Walec przystopował, ale ponownie ruszy

Co do zasady metropolia warszawska jest sensowna, ale przepisy wyborcze zostały w projekcie PiS tak skonstruowane, by wypadkowa głosów dała prezydenturę całości posłowi Jackowi Sasinowi.

Różnica między Warszawą a okolicznymi gminami nie jest aż taka, jak na zdjęciu – ale dotychczasowa współpraca np. w obszarze komunikacji publicznej opiera się na dominacji stolicy.

Od listopada 2015 r. walec PiS przetacza się w anormalnie szybkich procedurach parlamentarnych po kolejnych obszarach funkcjonowania państwa.

Zaczęło się od Trybunału Konstytucyjnego, potem przejęte zostały media publiczne, służba cywilna, prokuratura, obecnie przychodzi czas na sądownictwo, służbę zagraniczną etc. Naturalnym celem partii władzy jest opanowanie również samorządu terytorialnego, w pierwszej kolejności na poziomie wojewódzkim oraz w wielkich miastach. Przygotowywane są zmiany w kodeksie wyborczym, ułatwiające Prawu i Sprawiedliwości odnoszenie lokalnych zwycięstw — kiełkuje np. absurdalny i nieuczciwy pomysł… zniesienia drugiej tury wyborów wójtów/burmistrzów/prezydentów.

Pierwszą próbą takiej zagrywki było wniesienie przez posłów PiS skrycie przygotowanego projektu ustawy o nowym ustroju Warszawy. Wbrew mylącej nazwie, w rzeczywistości chodzi o utworzenie warszawskiej metropolii, będącej ogromnym powiatem ziemskim. Oczywiście mającym uprawnienia znacznie większe od standardowego powiatu, stąd właśnie pomysł lex specialis. Co do zasady oczekiwana od lat metropolia jest sensowna, jednak przepisy wyborcze zostały tak skonstruowane, by wypadkowa głosów warszawiaków oraz mieszkańców otaczającego pierścienia dała prezydenturę całości posłowi Jackowi Sasinowi. Druk sejmowy nr 1259 zarejestrowany został 30 stycznia, a już 8–10 lutego napisany na kolanie i obarczony fatalnymi błędami projekt miał przejść w Sejmie pierwsze czytanie.

Jednak powszechny gniew samorządowego suwerena zaskoczył władców kraju i spowodował zastopowanie walca. Po spotkaniach z krytykującymi projekt reprezentantami gmin ojciec chrzestny ustawy Jacek Sasin wczoraj oznajmił publicznie, że po konsultacjach zostanie wniesiony do Sejmu zmieniony projekt i dopiero poprawiona wersja skierowana zostanie do pierwszego czytania. Towarzyszył mu będzie projekt przepisów wprowadzających, w których znajdą się bardzo ważne szczegóły organizacyjne, finansowe, terminowe etc. Rozpatrywanie obu ustaw w pakiecie jest legislacyjną koniecznością, dlatego to bardzo dobrze, że szkodliwy dla stołecznego i podstołecznego samorządu druk nr 1259 trafi do kosza.

Polityczna wola utworzenia metropolii warszawskiej została jednak potwierdzona. Ustawa wejdzie w życie zapewne z dniem wyborów samorządowych. W tym kontekście trzeba przypomnieć, że obecny przepis kodeksu wyborczego ustala sztywno, że odbywają się one w ostatnim dniu wolnym od pracy poprzedzającym upływ kadencji rad. Obecna samorządowa kadencja kończy się 16 listopada 2018 r., czyli wybory musiałyby się odbyć w… świąteczną niedzielę 11 listopada, dokładnie w 100. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości!

To absurd, zatem najlepiej przywrócić dawny przepis ordynacji wyborczej, że wyznaczając termin wyborów, prezes Rady Ministrów wybiera jedną z czterech możliwych niedziel. Po takiej zmianie pierwsza tura wyborów mogłaby się odbyć już 21 października 2018 r. (wtedy druga 4 listopada), a im wcześniej, tym lepiej — ze względu na uchwalanie budżetów na następny rok. Niezależnie jednak od daty pełnego wejścia ustawy o metropolii warszawskiej w życie, wiele przepisów przygotowawczych powinno obowiązywać już od 1 stycznia 2018 r. A zatem raczej na pewno zostanie ona uchwalona jesienią — oby po uczciwych konsultacjach.

Jacek Zalewski
Jacek Zalewski