Suweren okazuje się niewdzięczny

Poniedziałek przyniósł kolejne niekorzystne dane liczbowe, potwierdzające istnienie spisku zataczającego coraz szersze kręgi, czyli jeszcze jedno słowo komentarza o wystąpieniu prezesa PiS na Kongresie 590.

Jarosław Kaczyński Fot. Marek Wiśniewski

Upłynęło już kilka dni, ale nadal trudno mi pojąć, czemu prezes Jarosław Kaczyński w ubiegłym tygodniu zaatakował polskich przedsiębiorców akurat na powitanie Kongresu 590. Przecież zbiórka w Rzeszowie-Jasionce miała przypieczętować zbratanie prezydenta i rządu ze środowiskami gospodarczymi, rzecz jasna tylko ideologicznie prawidłowymi. Dane o spowolnieniu tempa wzrostu gospodarczego, a także o załamaniu się inwestycji zarówno w sektorze publicznym, jak i prywatnym wszechwładny prezes wtedy wytłumaczył… związkami przedsiębiorców z obecną opozycją i celowym blokowaniem przez nich inwestycji, w oczekiwaniu na powrót tzw. dawnych czasów. Ten bezmyślny zarzut — szczególnie nieuczciwy wobec milionowej rzeszy firm średnich, małych i mikro, na których opiera się polska gospodarka — potwierdził bardzo ograniczoną wiedzę władcy kraju o realiach prowadzenia biznesu za własne pieniądze i na własny rachunek.

Poniedziałek przyniósł kolejne niekorzystne dane liczbowe, potwierdzające istnienie spisku zataczającego coraz szersze kręgi. Pesymistyczny wydźwięk ma porównanie października nie tylko z analogicznym miesiącem sprzed roku, lecz także z wrześniem 2016 r. Kto może zostać oskarżony przez prezesa o spowolnienie produkcji przemysłowej — już wiemy. Ciekawe natomiast, kto doczeka się napiętnowania za słabszy od zaplanowanego przez rząd przyrostu sprzedaży detalicznej. Najbardziej merytoryczna i uczciwa odpowiedź brzmi: konsumencko niewdzięczny okazuje się suweren. PiS rok temu otrzymało w urnach poparcie zaledwie niecałych 18,7 proc. uprawnionych Polaków, ale przejęło 100 proc. władzy. Przy kasach sklepowych wypowiada się jednak cały elektorat, oczywiście z różnym zaangażowaniem. Z liczb wynika, że największą niewdzięczność okazują beneficjenci programu 500+, których zakupy podobno miały stać się silnym impulsem konsumenckim, równoważącym rozdawnictwo pieniędzy. © Ⓟ

Jacek Zalewski
Jacek Zalewski