Biznes buduje się na zaufaniu. Czy inwestorzy zaufają Polsce?

Mamy do czynienia z poważnym kryzysem i to na bardzo wielu poziomach, ale ten wizerunkowy, niebawem przełoży się na Polską gospodarkę, a w konsekwencji na dochody każdego, przeciętnego Polaka. Te sugestywne obrazy, jak żadne inne, pobudzają emocje i budują wizerunek Polski na świecie, także w oczach inwestorów, ponieważ rząd nie komunikuje w żaden zaplanowany i sensowny sposób, wprowadzanych przez siebie zmian.

Sejm RP. Noc 16/17.12.2016r.

Sejm RP. Noc 16/17.12.2016r.

W obecnej sytuacji, trudno napisać cokolwiek, co nie zostałoby odczytane, jako próba stawania się, po którejkolwiek ze stron politycznej barykady. Nie chcę jednak stawać po żadnej ze stron. Nie chcę również ani żadnej strony chwalić, ani krytykować. Trudno jednak przemilczeć fakt, że to, co aktualnie dzieje się w Sejmie i pod nim, a także na ulicach wielu polskich miast, nie przełoży się na… pieniądze. Niby to takie oczywiste, a jednak wciąż o tym zapominamy.

Czasem warto – dla dobra sprawy, bo nie chcę używać górnolotnych określeń, że dla dobra Polski – opanować emocje i nie podgrzewać sporu.

W tej chwili już nawet większość Polaków nie wie dokładnie o co toczy się polityczna walka. Zakończyła się jakakolwiek merytoryczna dyskusja. Teraz rządzą jedynie emocje. I to te emocje „idą w świat”. Ani dziennikarze Zachodnich stacji telewizyjnych, ani turyści i inwestorzy, nie będą analizować „kto ma rację”. Będą się jednak zastanawiać i pod wpływem emocji, dochodzić do wniosku, że Polska nie jest krajem stabilnym. W moim przekonaniu, obraz Polski, budowany choćby przez „Solidarność”, właśnie się rozsypał. W oczach i świadomości wielu osób, którzy nie znają dobrze Polski, znów będziemy porównywalni nie z demokratycznym, stabilnym krajem, ale z Rosją i Ukraińskim Majdanem (choć jest to zbyt daleko idące i bardzo niestosowne porównanie).

Jestem przekonany, że Zachodnie, mainstreamowe media, nie będą analizować zapisów budżetu Polski na 2017 rok. Nie będą porównywać ich z tymi budżetami, które przyjmował rząd PO-PSL. Będą pokazywać tylko obrazy: zablokowanej mównicy Sejmowej i jeszcze częściej policjantów szarpiących się (nocą) z osobami manifestującymi pod budynkiem Sejmu.

Kilka miesięcy temu reprezentowałem zupełnie odmienne stanowisko. Wręcz twierdziłem, że nikt się nami nie interesuje, wystarczy dobra strategia i idące za nią konsekwentne działania, aby szybko odbudować nadszarpnięty wizerunek Polski. Niestety. Przez tych kilka miesięcy rząd nie zrobił niczego, co faktycznie mogłoby ten wizerunek odbudować.

Komunikacja polskiego rządu i kraju jest fatalna – albo może trafniejszym jest określenie, że nie ma jej wcale. Każdą zmianę trzeba umiejętnie komunikować. Rząd, który odpowiada za zasobność portfela swoich obywateli, powinien o tym wiedzieć najlepiej.

Współczesnym, obrazkowym światem, rządzą emocje. Eskalacja tych emocji jest aktualnie w Polsce niebywała. Obrazy z minionej nocy, pobudzają wyobraźnię odbiorców. To te obrazy i emocje niezwykle mocno oraz sugestywnie, wbijają się w świadomość widzów – jeśli nie na świecie, to przynajmniej w Europie.

Politycy, ci czy inni, jak mówił Jerzy Urban, się wyżywią. Nie stracą. Zaś Polska i my Polacy, w dłuższej perspektywie stracimy.

Mnie osobiście szalenie żal, że polskie samorządy, które przygotowują właśnie szereg działań marketingowych, mających na celu pozyskanie zagranicznych inwestorów, będą miały ogromnie utrudnione zadanie, a być może często podejmowane przez nie działania będą zwyczajnie nieefektywne.

Żadna komercyjna marka nie pozwoliłaby sobie na taki kryzys wizerunkowy. Nasz kraj, głównie przez polityków, wciąż jest traktowany jako „niczyj”, a tym samym, nikt nie chce o wizerunek Polski realnie zadbać. Biznes buduje się na zaufaniu, a jak zaufać państwu, z którego docierają takie obrazy jak ten, który użyłem do zilustrowania tego wpisu?

Przepraszam za – być może nieco zbyt emocjonalny – charakter tego wpisu.

Zobacz Wideo>>>

Robert Stępowski
Robert Stępowski