Uzasadnienia osłabiają weta

Prezydent w pełni akceptuje sczyszczenie składów zarówno Sądu Najwyższego, jak i Krajowej Rady Sądownictwa.

Wetowe oczekiwania prezydent zrealizował w proporcji 2:1, ale z przyczyn zupełnie innych, niż myślał protestujący suweren.Fot. Krystian Maj - Forum

Po tygodniu od tak szokującego Prawo i Sprawiedliwość ogłoszenia dwóch wet wobec strategicznych ustaw sądowych Andrzej Duda opublikował ich pisemne uzasadnienia. Sejm obie ustawy może ponownie uchwalić większością 3/5, czyli teoretycznie 276 głosami liczonymi od 460. Posłów zawsze bywa na sali mniej, zatem i próg się trochę obniża, ale nie zmienia to realiów — PiS nie ma jakichkolwiek szans na choćby pomyślenie o odbiciu wet, ustawy nie zostaną więc nawet rozpatrzone i wylądują w koszu. Warto natomiast wczytać się w uzasadnienia odmów podpisów, albowiem prezydent złożył publiczne zobowiązanie wniesienia po wakacjach skorygowanych projektów obu ustaw.

Szukając kija do uderzenia w wersje zawetowane, skoncentrował się na ich ułomnościach proceduralnych. Ani słowem nie odniósł się natomiast do głównych zastrzeżeń podnoszonych przez opozycję oraz wielotysięczne rzesze protestującego suwerena. Co do zasady Andrzej Duda w pełni akceptuje sczyszczenie dotychczasowych składów zarówno Sądu Najwyższego (SN), jak i Krajowej Rady Sądownictwa (KRS). Te przepisy znajdą się zatem na pewno w prezydenckich projektach, chociaż nieco inaczej sformułowane.

Z ustawą o SN było formalnie rozprawić się łatwo ze względu na jej kompromitującą sprzeczność wewnętrzną. W przypomnianym poniżej tytule komentarza, który ukazał się w poniedziałek 24 lipca rano, nazwałem ów błąd „dyskwalifikującym” — i kilka godzin później prezydent swoją decyzją taką ocenę potwierdził. W uzasadnieniu weta właśnie ta przyczyna zajmuje najwięcej miejsca. Ale prezydent oficjalnie napiętnował także „dyskrecjonalne uprawnienia” ministra sprawiedliwości i zarazem prokuratora generalnego w procesie obsadzania nowego składu SN. Wynika z tego, że wojna Andrzeja Dudy z jego byłym szefem i politycznym przewodnikiem Zbigniewem Ziobrą po chwilowym przygaszeniu wkrótce rozgorzeje na nowo.

Dla mnie ciekawsze było znalezienie argumentów do weta wobec nowelizacji ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa (KRS). Przecież była ona przez prezydenta popierana i już dogadana co do podpisania. Poległa właściwie przypadkiem i z powodu bezmyślności decydentów PiS — wniesiony przez prezydenta projekt wybierania części sądowej KRS większością 3/5 głosów został wciśnięty do przepisów ustawy o SN, a skoro ona padła — to w konsekwencji również ta o KRS. W uzasadnieniu weta prawie nie ma innych merytorycznych argumentów, poza upomnieniem się o ustawowe zagwarantowanie reprezentacji w nowej KRS sędziom ze wszystkich poziomów, czyli przede wszystkim z sądów rejonowych. Poza tym prezydent zwrócił uwagę na brak kryteriów przedstawiania Sejmowi kandydatów do przyszłej KRS. Generalnie jednak jej dotychczasowy skład może się pakować.

Jacek Zalewski
Jacek Zalewski