Opłacalną ścieżką jest polonizacja

Alejami Ujazdowskimi przedefilowała wczoraj tylko mała próbka technicznego wyposażenia sił zbrojnych.Na całym świecie celem organizowania defilad wojskowych jest chwała władców odbierających na trybunie pokaz siły, a przy okazji — także pokrzepianie serc narodu. Bo dla wzrostu realnej siły bojowej armii nie ma przecież znaczenia bardziej czy mniej równe przetoczenie się kompanii czołgów po stołecznym bruku.

FOT. Borys Skrzyński

Tegoroczna defilada z okazji Święta Wojska Polskiego miała akcent dodatkowy, nawiązujący do szczytu NATO — rozbudowany kontyngent sojuszników. Oprócz goszczących już wcześniej Amerykanów i Kanadyjczyków, tym razem wspartych pokazowo czołgami Abrams i transporterami Bradley, maszerowały plutony lub tylko poczty żołnierzy innych armii sojuszu oraz Ukrainy, a nawet studiujący w Gdyni marynarscy podchorążowie z… Kataru i Kuwejtu.

Alejami Ujazdowskimi przedefilowała tylko mała próbka technicznego wyposażenia sił zbrojnych.

Parada powietrzna oraz kołowo-gąsienicowa wywoływała refleksje na temat pochodzenia sprzętu. I dla praktycznej obronności, i dla gospodarki strategiczne znaczenie ma proporcja między produkcją zawierającą polską myśl techniczną — a importem. Obecnie zwłaszcza na niebie NATO nadal miesza się z Układem Warszawskim.

Akcentem finałowym był klucz F-16, ale poprzedzony poradzieckimi Su-22 i MiG-29. W szyku śmigłowców Puszczyki i Sokoły, produkcji Świdnika, mieszały się z niby wycofywanymi poradzieckimi Mi-8, Mi-17 i Mi-24. Notabene rozstrzygnięty już przetarg na śmigłowce wielozadaniowe po zmianie władzy utknął w decyzyjnym chaosie.

Naszą pięść pancerną, która wciąż stacjonuje przy granicy… zachodniej, reprezentowały dwie kompanie czołgów Leopard. Przypomnę, że kupiliśmy je z zapasów Bundeswehry. Starszy typ 2A4 trafił w 2002 r. do brygady w Świętoszowie po złomowej cenie za sztukę 1 EUR plus VAT.

W 2014 r. do Żagania skierowany został nowszy typ 2A5, kupiony już normalnie, choć niedrogo, po około 1,5 mln EUR za sztukę. Wczoraj defilowała również kompania Twardych PT-91, czyli skansen — naprawdę to poradzieckie T-72 z polskim dodatkiem pancerza reaktywnego.

Twarde z brygady pancernej w Warszawie Wesołej zostały od roku ponownie włączone do defilady z jedynego powodu — zrekompensowania owej jednostce wysiłku goszczenia całego zgrupowania defiladowego. Poradziecka resztówka — która tradycyjnie zarzuciła spalinami władców państwa na trybunie — powinna już dawno zniknąć z polskiej armii, albowiem jej zapaść technologiczna i bojowa w stosunku do wiodących czołgów NATO jest taka, jak np. telewizji analogowej wobec cyfrowej.

Pancerna przyszłość to polonizacja Leopardów, z perspektywą kooperacji przy produkcji ich nowego typu. Sprawdzianem możliwości przemysłu staje się miliardowej wartości modernizacja wozów 2A4 przez spółki Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Wiodące są Wojskowe Zakłady Motoryzacyjne w Poznaniu oraz Zakłady Mechaniczne Bumar-Łabędy w Gliwicach. Poznań perspektywicznie opracował już dokumentację serwisowania także typu 2A5, chociaż MON na razie nie ma w planie jego modernizacji.

Wizerunkowym elementem polonizacji Leopardów byłoby wprowadzenie już opracowanego przez krajowe firmy kamuflażu. Nawet kładzenie farb na pancerzu staje się technologicznym wyzwaniem — na czołgach w polskiej służbie daje się jeszcze wyczuć ślad po Krzyżu Żelaznym bratniej Bundeswehry…

Jacek Zalewski
Jacek Zalewski