Nie wraże siły, lecz suweren

Ze szkodą dla gospodarczych interesów Polski obecni władcy doktrynalnie obrazili się na instytucje unijne, ale niechby przynajmniej zaglądali do traktatów…

Paweł Szałamacha Fot. Grzegorz Kawecki

Pierwsza reakcja rządu PiS na wszczęcie w poniedziałek przez Komisję Europejską (KE) postępowania w sprawie polskiego podatku od handlu detalicznego potwierdziła, że ruch Brukseli był wręcz oczekiwany. Paweł Szałamacha, minister finansów, we wtorek przyznał, że negatywnej oceny ustawy obawiał się od początku procesu legislacyjnego — ale liczył, że może szczęśliwie się uda i KE zróżnicowanie sklepowego podatku… daruje. Naprawdę trudno uwierzyć, że taką naiwnością pogrąża się wizerunkowo konstytucyjny minister państwa członkowskiego Unii Europejskiej.

Ze szkodą dla gospodarczych interesów Polski obecni władcy doktrynalnie obrazili się na instytucje unijne, ale niechby przynajmniej zaglądali do traktatów…

Przypomnę im, że to przecież najwyższy suweren zdecydował referendalnie w 2003 r. o akcesji Rzeczypospolitej Polskiej do Unii Europejskiej, czyli także o implementacji dwóch fundamentalnych traktatów: politycznego o UE oraz proceduralnego o funkcjonowaniu UE. To w tym drugim znajduje się art. 107, rozstrzygający w ust. 1 następująco: „Z zastrzeżeniem innych postanowień przewidzianych w traktatach, wszelka pomoc przyznawana przez państwo członkowskie lub przy użyciu zasobów państwowych w jakiejkolwiek formie, która zakłóca lub grozi zakłóceniem konkurencji poprzez sprzyjanie niektórym przedsiębiorstwom lub produkcji niektórych towarów, jest niezgodna z rynkiem wewnętrznym w zakresie, w jakim wpływa na wymianę handlową między państwami członkowskimi”. W kolejnych ustępach sprecyzowane są warunki wyłączeń od zakazu, uwzględniające słabszy rozwój regionów. Ustawa o podatku handlowym oczywiście obowiązuje w całej Polsce, zatem absolutnie nie spełnia kryteriów wyłączeniowych.

Zamiast realizować przyjęte przez suwerena traktaty, rząd PiS wciąż doszukuje się działań wrażych sił.

Reakcja na podatkowe postępowanie KE jest jednak inna niż np. wobec inicjatyw Komisji Weneckiej. Ta powszechnie szanowana instytucja jest przecież organem Rady Europy, zajmującej się moralną nadbudową — zatem można ją całkowicie zlekceważyć i uznać za turystów. Działania KE dotyczą natomiast twardej bazy i mają konkretny wymiar finansowy — stąd decyzja ministra finansów o natychmiastowym zawieszeniu poboru handlowego podatku. Sytuacja budżetu w 2016 r. akurat umożliwia zrezygnowanie z czteromiesięcznych dochodów z tego tytułu. Ale naprawdę intryguje, w którą stronę pójdzie podatkowa ustawa alternatywna, która od 1 stycznia 2017 r. ma zastąpić zakwestionowaną przez KE. W przyszłorocznym budżecie sfinansowanie rozbuchanych obietnic wyborczych PiS bez wpadnięcia Polski w nadmierny deficyt będzie niezwykle trudne, dlatego handlowe miliardy bardzo by się przydały. W każdej wersji zalecam jednak wczytanie się w przypomniany powyżej przepis traktatowy, aby obecni władcy nie ośmieszyli się na forum UE legislacyjnym nieudacznictwem także w drugim podejściu.

Na zakończenie kopiuję ostatnie zdanie z komentarza wczorajszego, bo na inną pointę mnie nie stać.

Najbardziej bezmyślną decyzją w sprawie podatku handlowego byłoby pójście na udry z KE przed Trybunał Sprawiedliwości UE w Luksemburgu.

Jacek Zalewski
Jacek Zalewski