samorządu. Inicjatywa PSL nie jest specjalnie oryginalna, przecież corocznie odbywa się kilka ogólnopolskich zbiórek samorządowych, a np. w 2015 r. w Poznaniu galowo obradował Kongres XXV-lecia Samorządu Terytorialnego.

Lejtmotywem inicjatywy PSL na pewno nie jest jednak świętowanie. W Sejmie ta partia została zmarginalizowana, w Senacie całkowicie wyzerowana, natomiast w samorządzie pozostaje wciąż znacząca. Abstrahując jednak od interesów ludowców, trzeba obiektywnie przyznać, że w 2016 r. systematycznie zmieniały się na gorsze okoliczności funkcjonowania samorządu terytorialnego — głównie kompetencyjne i finansowe. Zwycięzcy wyborów parlamentarnych z 25 października 2015 r. nie mogą się pogodzić z bardzo opornym poddawaniem się tzw. dobrej zmianie przez władze samorządowe, a najbardziej przez sejmiki wojewódzkie.

W wyniku wyborów z 16 listopada 2014 r. władzę w piętnastu województwach mocno trzyma koalicja PO-PSL, czasem z aliantami lokalnymi, a z punktu widzenia rządu PiS wzorcowe politycznie jest tylko Podkarpacie. Kadencja samorządowa już toczy się z górki, o żadnym jej skróceniu nie ma mowy, wybory odbędą się jesienią 2018 r. — zatem dwie nogi administracji państwa czekają dwa lata wzajemnej mordęgi.

Dlatego w wielu szczegółowych ustawach systematycznie postępuje recentralizacja Polski. Co bardzo charakterystyczne, wspólnym mianownikiem zmian jest koncentrowanie w ministerstwach lub urzędach wojewodów pieniędzy, z jednoczesnym pozostawianiem urzędom marszałkowskim odpowiedzialności. Przyjmowane w bardzo szybkim tempie ustawowe inicjatywy poselskie klubu PiS (a w rzeczywistości często resortowe) nie podlegają żadnym konsultacjom społecznym. Trudno się zatem dziwić, że szybko uchwalane, podpisywane i publikowane ustawy tak zaskakują władze województw, powiatów i gmin, a także ich reprezentację w rządowo-samorządowej komisji wspólnej. Co ważne — przywołana w tytule doktryna obecnych władców kraju jest niezależna od wpływów politycznych w samorządzie terytorialnym, ale oblicze sejmików wojewódzkich w kadencji 2014–18 na pewno ją utwardza.

Jacek Zalewski
Jacek Zalewski