Cała ta ustawa wkrótce zniknie

Powstaje pytanie, czy możliwość oceny skutków dla małych i średnich przedsiębiorstw obejmowałaby wszystkie projekty legislacyjne, tj. prezydenckie, obywatelskie, poselskie i senackie.

Andrzej Duda podtrzymuje obyczaj Bronisława Komorowskiego uroczystego podpisywania niektórych dokumentów w blasku fleszy. Te czysto propagandowe eventy oczywiście mają zdecydowanie większy sens, gdy głowa państwa podpisuje ukończoną ustawę, a nie… wnoszony dopiero projekt, co niestety także się zdarza. Dosłownie jednozdaniowa nowela ustawy z 2004 r. o swobodzie działalności gospodarczej podpisana została w siedzibie rodzinnej podwarszawskiej firmy — patrz zdjęcie poniżej.

Statystycznie poprawiła prezydentowi marny dotychczas bilans autorskiej skuteczności legislacyjnej. Andrzej Duda projekt wniósł 1 sierpnia 2016 r. po spotkaniu z małymi przedsiębiorcami. Merytorycznie podjął niezrealizowaną inicjatywę wicepremiera Janusza Piechocińskiego z poprzedniej kadencji. Ustawa (ze względu na krótkość wypadałoby ją zdrobniale nazywać ustawką) przeleciała przez parlament bez tknięcia nawet przecinka, dodano jedynie artykuł, że wobec projektów ustaw i rozporządzeń już wniesionych lub poddanych publicznym konsultacjom nowe przepisy jeszcze nie mają zastosowania. Prezydencka nowela w Sejmie przyjęta została niespotykanym stosunkiem 439:2, bez głosów wstrzymujących się i przy 19 nieobecnych, a Senat puścił ją bez poprawek.

Z powyższego wynika, że należy do kategorii przepisów powszechnie akceptowanych i oczekiwanych. Do beczki miodu aż nie wypada wrzucać tytułowej łyżeczki dziegciu, ale to prawda — poprawiona w tak chwalebnym trybie ustawa z 2004 r. wkrótce… w ogóle zostanie wyeliminowana z obrotu prawnego. W przygotowywanym przez wicepremiera i podwójnego ministra Mateusza Morawieckiego pakiecie tzw. konstytucji dla biznesu kluczowe znaczenie będzie miało napisane na nowo prawo przedsiębiorców. Oczywiście można domniemywać, że przepisy podpisane w środę zostaną do niego wszczepione i nie zostaną na legislacyjnym zakręcie.

Warto jednak przypomnieć stanowisko Rady Ministrów wobec prezydenckiego projektu. Datowane 26 października 2016 r. zostało przygotowane faktycznie przez Ministerstwo Rozwoju, akurat finalizujące wtedy założenia biznesowej konstytucji. Jej koncepcję wicepremier Mateusz Morawiecki ogłosił 18 listopada podczas Kongresu 590 w podrzeszowskiej Jasionce. Co do zasady rząd był oczywiście na tak, ale… Stanowisko zawiera wątpliwości, czy wyodrębnienie obowiązku oceniania wpływu nowych aktów prawnych na sytuację małych i średnich przedsiębiorstw należy wpisywać akurat do art. 103 dotychczasowej ustawy. Wśród innych uwag resortu kapitalne znaczenie ma zdanie: „Powstaje również pytanie, czy możliwość oceny obejmowałaby wszystkie projekty legislacyjne, tj. prezydenckie, obywatelskie, poselskie i senackie”. To problem absolutnie kluczowy, albowiem obecnie solidną tzw. oceną skutków regulacji opatrywane są jedynie projekty rządowe. Pseudooceny załączane przez pozostałe podmioty zawierają przede wszystkim rozbudowaną ideologię oraz materialną fikcję. A największym nadużyciem — generalnym, nie tylko wobec firm małych i średnich — jest błyskawiczne forsowanie przez PiS pomysłów powstających naprawdę w aparacie ministerialnym pod fałszywą sygnaturą projektów poselskich. Tego szkodliwego procederu nowela znikającej wkrótce ustawy nie eliminuje.

Jacek Zalewski
Jacek Zalewski