Zgoda na CETA za późno, ale jest

Żeby zrozumieć wewnątrzbelgijską rozgrywkę o podpisanie przez Unię Europejską i jej państwa członkowskie wynegocjowanej przez Komisję Europejską w 2014 r. z Kanadą umowy CETA (Comprehensive Economic and Trade Agreement) — trzeba po prostu mieszkać w Walonii.

CETA protesty FORUM duże

 

To region biedniejszy od Flandrii i Brukseli, szczególnie negatywnie odczuwający skutki globalizacji. Królestwo Belgii chyba przesadziło z federalizmem i upodmiotowieniem regionów, nawet gdy porówna się ich kompetencje np. z landami w Niemczech i Austrii, wspólnotami autonomicznymi w Hiszpanii czy stanami w USA.

W tych państwach o bardzo zdecentralizowanym zarządzaniu polityka zagraniczna pozostaje jednak domeną federalną. Tymczasem belgijski premier Charles Michel w sprawie CETA był bezradny wobec konstytucyjnego związania mu rąk przez władze Walonii, notabene popierane przez region Bruksela oraz wspólnotę francuskojęzyczną — to podmiot jeszcze inny niż frankofoński region.

Po osiągnięciu w czwartek porozumienia rządu federalnego i regionów wielki kamień spadł z serca eurokracji.

Data była charakterystyczna — właśnie 27 października CETA miała zostać podpisana, ale wobec braku zgody po naszej stronie kanadyjski premier Justin Trudeau odwołał lot do Brukseli unijnej. Niedługo potem z Brukseli królewskiej nadeszła wieść, że porozumienie odblokowuje belgijski podpis. Tak oto polityczną twardością zakompleksiona Walonia zaistniała na arenie międzynarodowej. Notabene uzgodniona z rządem federalnym deklaracja jest sensowna i rozwiewa największe wątpliwości wobec CETA.

Dotyczy przede wszystkim dwóch wątków, o których ostatnio pisaliśmy wielokrotnie: możliwości zablokowania importu żywności genetycznie zmodyfikowanej oraz ograniczenia wpływu tzw. arbitrażu inwestycyjnego ICS (Investment Court System), uznawanego przez przeciwników CETA za narzędzie nacisku ponadnarodowych korporacji na państwa. Królestwo Belgii zwróci się do Trybunału Sprawiedliwości UE (TSUE) o zbadanie zgodności ICS z prawem unijnym.

Na szczycie Rady Europejskiej w miniony piątek postawa Walonii wywoływała uczucia ambiwalentne. Z jednej strony — prezydenci i premierzy, którzy w liczbie 27 wyrazili zgodę na podpisanie CETA (w tym Beata Szydło, a także Theresa May), byli zniecierpliwieni wewnątrzbelgijską rozgrywką. Z drugiej jednak — wielu miało wątpliwości identyczne jak rząd i parlament regionu Walonia, tyle że… nie bardzo wypadało im wykonywać woltę. Dlatego obecnie unijne rządy są bardzo zadowolone ze zrobienia przez belgijski region czarnej roboty, a zwłaszcza z zapowiedzi postawienia ICS przed TSUE z siedzibą w Luksemburgu.

Wypada tylko wyrazić nadzieję, że sędziowie wyrobią się terminowo z orzeczeniem przed rozpoczęciem procedury ratyfikowania CETA — najpierw przez Parlament Europejski, a potem wszystkie państwa członkowskie (u nas w Sejmie większością 2/3 głosów). Orzeczenie o niezgodności ICS z dorobkiem prawnym UE automatycznie wyrzuci umowę z Kanadą do kosza.

Jacek Zalewski
Jacek Zalewski