Emerytura, której nie będzie czyli OFE, TFI, giełda i inne

Co nam pozostaje po za obserwacją znikania Japonii z map świata? Musimy sami uzbierać na swoją przyszłość.

FOT. Wikipedia

Dobrych kilka lat temu zacząłem się zastanawiałem się jaka będzie moja emerytura.

Kiedy w 1889 r. kanclerz Niemiec Otto Bismarck zarządził chyba pierwszy w europie system wypłat emerytur – chciano aby te wypłacać ludziom od 65. roku życia. Takiego wieku dożywali wtedy nieliczni, a jeżeli nawet dożywali, to żyli co najwyżej kilka lat na tym świadczeniu. Od tamtej pory średnia długość życia w Europie Zachodniej wzrosła o 20 lat i emeryci stanowią dziś przeciętnie 15,5 proc. społeczeństwa. A będzie ich więcej.

Bismarck chciał dobrze. Trochę pojechało populizmem z jego strony. Wyszło jak zwykle plan był dobry ale nie działa w obecnych czasach czego politycy zdają się nie dostrzegać. Kiedyś było tak, że rodzice musieli mieć dzieci aby te ich utrzymywały na starość. Posiadanie licznego potomstwa się opłacało także dlatego, że im więcej osób tym większe gospodarstwo można mieć, więcej jedzenia, i tak w kółko. Rodziny żyły wtedy razem, nieraz kilka pokoleń w 1 domu lub kilku domach obok siebie, ewentualnie w tej samej wiosce. Wychowywaniem dzieci zajmowały się głownie kobiety, ale było ich więcej w grupie. Wystarczyła 1 aby przypilnować pewną ilość dzieciaków, inne mogły robić co innego – tyle teoria.

Jak jest teraz? Każdy wie. Za pracą się jeździ, do innego miasta, innego kraju. Prace są kontraktowe, zmienia się pracodawców jak i miejsca zamieszkania. Miejsca pracy są wypierane przez roboty. Nie ma stabilizacji, mieszka się często samemu z dala od rodziny, nie ma kto pomóc. Po co kupować dom czy mieszkanie jak może będzie trzeba wyjechać za pracą, szczególnie w małych miejscowościach.

Teraz już nawet ziemi normalnie nie można kupić, trzeba być rolnikiem. Jeśli ktoś chciał by wyjechać z miasta na wieś i założyć gospodarstwo to jest to bardzo utrudnione. Pozostaje miasto.

Co oferuje nam miasto? Mieszkania na które zbieramy 30 lat. Przy czym połowę tego co przez 30 lat zbieraliśmy zabiera bank w formie odsetek. No i wreszcie po 30 latach dorobiliśmy się 2 pokojowego mieszkania. Czas zakładać rodzinę! Szkoda tylko że mamy teraz około 50 lat…

50 lat? Czas pomyśleć o emeryturze! Ale jakiej emeryturze? Nie mamy dzieci, więc kto na nią zarobi? Przecież emeryturę płaci państwo. Z tego co zarobią nasze dzieci na bieżąco. A Państwo nie zarobi, bo nie ma dzieci.

Rodzice znajomych dopytują się kiedy założą rodzinę. Co odpowiadają? No cóż, ciężko o to w wynajmowanej kawalerce która pochłania połowę dochodu. Podatki są z roku na rok coraz wyższe. Na dodatek nie ma rodziny która może pomóc, bo są daleko, brakuje żłobków i przedszkoli. W cywilizacji gdzie jest wszystko do kupienia, nie ma takich podstawowych potrzeb dla dzieci jak obecnie przedszkole i żłobek. Jak to się dzieje? Przez polityków. Otworzenie takiego miejsca to przejście przez milion przepisów…

Obecny model życia zderza się ze ścianą modelu Bismarcka gdzie rodziło się 3 razy więcej dzieci niż umierało dorosłych. Dziś populacja się zmniejsza. A system pozostaje ten sam. Moja emerytura jest według mnie zagrożona. System się zawali jeśli czegoś nie zrobimy- to oczywiste. Nikt przecież nie będzie pracował w państwie emerytów, więc i emerytur nie będzie.

Zastanawiam się nad krzywą Laffera. Przy pewnej liczbie emerytów zaczynają oni odgrywać coraz większą rolę w wyborze partii. Wybierają tą która im obieca wyższe emerytury. Aby te mieć muszą opodatkować pracujących jeszcze wyżej i wyżej i tak bez końca, bo emerytów będzie przybywać. Jest prawdopodobne, że w pewnym momencie pracujący młodzi będą tak obciążeni, że na życie im nie wystarczy. Co wtedy zrobią? Wyjadą masowo do kraju gdzie emerytów jest mniej i podatki są niższe.Co doprowadzi do gwałtownej zapaści.

Na szczęście Polska nie będzie pierwsza. Pierwsza będzie prawdopodobnie Japonia. Tam społeczeństwo jest najstarsze, więc zobaczymy co tam się stanie. Już teraz kraj jest w zasadzie bankrutem.

