Rozbieżności lepiej zamieść pod dywan

Nie kośćmi, lecz całymi szkieletami niezgody są całkowicie rozbieżne poglądy rządów Polski i Niemiec np. na unijny pakiet klimatyczny, a także na znaczenie dwóch nitek gazociągu Nord Stream.

FOT. Marek Wiśniewski

FOT. Marek Wiśniewski

Każda wizyta prezydenta czy premiera, zwłaszcza w relacjach między państwami powiązanymi interesami, jest pożytecznym gestem. Jej efektywność można jednak ocenić dopiero z perspektywy czasu, bo w wymiarze bieżącym dominuje poprawność polityczna. Rozbieżności zaś traktowane są jak w tytule. Według takich podręcznikowych zasad przebiegł wtorkowy pobyt w Warszawie niemieckiej kanclerz Angeli Merkel. Oto jeden przykład — podczas wspólnej konferencji prasowej z Beatą Szydło szefowe rządów napomknęły o zgodnym budowaniu unii energetycznej. Tymczasem nie kośćmi, lecz całymi szkieletami niezgody są całkowicie rozbieżne poglądy rządów Polski i Niemiec np. na unijny pakiet klimatyczny, a także na znaczenie obu nitek (druga coraz bliżej realizacji) gazociągu Nord Stream po dnie Bałtyku.

Wizerunkowym osiągnięciem Angeli Merkel jest doprowadzenie do… pełnej zgodności PiS i PO, a także PSL przynajmniej w jednej kwestii. Chodzi o reelekcję pani kanclerz na czwartą kadencję. Generalnie wystraszającą naszą klasę polityczną — oczywiście poza SLD — alternatywą personalną jest zwyżkujący w sondażach, ostry werbalnie socjaldemokrata Martin Schulz. Obecnie Angela Merkel z 12-letnim stażem 2005–17 jest na liście powojennych niemieckich kanclerzy brązową medalistką. Przoduje Helmut Kohl, rządzący 16 lat w okresie 1982–98, a drugie miejsce zajmuje legendarny Konrad Adenauer, który w okresie 1949–63 zaliczył kanclerstwo 14-letnie. Jeśli w wyborach 24 września CDU/CSU znowu zdobędzie większą od SPD liczbę mandatów w Bundestagu, to jej liderka wyrówna kadencją 2017–21 rekord swojego politycznego patrona.

Platforma Obywatelska i Polskie Stronnictwo Ludowe popierają Angelę Merkel z automatu. Wszak obie partie należą wspólnie z Unią Chrześcijańsko-Demokratyczną/Społeczną (CDU/CSU) do czołowej w UE międzynarodówki — Europejskiej Partii Ludowej (EPP). Z tego tytułu pani kanclerz podczas warszawskiej wizyty spotkała się z Grzegorzem Schetyną i Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem. Zupełnie inny charakter miała jej rozmowa z Jarosławem Kaczyńskim. Prawo i Sprawiedliwość należy do sztucznie skonstruowanej frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (ECR), silnie ścierającej się z EPP. Pani kanclerz nie ma jednak wątpliwości co do faktycznej decyzyjności w Warszawie, dlatego do wizyty u prezydenta oraz kolacji z naszą premier dodała spotkanie z szefem obojga. Żadnego tytułu do rozmowy nie miał natomiast zawiedziony Ryszard Petru, albowiem na forum unijnym Nowoczesna trzyma z Porozumieniem Liberałów i Demokratów (ALDE). O Pawle Kukizie w kontekście międzynarodowym nie ma co wspominać, Leszek Miller natomiast czeka na triumf Martina Schulza.

Z dyplomatycznych względów unikano komentowania reelekcji Donalda Tuska na czele Rady Europejskiej, chociaż o niej rozmawiano. Nic się nie zmieniło — wkrótce EPP oficjalnie potwierdzi kandydaturę naszego byłego premiera, popartą zdecydowanie przez ALDE oraz zaakceptowaną przez socjalistów, a także konserwatystkę Theresę May. Prezes będzie musiał rozstrzygnąć: zacisnąć zęby i również poprzeć Donalda Tuska albo zostać z ręką…

Jacek Zalewski
Jacek Zalewski