Veni, vidi, dixi

Deklaracja szczytu Trójmorza potwierdza, że udziałowcy wycofali się z tworzenia jakiegoś bytu politycznego wewnątrz UE, projekt ogranicza się do wymiaru infrastrukturalnego.

POPRAWKA HISTORYCZNA: Amerykanie mają wiedzę o powstaniu w getcie w 1943 r., natomiast słyszeli bardzo mało, lub wręcz nic, o nieporównanie większej tragedii Warszawy w 1944 r. Z Prezydent Donald Trump z placu Krasińskich uzupełnił wiedzę swoich rodaków. Fot. Reuters — Carlos Barria — Forum

Przybyłem, zobaczyłem, przemówiłem… Nieco zmodyfikowana wersja słynnej maksymy „veni, vidi, vici”, którą Juliusz Cezar lakonicznie powiadomił rzymski Senat o kolejnym zwycięstwie, jest najlepszym komentarzem do krótkiej wizyty Donalda Trumpa w Warszawie. 45. prezydent Stanów Zjednoczonych Ameryki pozycjonuje się przecież na władcę, który lejtmotywem działania uczynił przekraczanie rozmaitych politycznych Rubikonów.

Pierwsze poza terytorium USA publiczne, tzn. wygłoszone nie tylko do polityków, jego wystąpienie tematycznie zaskoczyło. Generalnie spodziewano się zorientowanego bardziej globalnie, tymczasem zostało skierowane głównie do Polaków. Wplecione akcenty międzynarodowe dotyczyły przede wszystkim obrony szeroko rozumianej cywilizacji Zachodu. W wątkach polskich zaś nawet najwięksi patrioci nie spodziewali się aż takiego hołdu dla naszej krwawej historii, z uwypukleniem Powstania Warszawskiego, pod którego pomnikiem Donald Trump przemawiał. Autentycznie zaskoczył słuchaczy wieloma szczegółami, które spisał mu Marek Chodakiewicz, amerykański historyk polskiego pochodzenia.

Jeden powstańczy epizod stał się pomostem do wątku jak najbardziej współczesnego — szczytu Inicjatywy Trójmorza. Donald Trump wyjątkowo wiele miejsca poświęcił heroicznemu utrzymywaniu do końca Powstania Warszawskiego

barykady w poprzek Alej Jerozolimskich, umożliwiającej łączność między Środmieściem północnym a południowym. Notabene kilometr od owego historycznego miejsca, przy tych samych Alejach, spędził w hotelu Marriott noc. W 1944 r. na utrzymaniu głównej arterii stolicy ze wschodu na zachód wyjątkowo zależało Niemcom, natomiast przesmyk powstańczy przebiegał południkowo. Zachowując wszelkie proporcje — właśnie taka jest współczesna idea Trójmorza. W naszej części Europy od wieków połączenia najpierw komunikacyjne, a później energetyczne nawiązywano przede wszystkim równoleżnikowo, infrastruktura południkowa jest niezrównanie słabsza. Naturalną przyczyną takiej sytuacji był/jest przebieg łańcuchów górskich, ale przecież w XXI wieku przestały one być problemem.

Projekt Trójmorza w obecnej fazie można uznać za start-up. Losy takich przedsięwzięć bywają różne — niektóre pięknie się rozwijają, ale inne okazują się chciejstwem i padają. Trudno tu nie przywołać przykładu mitycznego ropociągu z ukraińskich Brodów do przepompowni Adamowo na ropociągu Przyjaźń, który spiąłby terminal w Odessie z rafinerią w Płocku i dalej z Gdańskiem. Upływają lata, w zainteresowanych państwach kilka razy zmienili się prezydenci i rządy, tymczasem idea kaspijskiej ropy wciąż znajduje się w fazie studium wykonalności oraz biznesplanu. Po takiej nauczce naturalnie zapala się alarmowe światełko wobec Trójmorza. Sensowne jest ograniczenie listy uczestniczących państw do tuzina członków Unii Europejskiej, co z drugiej strony powoduje jednak niespójność geograficzną. Dość sztucznie zostały natomiast doczepione Czechy i Austria — prezydenci właśnie tych mało zainteresowanych państw przysłali do Warszawy reprezentantów niższego szczebla. Deklaracja szczytu Trójmorza potwierdza, że udziałowcy na szczęście wycofali się z pierwotnego zamysłu tworzenia jakiegoś bytu politycznego wewnątrz UE, projekt ogranicza się do wymiaru infrastrukturalnego. Największym problemem jest wstawienie południkowych połączeń między Adriatykiem, Bałtykiem i Morzem Czarnym (tzw. ABC) do unijnej siedmioletniej perspektywy finansowej 2021–27. Budżet Unii Europejskiej jest i będzie najbardziej realnym źródłem dofinansowania ambitnych zamierzeń. Prezydent USA w czwartek oczywiście mocno poparł politycznie Trójmorze, ale w amerykańskie zaangażowanie kapitałowe sam przecież nie wierzy. Inne hipotetyczne źródła finansowania, chińskie czy arabskie, to abstrakcja.