Zadłużenie wynosi już około 220% PKB, więcej niż Grecji którą się utrzymuje sztucznie przy życiu. Kraj stara się ratować drukowaniem pieniędzy, drukują już chyba dłużej i więcej niż USA. Po za obniżką wartości waluty do niczego to nie doprowadziło. Dzieci się więcej nie rodzi, brakuje reform, kilka się pojawia, ale to za mało jeszcze.

Kraj jak był stary tak dalej jest. Czekam czy krzywa Laffera się tam sprawdzi kiedy nastąpi światowa sprzedaż japońskiej waluty. Japończycy nie chcą imigrantów, są tam źle widziani i ciężko im się tam żyje. Kult pracy bez urlopów itp. Sami imigranci też specjalnie tam nie chcą jeździć. Wybierają inne kierunki jak USA, Australia, Niemcy czy Szwajcaria. Jaka tam jest emerytura? Większa niż u nas.

Co nam pozostaje po za obserwacją znikania Japonii z map świata? Musimy sami uzbierać na swoją przyszłość. Moje pokolenie 30-latków nie będzie mieć emerytur. Nie wierzę w to. Świadczenia będą coraz niższe a podatki coraz wyższe bo politycy oszczędzać nie umieją niestety, wydawać za to umieją wyśmienicie. Jacy wyborcy tacy politycy.

Trzeba samemu oszczędzać. OFE czy Fundusze inwestycyjne. Inwestycje w nieruchomości. Zakładanie swojej firmy. Wychowanie gromadki dzieci w nadziei, że o nas zadbają. Każdy musi znaleźć swój sposób. Bo emerytur za 30 lat może nie być, lub będą głodowe jeśli nic nie zmienimy.

Ostatnio mamy kilka ciekawych spółek giełdowych którymi warto się zainteresować. Nasza emerytura może być większa, od czegoś trzeba zacząć. Tak, na naszej osłabionej giełdzie można nadal zarobić! Szybkie 2 przykłady:

1. 11 bit Studio – światowy wydawca gier. Nie są jeszcze tak duzi jak CD Projekt ale wydali cenioną na całym świecie grę „This war of Mine”. W przyszłym roku planują wydać nową grę, budżet dużo większy, zyski też mogą być dużo większe. Ale to przyszły rok.
2. IAlbatros Group – to na ten rok. Skupiają się na szybko rozwijającym się rynku usług podróży biznesowych/korporacyjnych. Mamy ją w swoim portfelu. Można poczytać o niej na naszym profilu na fb – wpis z 9 maja. Niedługo pojawi się też na naszej stronie mgmempire.eu – szacowany wzrost może sięgać nawet 25% kwartalnie. Firma ma dużo gotówki i obecnie szykuje się wezwanie na skup akcji własnych w celu umorzenia – 2 razy ponad obecną cenę akcji.

Wracając do naszych emerytur.  Dobra emerytura – cokolwiek to oznacza – to jeden z naszych celów zawodowych!

Polska ma jeszcze szansę. Nasz kraj ma większe możliwości adaptacyjne niż konserwatywna Japonia. Obserwujmy co się u nich dzieje i nie popełniajmy ich błędów. Sam pomysł 500+ jest dobry, ale niewystarczający. Politycy muszą zrozumieć, że 500 zł to za mało. Potrzebne są mieszkania i domu gdzie ludzie chcą mieć te dzieci. A te są za drogie. Częściowo są drogie bo politycy uchwalili takie a nie inne przepisy. Poprawiając je można by pewnie obniżyć ceny o 30%. Liczę też na to, że pan Morawiecki który jest historykiem obserwuje historie innych krajów i w końcu przekona polityków, że zwiększeniem tylko zadłużenia kraju za wiele nie zdziała. Trzeba także ograniczyć wydatki do minimum. Likwidować kosztowne przepisy. Redukować zatrudnienie w administracji. Obniżyć podatki. Wtedy może się znajdzie nie 500 a 1000+ i te dzieci się pojawią, bo ludzie poczują większą stabilność.

Obecnie jeśli kraj chce przetrwać z ujemnym przyrostem naturalnym musi być wydajny, wydajniejszy niż otaczające go kraje. W naszym sąsiedztwie bardziej wydajne są Niemcy, Szwajcaria czy Anglia. Musimy być bardziej wydajni od nich aby to do nas ludzie przyjeżdżali. Jesteśmy bardziej wydajni niż np. Ukraińcy i oni do nas przyjeżdżają, póki co. Kupowanie przez polityków drogich limuzyn za publiczne pieniądze to przeciwieństwo wydajności.

Domagam się aby politycy jeździli autami TATA Nano a jeszcze lepiej komunikacją publiczną – na nic więcej nie zasługują! 😉

Pracują za publiczne pieniądze na publicznych posadach, niech jeżdżą komunikacją publiczną zamiast BMW serii 7 za pół miliona zł sztuka.

Tomas Roros