Rozwód polubowny czy antagonistyczny?

Referendum w Zjednoczonym Królestwie Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej bez wątpienia przejdzie do politycznej, gospodarczej i cywilizacyjnej historii świata. Na razie nad wszystkim dominuje wielki pytajnik. Zarówno zaklinające rzeczywistość instytucje unijne, jak i rząd przegranego Davida Camerona okazały się do brexitu nieprzygotowane mentalnie i prawnie. Znajdujemy się w punkcie, gdy jedna ze stron związku oznajmiła, że definitywnie się rozwodzi — jednak ani powód, ani pozwany nie mają pojęcia nie tylko, ile czasu potrwa procedura, ale nawet… kiedy wpłyną rozwodowe papiery. Szczyt Rady Europejskiej we wtorek i środę będzie zaledwie pierwszą rozprawą — nie pojednawczą, lecz przedwstępną.

FOT. Toby Melville-REUTERS-FORUM

Procedura brexitu jest niejasna, ale 23 czerwca oraz noc z czwartku na piątek to już historia — zdumiewająca. Może zaimponować sprawność brytyjskiej machiny wyborczej. Liczenie krzyżyków w dwóch kratkach było prościutkie, ale już w piątek o ósmej rano (czasu Greenwich) państwowa komisja podała wyniki co do jednego głosu. A co najważniejsze — niezwłocznie upowszechniała spływające wyniki okręgowe, bez czekania na… protokoły papierowe. Tę XXI–wieczną normalność polecamy naszej Państwowej Komisji Wyborczej. Z kronikarskiego obowiązku przypominam podstawowe liczby — spośród 46 501 241 uprawnionych poddanych Elżbiety II głosowało 33 578 016, w domu zostało 12 923 225 — czyli frekwencja wyniosła 72,2 proc. Za pożegnaniem się z UE postawiono 17 410 742 krzyżyki, a za pozostaniem 16 141 241 — co w głosach ważnych dało przewagę procentową 51,9 do 48,1. Imponująco mała okazała się liczba głosów nieważnych — zaledwie 26 033, czyli 0,08 proc. oddanych! To odsetek w polskich realiach nieosiągalny. Skoro zatem krzyżyki stawiane były świadomie, zdumiewa błyskawicznie rosnąca liczba internetowych podpisów pod naiwną petycją o… powtórzenie referendum — przekroczyła już 3 mln. Inna sprawa, że liczba zwolenników brexitu odniesiona do wszystkich uprawnionych to tylko 37,4 proc. Przypomnę jednak, że np. u nas 25 października 2015 r. tzw. suweren oddał na PiS zaledwie niecałe 18,7 proc. głosów wszystkich uprawnionych — ale partia ta uzurpuje sobie prawo do 100 proc. władzy nad każdą dziedziną życia publicznego.

Sprawność organizacyjna referendum była imponująca, ale miało ono także ciemną stronę — sondaże. Skoro zrezygnowano z exit polls, kompletną nieodpowiedzialnością okazał się internetowy sondaż firmy YouGov na zlecenie Sky News. Przez dwie godziny cały świat był utwierdzany w przekonaniu, że mniej więcej 52:48 zwyciężyli zwolennicy UE i europejskie rynki kładły się spać w całkowitym spokoju. Kurs funta szterlinga radośnie wzrósł z 1,4875

USD za 1 GBP do 1,4996. Ale po północy czasu Greenwich zaczęły nadchodzić konkretne, hiobowe wieści z okręgów, które zdołowały funta w pewnym momencie do 1,3229 USD za 1 GBP, czyli kursu najniższego od 1985 r.

Na zakończenie proponuję akcent bardziej optymistyczny z innej beczki. Tak się złożyło, że referendum trafiło na EURO 2016. Jak zwykle w podobnych okolicznościach widoczny jest w grających krajach masowy wysyp flag — w przypadku Anglii oczywiście tej z czerwonym krzyżem św. Jerzego, a nie brytyjskiej ze szkocką domieszką św. Andrzeja i irlandzką św. Patryka. W weekend dosłyszałem ze zszokowanej Brukseli tezę, że taka narodowa eksplozja była… jednym z powodów głosowania zwłaszcza Anglii — poza Londynem i innymi metropoliami — za brexitem. To bzdura, ale trzymając się wątku piłkarskiego z dumą przypomnijmy, że następnego dnia po szoku brexitu polski złoty na stadionie w Saint Etienne okazał się w dramatycznym starciu lepszy od franka szwajcarskiego! Zmęczony narodowy PLN słabł, ale w decydującej chwili wykazał się większą odpornością nerwową i wyrzucił z turnieju multikulturowego CHF — no któż to słyszał, by napisy na banknotach umieszczać w czterech językach… Zaledwie kilkanaście minut później na stadionie w Paryżu starły się dwa funty szterlingi i GBP walijski — opowiadający się za brexitem — okazał wyższość nad GBP północnoirlandzkim, który w referendum zdecydowanie skumplował się z EUR z Irlandii republikańskiej. To wewnątrzbrytyjskie starcie na boisku rozstrzygnął jednak samobój. Ciekawe, czy historia właśnie tak zapisze wynik czwartkowego referendum…

Jacek Zalewski
Jacek Zalewski