Temat OFE wraca jak bumerang

W piątek rano inwestorów zelektryzowała informacja „Rzeczpospolitej” o kolejnym „genialnym” pomyśle naszych polityków dotyczącym nacjonalizacji OFE i przy okazji większości spółek notowanych na GPW. Przyznam szczerze, że z dużym niepokojem czekaliśmy na wyniki piątkowej sesji, obawiając się kilkuprocentowych spadków, znanych inwestorom z 2013 r. Na szczęście nic takiego nie nastąpiło, chociaż wcale nie można mieć pewności, że do wyprzedaży nie dojdzie w kolejnych dniach.

OFE wracają jak bumerang. A właściwie nasi politycy wracają doń, bo to przecież olbrzymia góra realnego majątku Polaków, ulokowana w realnych akcjach, obligacjach i innych instrumentach finansowych.

W sumie należało oczekiwać, że temat powróci. Pokusa jest przecież olbrzymia. I to z kilku powodów. Przedstawię 2 najważniejsze. Po pierwsze – górę aktywów, która ma być w przyszłości jednym z fundamentów naszych emerytur, można wydać już dzisiaj na szczytne cele. W przyszłości to inni politycy będą musieli się martwić, skąd wziąć kasę na emerytury. Najwyżej ją… wydrukują. Po drugie – góra aktywów jest dla polityków wspaniałym polem ćwiczebnym do sprawdzania się w biznesie. Setki miejsc w radach nadzorczych, setki miejsc w zarządach całkiem niezłych spółek. Nie wspomnę o tysiącach miejsc dyrektorskich, które z łatwością można wykreować dla dobrze zapowiadających się „speców-od-wszystkiego-i-niczego”. Idealny układ.

Co na to giełdowe spółki? Co na to ich właściciele i zarządy? Zapowiada się ciekawa konfrontacja…

Myślę, że osoba, która podejmie decyzję o ostatecznej nacjonalizacji OFE, przejdzie do historii. Tak samo zresztą, jak minister Rostowski i kilku innych polityków poprzedniego rządu, którzy dokonali I rozbioru. Trzeba mieć olbrzymią odwagę (albo coś innego), aby podpisać się pod takim rozwiązaniem, głosząc przy tym tezy, że „giełda to kasyno”.

Czy sprawa jest już przegrana? Czy zapadły już decyzje? Wydaje się, że jeszcze nie. Wydaje się, że jest jeszcze czas na – mamy nadzieję – merytoryczną dyskusję. I to nie tylko o samych OFE, ale całym systemie emerytalnym w naszym kraju. Szczególnie w kontekście trendów demograficznych, które jednoznacznie wskazują, że żyjemy coraz dłużej, pracować nadal chcemy tylko do 60-65 lat, a dzieci mamy coraz mniej.

Brak merytorycznej dyskusji na temat całego systemu emerytalnego w Polsce doprowadzić może prędzej lub później do ostatecznej nacjonalizacji OFE. Wiele giełdowych spółek stanie się nieinwestowalną papką, ponieważ interesy biznesowe będą krzyżować się z polityką. W dłuższym zaś okresie – zgodnie m.in. z opinią prof. Andrzeja Koźmińskiego – doprowadzi to do zahamowania wzrostu gospodarczego i – to już nasze przemyślenie – w konsekwencji do prawdopodobnie pierwszego poważnego kryzysu gospodarczego w Polsce od przełomu lat ’80 i ’90.

Mamy jednak nadzieję, że znajdzie się jeszcze w naszym kraju grupa osób, która usiądzie do emerytalnego okrągłego stołu, by wreszcie stawić czoło wyzwaniom stojącym przed polskim systemem emerytalnym. Całym.

 

Sebastian Buczek
Sebastian Buczek