Kłamstwo pitowskie

Jak co roku weszliśmy w szczytowy okres rytualnego składania daniny z „pitów”. Dzięki temu, że czynność ta jest tak idiotyczna, umknęło nam największe oszustwo związane z tym procederem. A tkwi ono w samej nazwie „podatku dochodowego od osób fizycznych”.

Nie będę się rozwodził nad ekonomiczną szkodliwością podatków dochodowych. Ani nad potężną i kosztowną machiną biurokratyczną potrzebną (?) do „opitowania” nas wszystkich. Ani nad tym, że pod pretekstem walki z unikaniem „opitolenia” władza buduje system totalnej inwigilacji i podatkowy aparat represji.

5 razy „tak” dla likwidacji PIT-u

Już nawet nie wspomnę o wielkiej manipulacji, jakiej corocznie jesteśmy poddawani. Gdy raz w roku fiskus z pompą zwraca nam 500-2500 zł z tytułu ulg, choć w skali roku po cichu i wyręczając się pracodawcami (tzw. płatnikami) zabiera nam po kilkanaście, kilkadziesiąt tysięcy złotych.

Koszmar podatnika: PIT 95%

Rzecz w tym, że PIT nie jest podatkiem dochodowym. To podatek od przychodów. Przede wszystkich tych osiągniętych z pracy. Stawka 18% od przychodów jest stawką zaporową. Na tym poziomie państwa opodatkowują alkohol, tytoń, hazard – oficjalnie po to, aby do tego ludzi zniechęcić. Rozumiem, że w takim razie PIT ma zniechęcać ludzi do podejmowania legalnej pracy.

Gdy „dochód” = przychód

Proszę się przyjrzeć formularzowi PIT-37. Po zmarnowaniu całej strony A4 na wpisanie danych, które każdy urząd skarbowy i tak posiada, przechodzimy do pola 37., gdzie wpisujemy przychód z tytułu wynagrodzeń za pracę. W polu obok (38) widnieje pozycja „koszty uzyskania przychodów”, gdzie pewnie jakieś 95% podatników wpisuje kwotę 1.335 złotych. Tak jest kalkulowany nasz „dochód”.

pit37Przecież to jawna kpina! O ile przychód z tytułu wynagrodzenia za pracę jest twardą daną, o tyle koszty wytworzenia tej pracy pozostają w kwestii dość ogólnych szacunków. Ale z pewnością nie wynoszą 111,25 zł miesięcznie! Koszt wytworzenia danego nakładu pracy to (w wersji minimum) koszty żywności. Bez jedzenia nikt nie będzie pracował. Pracownik musi się też w coś ubrać. Musi gdzieś mieszkać. Umyć się. Opłacić lekarstwa i wizyty lekarskie.  To wszystko kosztuje.

Absolutne minimum egzystencji IPSiS szacuje na 440-545 zł miesięcznie w zależności od liczebności gospodarstwa domowego. Gdyby przyjąć stawkę dla singla (545,76 zł /m-c), to minimalny koszt uzyskania przychodu wynosiłby 6.550 złotych rocznie. Przy minimum socjalnym (1.079,53 zł m-c) kwota ta wynosiłaby 12.954 zł rocznie.

A przecież są jeszcze koszty amortyzacji, czyli nakładów potrzebnych na odnowienie środka produkcji po okresie jego zużycia. W przypadku pracowników amortyzację stanowi koszt utrzymania, wychowania i wykształcenia potomstwa. Według raportu Centrum im. Adama Smitha mieści się on w przedziale od 176 tys. do 190 tys. zł. To co najmniej  9.787 zł rocznie w przypadku jednego dziecka.

PIT do likwidacji! Wprowadźmy podatek pogłówny

Jeśli postulat zniesienia podatków dochodowych wydaje się Państwu zbyt radykalny, to zażądajmy odkłamania „pitów”. Powiedzmy wprost: PIT nie jest podatkiem dochodowym. Jest podatkiem przychodowym, przy którym proponowana przez rząd maksymalna stawka taksy obrotowej od handlu detalicznego w wysokości 1,4% pozostaje marzeniem „opitolonych” pracowników.

Krzysztof Kolany
Krzysztof Kolany