Towarzysz Dupiak w dobrej zmianie

Minister energii z Siedlec obsadził syna w miejskiej spółce.

Minister Krzysztof Tchórzewski Fot. Marek Wiśniewski

Minister Krzysztof Tchórzewski Fot. Marek Wiśniewski

Wypadająca dzisiaj studniówka gabinetu Beaty Szydło, liczona od sejmowego exposé z 18 listopada 2015 r., nie zostanie upamiętniona pogłębioną konferencją prasową. Premier boi się zadawania przez niesterowalne media — jeszcze trochę takich zostało — bardzo niewygodnych pytań, zwłaszcza o puste obietnice nawet nie z kampanii wyborczej, lecz ze wspomnianego exposé.

Gdyby je uczciwie przepuścić przez wyżymaczkę, to suchego zostaje na nos Pinokia, pasujący do wizerunku szefowej rządu lepiej niż broszki. Dlatego nawet zrozumiałe jest zawężenie 26 lutego świętowania do zamkniętego, uładzonego wieczoru telewizyjnego.

Za największe osiągnięcie w pierwszych stu dniach władcy kraju uważają politykę prorodzinną. Jej symbolem jest oczywiście program 500 zł dla niektórych dzieci. Idea wspierania właściwych familii rozchodzi się jednak pod strzechy różnymi kręgami. Reprezentatywny przykład zaraz podam, ale najpierw wypada wyjaśnić tytuł.

W czasie tzw. karnawału Solidarności, czyli w sezonie 1980/81, kabaret „Pod Egidą” wystawiał kultowy skecz „Szachy personalne” w wykonaniu Jana Pietrzaka i Piotra Fronczewskiego. Tworzący nowy rząd gracze dokonywali na kadrowej szachownicy roszad pod hasłem „rotuj się, kto może”, zaczynając od dobrej zmiany „Dupiak na miejsce Bartkowiaka…”.

I rodzinnych, i rotacyjnych skojarzeń trudno uniknąć, obserwując działanie kadrowej miotły PiS w całym kraju. Najnowszym tragikomicznym przykładem jest obsadzenie przez ministra energii Krzysztofa Tchórzewskiego jego 41-letniego syna Karola w fotelu prezesa Przedsiębiorstwa Energetycznego w Siedlcach.

To miejska spółka prawa handlowego, której formalną władzą jest rada nadzorcza powoływana przez PiS-owskiego prezydenta Wojciecha Kudelskiego. Ale termin „obsadził” bardzo zasadnie odnoszę wprost do ministra, ponieważ jest on wszechwładnym w Siedlcach baronem PiS. Był tam wojewodą, potem walczył o utrzymanie województwa na mapie kraju, sześć razy wybierany był na posła, ostatnio zaś okręgowej listy PiS nie otwierał, ale zdystansował wszystkich partyjnych kolegów.

Junior natomiast z powodzeniem jedzie na nazwisku, od 2006 r. zasiada już trzecią kadencję w mazowieckim sejmiku, a w 2014 r. startował nawet do Parlamentu Europejskiego, ale tu okazał się za mało znany. W ramach hobby zasiada też w radzie nadzorczej Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego. Jego najnowsza nominacja dowodzi, że ojciec minister — jeszcze z zakonu Porozumienia Centrum — uznał, iż skoro elektorat w Siedlcach go niemal politycznie beatyfikuje, to nie ma co się sztucznie krygować i trzeba rodzinnie iść po całości.

Charakterystyczny jest jeszcze jeden element partyjnej układanki „rotuj się, kto może”. Dotychczasowy, z dziewięcioletnim stażem, prezes siedleckiego Przedsiębiorstwa Energetycznego Krzysztof Figat przeszedł do stolicy. Objął wakujące stanowisko wiceprezesa finansowego największej w kraju firmy ciepłowniczej — PGNiG Termika.

Wspomoże obsadzonego tam prezesa Wojciecha Dąbrowskiego, pamiętnego epizodycznego wojewodę mazowieckiego, który wyleciał w niesławie, później trafił na peryferyjną posadę do PiS-owskiej przechowalni w partyjnej republice Wołomin, a obecnie dobra zmiana z powrotem wrzuciła go do puli — państwowej spółki obsługującej stolicę. © Ⓟ

Jacek Zalewski
Jacek Zalewski