Samodzielność w poczekalni

Andrzej Duda pozostaje gorącym zwolennikiem PiS, zwalcza natomiast zagrażające jego pozycji umacnianie władzy konkretnych ministrów.

WARSZAWA. 18.11.2015. Pierwsze posiedzenie nowego sejmu na ktorym Premier Szydlo wyglosila expoze i odbylo sie glosowanie nad wotum zaufania. N/z. Prezydent Andrzej Duda FOT. JERZY DUDEK / Forum

Czas biegnie szybko, w niedzielę 6 sierpnia upłynęły już dwa lata prezydentury Andrzeja Dudy. Ponieważ mało kto zwraca na to uwagę, kancelaria głowy państwa wydała… samochwalny album okolicznościowy. Lokator Pałacu Prezydenckiego rzecz jasna nie wyobraża sobie, by skończył na jednej kadencji — co jest całkowicie naturalne, wszak w przyrodzie nie występuje zjawisko dobrowolnej rezygnacji władcy, poza wyjątkowymi przyczynami zdrowotnymi. Zwłaszcza, że Andrzejowi Dudzie nadzwyczaj smakuje śmietanka prezydentury, utożsamiana w Polsce z żyrandolem — wizyty, ordery, składanie wieńców, przecinanie wstęg etc. Odrębnym wątkiem jest natomiast realna pozycja polityczna i decyzyjna nominalnej głowy państwa. W dziejach III RP tak się składało, że po Lechu Wałęsie wszyscy następni prezydenci to ludzie partii, ale mający w nich bardzo różne pozycje. Aleksander Kwaśniewski dla SLD i Lech Kaczyński dla PiS byli założycielami i liderami, natomiast Bronisław Komorowski wobec PO i obecnie Andrzej Duda dla PiS — już tylko funkcjonariuszami z szeroko rozumianej czołówki, skierowanymi na odcinek prezydencki. Ich głównym zadaniem było/jest ścisłe współdziałanie z macierzystym rządem, a przede wszystkim — potulne podpisywanie ustaw, w tym forsowanych z uzasadnionymi zarzutami niekonstytucyjności. W rewanżu matka partia stwarza wiernemu synowi cieplarniane warunki prezydentury.

Pierwszy rok Andrzeja Dudy w służbie tzw. dobrej zmiany przebiegł wzorcowo, drugi zaś podobnie przebiegał. Ale do czasu, dwa tygodnie przed rocznicą prezydent zaszokował PiS zawetowaniem dwóch strategicznych ustaw, o Sądzie Najwyższym oraz o Krajowej Radzie Sądownictwa. Na razie trudno ocenić, jaki będzie wpływ jego zdumiewającej wolty na kolejne lata prezydentury. Po ostrej krytyce niewdzięcznika, prezes Jarosław Kaczyński nakazał klajstrowanie podziałów w obozie władzy. Rzecz jasna Andrzej Duda pozostaje gorącym zwolennikiem PiS, co wynika np. z uzasadnień do obu sensacyjnych wet. Zwalcza natomiast zagrażające jego pozycji umacnianie władzy konkretnych ministrów, wobec których premier Beata Szydło sprawuje zwierzchnictwo jedynie nominalne. Dwa weta sądowe potwierdziły ostry konflikt Andrzeja Dudy z jego dawnym przewodnikiem Zbigniewem Ziobro. Mniej nagłośnione było pierwsze lipcowe weto, wobec noweli ustawy o regionalnych izbach obrachunkowych — ono uderzyło w ministra spraw wewnętrznych i administracji Mariusza Błaszczaka, który chciał zagwarantować sobie pozycję supernadzorcy samorządu terytorialnego. Wreszcie trwa stały konflikt prezydenta, jako zwierzchnika sił zbrojnych, z ministrem obrony narodowej Antonim Macierewiczem, który absolutnie nie uznaje prezydenckiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego jako ośrodka współdecydowania o armii.

Dla trzeciego roku i reszty kadencji kluczowe znaczenie mają rzecz jasna relacje Andrzeja Dudy z Jarosławem Kaczyńskim. W internecie krąży dowcip, że startujący we wrześniu nowy sezon satyrycznego „Ucha prezesa” powinien zacząć się od skeczu obrazującego aktualne relacje na szczytach władzy. Gdy prezes zażyczył sobie wpuszczenia do gabinetu Adriana z poczekalni, z zaskoczeniem dowiedział się, że już go tam nie ma. Zareagował: „Jak to nie ma? Przecież zawsze był”.

Jacek Zalewski
Jacek Zalewski