500+: pod kościołem i w centrum handlowym

Do tej pory jak dogmat traktowałem twierdzenie, że o ponownym wyborze wójta, burmistrza czy prezydenta decydują przede wszystkim inwestycje, które udało mu się zrealizować w ciągu czterech lat, a nie jakość usług świadczonych przez samorządy. Innymi słowy: ważniejsza jest nowa warstwa asfaltu niż profesjonalizm urzędników z ratusza. Wszak z tymi drugimi rzadko się spotykamy, a ulicami jeździmy codziennie. Wprowadzanie świadczenia 500+ zmienia moje postrzeganie.

dzieci

Owszem, inwestycje będą się nadal liczyły, ale to, jak poradzą sobie, zwłaszcza w pierwszym etapie, samorządy z dystrybucją rządowych pieniędzy, odciśnie piętno na całej kadencji i wyborach w 2018 r. Od 1 kwietnia samorządy zaczną przyjmować wnioski, czas na ich składanie minie z końcem czerwca. Samorządowcy traktują to jako dopust boży, kolejny obowiązek, który spada na mizerne (?) kadry urzędu. Proponuję zmienić myślenie: 500+ to szansa, żeby pokazać się z jak najlepszej strony i – przepraszam za oklepany slogan – stanąć frontem do klienta. No i jeszcze na tym zarobić!

Gdybym był wójtem…

Może jestem naiwny, ale gdybym był wójtem, burmistrzem czy prezydentem, zrobiłbym wszystko, żeby matki (ojcowie) nie musiały stać w godzinach pracy w kolejce pod ratuszem czy ośrodkiem pomocy społecznej. Pewnie część rodziców sięgnie po elektroniczne kanały komunikacji i tam wypełni wnioski, ale intuicja mi podpowiada, że będzie to niewielka grupa. Większość złoży wnioski tradycyjnie – na papierze. Dlatego uważam, że urzędnicy muszą wyjść zza biurek i pojawić się tam, gdzie gromadzą się ludzie. I to nie tylko w ciągu pięciodniowego dnia pracy, ale również w dni wolne.

Zdecydowałbym się na przyjmowanie wniosków zarówno w sobotnie popołudnie w centrum handlowym, jak i w niedzielne przedpołudnie przed kościołem. Myślę, że żaden proboszcz nie zaprotestowałby przeciwko takim praktykom. Niech ludzie poczują, że urząd jest dla nich (nawet jeśli już tak jest), a nie na odwrót. Kluczowe też będzie szybkie rozpatrzenie wniosków. Wierzcie mi – jeśli ktoś złoży papiery w kwietniu, a dostanie pieniądze dopiero w czerwcu – nie będzie zadowolony i dostarczy amunicji opozycji. Dlatego dobra organizacja i zatrudnienie, przynajmniej w początkowej fazie, sprawnych osób do obsługi 500+ będzie kluczowe.

Na koniec jeszcze wątek poboczny. Dotyczy miejscowości, w których narzeka się na mieszkańców żyjących w nich bez meldunku, a więc nie płacących tam podatków. Zapewne takie osoby również będą się starały o wsparcie na dzieci. Kochani samorządowcy! Nie odsyłajcie ich z kwitkiem tekstem „Pan/Pani u nas nie jest zameldowana”. Zaproponujcie (od razu) przemeldowanie, przypominając, że o wsparcie dla dziecka trzeba będzie aplikować co roku. W interesie takiego obywatela leży, by składał papiery w miejscu zamieszkania, a nie jeździł w tym celu kilkaset kilometrów. Jeśli go przekonacie, obowiązek związany z 500+ przekujecie w zysk dla gminy – mierzony wielkością odpisu z jego podatku PIT.

Tadeusz Markiewicz
Tadeusz Markiewicz