Smog okiem lekarza – czy wszyscy jesteśmy „palaczami” ?

O smogu napisano i powiedziano już bardzo wiele. Niestety bardzo często były to totalne bzdury, na które trzeba odpowiednio reagować

Jako bloger i lekarz postanowiłem zebrać najistotniejsze fakty i spojrzeć na temat w aspekcie zdrowotnym, pomijając kontekst polityczny. Pisząc tekst wziąłem pod uwagę moje lekarskie doświadczenie. Tygodniowo przyjmuję około 100 pacjentów. W ciągu obecnego sezonu jesienno-zimowego zdecydowanie ponad 80 % wizyt to infekcje dróg oddechowych. Po raz pierwszy w swojej 7-letniej praktyce zauważyłem też tak znacznie zmniejszoną skuteczność ordynowanych terapii i częstsze, w porównaniu z poprzednimi sezonami, powroty pacjentów z infekcjami. Niezwykle oporne na leczenie są dzieci. Ten pogląd potwierdzają koledzy po fachu- zarówno lekarze rodzinni, interniści, jak i pediatrzy. Należy wziąć pod uwagę oczywiście wiele innych czynników (w końcu smog nie zjawił się u nas w tym roku), ale z pewnością coś jest na rzeczy. I to COŚ robi się mocno śmierdzącym i duszącym problemem…

Takiego „sezonu” nie było od dawna. Ale moje prywatne doświadczenia i ogólne obserwacje to tylko przesłanki i powód do dalszych rozważań, a nie jakiś konkretny dowód na zwiększoną ilość zachorowań. Do podjęcia tematu przekonali mnie również pacjenci, którzy regularnie stawiają tezę, iż przyczyną ich objawów tj. nie poddających się leczeniu infekcji czy przewlekłego kaszlu, jest właśnie smog. Kolejnym czynnikiem, który zmotywował mnie do pogłębionej analizy były bagatelizujące wypowiedzi rozmaitych ekspertów pokroju Ministra Środowiska. Ba! Nawet Minister Zdrowia Konstanty Radziwiłł jakiś czas temu zaczął ignorować problem.

Postanowiłem zatem zebrać 5 najciekawszych faktów na temat wpływu smogu na nasze zdrowie. No to lecimy. Na końcu możemy nie wylądować, bo jak wiadomo smog utrudnia widoczność 😉

#fakt1: smog upośledza funkcję obronne dróg oddechowych

Zanieczyszczenia emitowane do atmosfery (pyły, dwutlenek siarki, tlenek azotu, tlenek węgla, benzopiren) długotrwale inhalowane wraz z powietrzem, którym oddychamy, sprzyjają zapaleniu błony śluzowej drzewa oskrzelowego, torują bowiem drogę bakteriom i wirusom.

Jak to działa?

W smogu znajduje się tzw. pył zawieszony (PM czyli particulate matter) . PM jest dobrze znany użytkownikom rozmaitych aplikacji, które wskazują poziom tegoż pyłu w różnych obszarach kraju czy nawet miasta. Dla przykładu, na zdjęciu powyżej porównuję powietrze w Krakowie i Bangkoku. To o tyle interesujące, że Kraków jest ponad 20 raz mniejszy od Bangkoku! W kontekście smogu nieco głupio przyznać, że Azję uważamy za trzeci świat;) Ale wróćmy do pyłu zawieszonego.

Pył zawieszony, który zaczytujemy z aplikacji w naszych smartfonach to: pył o średnicy poniżej 10 mikrometrów  (PM10) i jego drobniejsza frakcja PM2,5, czyli zawierający cząstki o średnicy poniżej 2,5 mikrometra. Dla porównania czerwona krwinka (erytrocyt) posiada rozmiar 6–7 mikrometrów. Zdecydowanie bardziej szkodliwy jest ten pył, który zawiera mniejsze cząstki. Nietrudno wydedukować, że PM2,5 bardzo łatwo penetruje przez układ oddechowy do krwiobiegu. Pył ten poza substancjami, które wymieniłem powyżej, zawiera bakterie i pyłki. Długotrwała ekspozycja na te związki, nawet przy niskich stężeniach (a co dopiero przy tak drastycznie przekroczonych normach jakie obserwujemy ostatnimi czasy), sprzyja zapaleniu błony śluzowej drzewa oskrzelowego. Należy pamiętać, że w Polsce alarm smogowy podnoszony jest dopiero przy trzykrotnie przekroczonych normach!

Chroń się przed „świeżym powietrzem”

Wietrzenie pościeli (bardzo modne w czasach naszego dzieciństwa), spacer na „świeżym” powietrzu, wietrzenie mieszkania, jazda na rowerze po krakowskim lasku Wolskim, czy jogging po warszawskim Powiślu, to nic innego jak narażanie swojego układu oddechowego na toksyny. Układ oddechowy jest wysłany nabłonkiem, który aktywnie oczyszcza drogi oddechowe. Pył, który inhalujemy nie tylko upośledza ochronne funkcje nabłonka dróg oddechowych, ale aktywnie go uszkadza. Te uszkodzenia, jak zapewne się domyślasz Drogi Czytelniku, pozbawiają układu oddechowego bariery ochronnej. Niestety, zmiany te mogą być trwałe.