Donald Trump wymigał się od ogłoszenia decyzji militarnej, na której tak bardzo zależało Andrzejowi Dudzie. Status pobytu wojsk amerykańskich na terytorium Polski na razie absolutnie nie zmienia się z rotacyjnego na stały. W tym obszarze jedynym konkretem wizyty jest ogłoszenie przez ministra Antoniego Macierewicza podpisania w nocy ze środy na czwartek, gdy prezydent USA już przebywał w hotelu, memorandum w sprawie sprzedania przez Amerykanów naszej armii najnowszej wersji zestawów obrony powietrznej Patriot i pocisków HIMARS dla artylerii rakietowej.

Pozostańmy przy nadziei, że nasza współpraca wojskowa będzie bardziej efektywna niż w czasie… Powstania Warszawskiego. Uzupełniam krótki kurs historii przedstawiony przez Donalda Trumpa epizodem, którego przypomnienie pod pomnikiem byłoby dla prezydenta bardzo niezręczne. 18 września 1944 r. nad Warszawę nadleciała wreszcie oczekiwana przez tyle tygodni wielka amerykańska wyprawa 107 bombowców, które zrzuciły powstańcom broń i zaopatrzenie. Niestety, w tej fazie dogorywającego już bohaterskiego zrywu stolicy 80 proc. tego dobra spadło w ręce Niemców…

 

Donald Trump powiedział:

Polska została rotacyjnym członkiem Rady Bezpieczeństwa Organizacji Narodów Zjednoczonych w kluczowym momencie — chodzi nie tylko o obronę przed terroryzmem, ale również zagrożenie ze strony Korei Północnej.

Fundamentalne pytanie naszych czasów brzmi: czy Zachód chce przeżyć? Czy mamy pewność naszych wartości, żeby walczyć o nie do końca? Czy mamy wystarczający szacunek do naszych obywateli, aby bronić naszych granic? Czy mamy odwagę, aby zachować naszą cywilizację w obliczu tych, którzy chcieliby ją zniszczyć?

Po obydwu stronach Atlantyku nasi obywatele muszą sobie radzić z jeszcze innym zagrożeniem, które zdecydowanie moglibyśmy kontrolować. To ciągły wzrost biurokracji państwowej, która drenuje dobrobyt i chęć ludzi do życia.

Siedzimy w USA na ogromnych zasobach energetycznych i w tej chwili jesteśmy eksporterami energii, dlatego niezależnie od tego, kiedy jej będziecie potrzebować — po prostu do nas dzwońcie. Stoimy ramię w ramię z krajami Inicjatywy Trójmorza.

Stany Zjednoczone zademonstrowały nie tylko poprzez słowa, ale także działania, że stajemy ramię w ramię, broniąc artykułu 5 traktatu północnoatlantyckiego dla wspólnego zobowiązania do obrony kolektywnej.

Chylimy czoła przed Polakami za to, że jesteście jednym z krajów NATO, które faktycznie osiągnęły oczekiwany poziom inwestycji we wspólną obronę.

Silna Polska jest błogosławieństwem dla krajów Europy i one dobrze o tym wiedzą, silna Europa zaś to błogosławieństwo dla Zachodu i całego świata.

Zachęcamy Rosję, aby wstrzymała działalność na rzecz destabilizacji Ukrainy i innych krajów oraz wsparcie dla wrogich reżimów, w tym Syrii i Iranu, a zamiast tego — by przyłączyła się do wspólnoty narodów odpowiedzialnych.

Jacek Zalewski
Jacek Zalewski