Rozkręca się nowa wojna

Komisja Europejska (KE) przedstawiła wstępne założenia kolejnej perspektywy finansowej Unii Europejskiej, obejmującej okres 2021–27.

Jean-Claude Juncker

To materiał do dyskusji, która poprzedzi przedstawienie na początku 2018 r. już skonkretyzowanego projektu wieloletnich ram finansowych. Zarówno Parlament Europejski (PE), jak i prezydenci/premierzy na szczycie Rady Europejskiej zatwierdzą siedmiolatkę w 2019 r.

Siedmiolatka 2021-27 będzie testamentem ekipy Jeana-Claude’a Junckera, która odejdzie z końcem 2019 r. Ale takie są zasady ciągłości władzy. KE potwierdziła, że widzi pięć wariantów konstrukcji budżetu po wyjściu Zjednoczonego Królestwa, które było wielkim płatnikiem netto. Z piątki scenariuszy tylko jeden nie przewiduje cięć w dwóch politykach o strategicznym znaczeniu dla Polski — rolnej oraz spójnościowej. Są konieczne, ponieważ zabraknie brytyjskich 10–12 mld EUR. Niezależnie od politycznej decyzji, które obszary zostaną najbardziej dotknięte cięciami, KE proponuje zmianę filozofii budżetu. Chodzi o głębsze sięgnięcie do kieszeni państw członkowskich. Wprost do kasy unijnej miałyby trafiać np. wpływy z handlu pozwoleniami na emisję gazów, natomiast członkowie bardziej współfinansowaliby np. dopłaty bezpośrednie dla rolników. Poza tym KE uważa, że UE powinna odgrywać większą rolę w takich obszarach jak migracje, bezpieczeństwo oraz obronność.

Generalnie założenia KE są nie do przyjęcia dla rządu Polski. Kadencja obecnych władców kraju kończy się jesienią 2019 r., czyli akurat wtedy, gdy obecnej KE. Ale PiS nie wyobraża sobie, by nie zagospodarowywało jako partia rządząca unijnych pieniędzy również w kadencji 2019–23, potem 2023–27, po prostu — po wiek wieków. Sytuacja zatem — jak w tytule.

Jacek Zalewski
Jacek Zalewski