Serial budżetowy dzisiaj się kończy

Jedyną ustawą opisaną proceduralnie w Konstytucji RP — poza samą zmianą ustawy zasadniczej — jest budżetowa.Nieprzedstawienie jej prezydentowi do podpisania po czterech miesiącach pracy Sejmu i Senatu (w zwykłym roku niewyborczym chodzi o termin 31 stycznia) mogłoby zakończyć się — ale raczej teoretycznie — nawet skróceniem kadencji i przedterminowymi wyborami. Z naturalnych względów budżetowi corocznie poświęcamy zatem na łamach „PB” sporo miejsca. Z powodu pęknięcia parlamentu w końcu 2016 r., podczas świąteczno-noworocznej kanikuły rozwinęło się to jednak w niespotykany serial. Jego dwa reprezentatywne odcinki, już ze stycznia 2017 r., przypominamy poniższymi tytułami. Przez cały ten okres nie ulegało wątpliwości, że partia rządząca oraz opozycja są okopane tak głęboko, że o kompromisie nie ma mowy. Dla Prawa i Sprawiedliwości 16 grudnia wieczorem nieodwracalnie zakończyło się, chociaż w trybie kadłubowym, 33. posiedzenie Sejmu — i basta. Platforma Obywatelska i Nowoczesna, ale także Kukiz ’15 i Polskie Stronnictwo Ludowe oczekują reasumpcji głosowań budżetowych — i basta. Wobec takiej polaryzacji argumentów iloczyn ich zbiorów rzeczywiście jest zbiorem pustym.

FOT. M. Wiśniewski

Sejmowa i senacka arytmetyka przesądza, że w sprawie budżetu PiS przegłosuje absolutnie wszystko, co zechce. Jeśli większość bezwzględna w Senacie zaakceptuje wniosek komisyjny, to bardzo szybko puści ustawę budżetową bez jakiejkolwiek poprawki — i po sprawie. Wczoraj klub władzy zwarł szeregi, notabene obradując nie w Sali Kolumnowej, lecz w siedzibie partii przy ul. Nowogrodzkiej. Oprócz zagwarantowania spokoju od wścibskich mediów miało to ogromny wydźwięk symboliczny — obradowano w prawdziwym centrum decyzyjnym państwa, skąd wychodzą rozkazy dla wszystkich organów władzy ustawodawczej i wykonawczej. A stopniowo — nawet sądowniczej.

Przed finałem serialu trzeba przypomnieć bardzo ważną okoliczność. Otóż według orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego, ukształtowanego od wielu lat — stwierdzenie złamania przez Sejm czy Senat procedury przy uchwalaniu ustawy samo w sobie nie jest podstawą do orzeczenia jej niekonstytucyjności! Taka linia dotyczyła rozmaitych ustaw, zatem przez analogię można ją rozciągnąć także na budżet. W związku z tym zapowiadane przez opozycję zaskarżenie budżetu na 2017 r. nie ma szans skuteczności. I to całkiem obiektywnie, niezależnie od kadrowego przechwycenia TK przez władców państwa.

Jacek Zalewski
Jacek Zalewski