Spór trafi przed unijny trybunał

Emerytalna dyskryminacja płci umożliwia ministrowi sprawiedliwości przyspieszone sczyszczenie aż pięciu roczników sędziów kobiet.

Wiceprzewodniczący Frans Timmermans zamierza doprowadzić do wszczęcia przez KE wobec Polski procedury o naruszenie praworządności.Autor: Fot. Forum

Komisja Europejska (KE) przyjęła z ulgą zawetowanie przez Andrzeja Dudę dwóch ustaw sądowych, ale jej krytyczna ocena kierunku polskich zmian się nie zmieniła. Skoncentrowała się na podpisanej noweli ustawy o ustroju sądów powszechnych, która w sierpniu wejdzie w życie po zaledwie 14-dniowym vacatio legis. Według wiceprzewodniczącego Fransa Timmermansa uzasadni to wszczęcie przez KE wobec Polski procedury o naruszenie praworządności. W poniższym zestawieniu to wariant pierwszy. Finałem starcia będzie zapewne rozprawa przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) w Luksemburgu. Orzeczenia realnie trudno spodziewać się do jesieni 2019 r. — zatem nie doczeka go ani KE pod przewodem Jeana- -Claude’a Junckera, ani rząd premier Beaty Szydło…

Jedno z głównych zastrzeżeń KE dotyczy zróżnicowania wieku przenoszenia sędziów obu płci na emeryturę.

Stan spoczynku dla kobiet już 60-letnich, a dla mężczyzn 65-letnich to jawna dyskryminacja. Minister Zbigniew Ziobro przeforsował pozory przeniesienia przepisów z powszechnego systemu emerytalnego. Ale nowe reguły sędziowskie różni drobiazg. Pracownik osiągający wiek emerytalny oczywiście może dalej pracować, natomiast sędziowie zdani są na łaskę wszechwładnego ministra. Wszyscy uznani przez niego za PRL-owskie złogi z automatu wylatują w przymusowy stan spoczynku. Dyskryminacja płci umożliwia przyspieszone sczyszczenie aż pięciu roczników sędziów kobiet, które pierwsze akty powołania otrzymały jeszcze od przewodniczącego Rady Państwa PRL. Pięć roczników ich męskich kolegów Zbigniew Ziobro będzie musiał znosić, ale inne przepisy ustawy pozwalają mu na skuteczne ich nękanie…

Komisja Europejska może uruchomić:

Procedurę naruszenia prawa Unii Europejskiej

Chodzi o niezgodność przepisów krajowych z unijnymi, a nie np. z Konstytucją RP. Pierwszym krokiem jest wezwanie rządu do wycofania się z naruszania prawa. Jeśli nie odnosi to skutku, KE kieruje sprawę do TSUE z sugestią nałożenia kar finansowych.

Postępowanie ramowe na rzecz praworządności

Podobna do poprzedniej procedura istniejąca od 2014 r. Wcześniej została uruchomiona wobec Węgier, a po sformalizowaniu — wobec Polski w styczniu 2016 r. Na razie okazuje się bezskuteczna, wymiana pism z rządami sytuuje KE na pozycji pasywnego obserwatora.

Artykuł 7 traktatu o Unii Europejskiej

Dyscyplinarna procedura istnieje od 1999 r. Na jej uruchomienie KE jeszcze nigdy się nie zdecydowała. W maju 2017 r. wniosek dotyczący Węgier przegłosował Parlament Europejski, ale rezolucja pozostaje martwa. Ścieżka otwierana jest przez Radę UE większością 4/5 głosów, lecz do uznania ryzyka systemowego naruszania prawa konieczna jest jednomyślność (zainteresowane państwo nie głosuje). W kolejnym etapie możliwe są polityczne sankcje, np. pozbawienie państwa głosu.

Zawieszanie wypłacania funduszy strukturalnych

Pomysł teoretyczny, zgłaszany przez polityków z państw twardego jądra UE. Chodzi o negatywny wpływ naruszenia praworządności w państwie członkowskim na swobody przepływu: pracowników, kapitału, dóbr i usług. Na razie nie istnieje nawet projekt aktu prawnego, realizującego ideę konsekwencji finansowych bardziej dotkliwych niż wynikających z orzeczenia TSUE.

Jacek Zalewski
Jacek Zalewski