Udowodnij, że nie oglądasz

Powołanie przez Radę Mediów Narodowych (RMN) właśnie Jacka Kurskiego, dotychczasowego przejściowego prezesa Telewizji Polskiej (TVP), na czteroletnią kadencję — jako zarządu jednoosobowego — było oczywistością może nie w momencie rozpisania konkursu, ale na pewno po wyłonieniu 21 września krótkiej listy kandydatów.

Jacek Kurski Fot. Grzegorz Kawecki

Teoretyczne szanse miał wyłącznie reprezentant którejś z bezpardonowo gryzących się pod dywanem frakcji medialnych Prawa i Sprawiedliwości. Werdykt RMN wymagał politycznej akceptacji, czegoś na kształt kontrasygnaty (oczywiście ustnej) prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Dlatego nawet bardzo niechętni Jackowi Kurskiemu członkowie RMN, czyli posłowie Krzysztof Czabański i Joanna Lichocka, pojęli, że tylko ten kandydat ma szanse zarówno na zebranie co najmniej trzech głosów RMN (wczoraj otrzymał cztery), jak też na zatwierdzenie przez prezesa PiS.

Nauczką dla obojga była próba usunięcia szefa TVP 2 sierpnia, na pierwszym roboczym posiedzeniu RMN.

W sejmowej dokumentacji z tamtego dnia uchwała nr 1/2016 zapisana została następująco: „§ 1. Odwołuje się Pana Jacka Kurskiego ze stanowiska Prezesa Zarządu Telewizji Polskiej S.A. z dniem rozstrzygnięcia konkursu na stanowisko Prezesa Zarządu Telewizji Polskiej S.A., jednakże nie później niż do dnia 15 października 2016 r.”. To jednak wersja wieczorna, poprawiona po interwencji prezesa PiS, w wersji ogłoszonej mediom w porze obiadowej znajdowała się zaledwie pierwsza część zdania, bez żadnego odniesienia do konkursu. Nic dziwnego, że Juliusz Braun, członek RMN głosujący 2 sierpnia, odmówił podpisania tak zmanipulowanego dokumentu.

PiS zapowiadało przekształcenie mediów publicznych w narodowe tzw. dużą ustawą medialną, która miała wejść w życie 1 lipca 2016 r. Telewizja Polska oraz Polskie Radio przede wszystkim miały zostać przekształcone ze spółek prawa handlowego w narodowe instytucje kultury. Wobec zwalczania się różnych koncepcji partyjnych decydentów nic z owej ustawy jednak nie wyszło. Tzw. dobra zmiana zawęziła się do awaryjnego uchwalenia 22 czerwca, w anormalnym trybie i tempie, ustawy o RMN, która po prostu utrwaliła władzę PiS w publicznych antenach.

Efektem stało się utrzymanie ich statusu spółek prawa handlowego oraz finansowania abonamentowo- -komercyjnego. Podczas konkursowego przesłuchania Jacek Kurski zapowiedział uszczelnienie opłaty abonamentowej. RMN jako organ, podobnie zresztą jak Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, nie ma inicjatywy ustawodawczej, ale jej członkowie posłowie — jak najbardziej. W klubie PiS nie będą mieli żadnego problemu z zebraniem co najmniej 15 podpisów, podobnie jak później z przeforsowaniem szybką ścieżką nowelizacji ustawy.

Nie ma już mowy o niedorzecznej koncepcji dołączenia ściągania abonamentu radiowo- -telewizyjnego do rachunków za energię elektryczną. Ma zostać przyjęte ustawowe domniemanie, że w każdym gospodarstwie domowym znajduje się odbiornik telewizyjny lub przynajmniej radiowy, a ich brak trzeba będzie udowodnić. Władcy państwa i zarazem mediów publicznych nie mają na razie koncepcji, jak obłożyć abonamentem oglądanie telewizji czy słuchanie radia za pośrednictwem komputera.

Jacek Zalewski
Jacek Zalewski