Polak, czy Środkowy Europejczyk?

Przez całe lata, chcąc wyjaśnić (mniej rozgarniętym) cudzoziemcom, gdzie właściwie leży kraj, z którego pochodzę , dodawałem do słowa „Polska” – „Europa Środkowa”.  Kłopot w tym, że wcale nie jestem pewien czy jakaś tam „Europa Środkowa” istnieje. A jeśli istnieje – czy Polska do niej przynależy, skoro dla przeciętnego Polaka Polska znaczy: osobność.

Nie wiem, czy będąc Polakiem można jednocześnie odczuwać jakąkolwiek wspólnotę z Czechami, Węgrami czy Chorwatami. Nie wiem, czy można mówić o regionie, skoro zamieszkujące go narody nie chcą mieć ze sobą wiele wspólnego. Jak pisał przed laty brytyjski znawca regionu Robert Seton – Watson:

„Gdy po raz pierwszy przybyłem do tego regionu, zdumiałem się wprost jak bardzo wykształcone warstwy w każdym z tych krajów, oglądały się wyłącznie na Zachód, równocześnie ignorując, co więcej – będąc nawet dumne z tego, że ignorują swoich sąsiadów”.

Nie wiem, czy warto mówić o jednym środkowoeuropejskim obszarze, skoro między jego narodami panoszą się, jak złośliwe elfy, dawne urazy. Węgrzy i Rumuni, Polacy i Ukraińcy ,Węgrzy i Chorwaci – można by tak dalej wyliczać te pary połączone wzajemną niechęcią.

Tym niemniej, mimo tej kłótliwej różnorodności w pojęciu „Europa Środkowa” jest coś,  co mnie kojarzy się przyjemnie. Oto w zamęcie jakiejś konferencji na końcu świata spotkałem miło uśmiechającego się starszego dżentelmena, kompletnie odpornego na otaczający go bałagan:

„Moja mama była Węgierką , ojciec Austriakiem, jedna babcia Czeszką, a druga Żydówką. Mój syn uważa, że jest Słowakiem, a córka Polką. To czym jeszcze mam się przejmować?”

Pojecie Europy Środkowej nie powstałoby bez Austrii.

 

 

Sławomir Majman
Sławomir Majman