Badania wykazały jednoznacznie, że u osób, które zamieszkują duże aglomeracje pospolite infekcje układu oddechowego przewlekają się do kilku tygodni, co było też potwierdzeniem moich prywatnych doświadczeń, o których pisałem na początku tekstu. Ponadto, choroby mają cięższy przebieg i częstsze powikłania. Pacjenci dużo gorzej reagują również na ordynowane leki. Także ci, którzy cierpią na choroby przewlekłe, zwłaszcza choroby serca i płuc (rozedma, astma), należą do grup zwiększonego ryzyka.

#fakt2: smog zwiększa ryzyko alergii

Pięćdziesiąt kilka procent młodzieży mieszkającej w Krakowie to alergicy. To nie jest żart. Badania przeprowadzono w 2013 r. i ich wyniki potwierdziły to jednoznacznie. Smog krakowski zwany powietrzem 😉 bezpośrednio wpływa na wzrost napadów świszczącego oddechu. Za tym idą napady kaszlu (mechanizm obronny) i skurcz oskrzeli. Stan taki sprzyja zaostrzeniu astmy, alergii i chorób układu oddechowego. Dochodzimy do wniosku, że należy chronić się przed kontaktem z tzw. świeżym powietrzem, które po prostu nie jest świeże prawie nigdzie. Chciałoby się rzecz: Nowhere to hide! Osoby chorujące na alergię czy astmę zwyczajnie powinny unikać ekspozycji na czynnik zaostrzający przebieg choroby. Zalecałbym zatem wyprowadzkę, bo długo ta sytuacja z pewnością się nie poprawi. Jeśli posiadasz dzieci to decyzja o wyprowadzce będzie tym bardziej słuszna, co wyjaśniam poniżej.

.

#fakt3: smog jest bardziej szkodliwy dla dzieci

Dlaczego tak jest? Postaram się to wyjaśnić w dość prosty nawet dla laika sposób, bez zagłębiania się w patofizjologię. Układ oddechowy w kontakcie z pyłami pełni m.in. funkcję obronną: oczyszcza inhalowane powietrze. Im dłuższy układ oddechowy i jego składowe (przewody nosowe, gardło, tchawica, oskrzela, oskrzeliki) tym powietrze ma większą szansę się oczyścić. Dlatego dzieci, które mają niewielki układ oddechowy, są bardziej narażone na niekorzystne działanie szkodliwych pyłów. Zwyczajnie więcej szkodliwych substancji dotrze do dolnych dróg oddechowych niż u osoby dorosłej, a im niżej pył dociera tym bardziej dotkliwe konsekwencje dla organizmu, gdyż jak wiemy pył z łatwością przenika do krwiobiegu. Te szkodliwe substancje przyczyniają się do spadku odporności, napadowego kaszlu, świszczącego oddechu, zakażenia górnych i dolnych dróg oddechowych oraz astmy. W konsekwencji pogarszają proces leczenia relatywnie prostych infekcji dróg oddechowych. Kontakt z zanieczyszczonym powietrzem może poważnie pogorszyć stan zdrowia w przypadku tych dzieci, które już cierpią na takie choroby jak astma czy alergia. Środki chroniące przed smogiem, takie jak filtry w domu czy przedszkolu, powinny być normą. Ale ciągle są luksusem. Ciężko jednak wyobrazić sobie sytuację, w której dzieci nie mogą bawić się w piaskownicy, a używanie masek przez dzieci jest niestety bardzo mało praktyczne i nieefektywne. Kto próbował ten wie. Kontakt dziecka ze „świeżym powietrzem” jest zatem mocno przeciwwskazany, co zwyczajne życie rodziców i ich chorych pociech czyni nadzwyczaj uciążliwym.

#fakt 4: smog ma negatywny wpływ na płód

Uniwersytet Jagielloński przeprowadził bardzo ciekawe badania dotyczące wpływu smogu na matki, które przebywały podczas ciąży w miejscach o silnie zanieczyszczonym powietrzu. Wyniki nie są nawet trochę optymistyczne i są dość jednoznaczne. Dzieci te wykazywały mniejszą masę urodzeniową (średnio o 128 g), mniejszy obwód główki (średnio o 0,3 cm) oraz mniejszą długość ciała. Ponadto, dzieci te były bardziej podatne na nawracające zapalenia płuc zarówno w okresie niemowlęcym jak i później. W badaniu przyjęto ekspozycję PM2,5 powyżej 35 µg/m3. Pięć lat po urodzeniu, w badaniach spirometrycznych, dzieci te wykazywały niższą o około 100 ml wartość objętości wydechowej płuc. Ale to nie wszystko, dzieci narażane na ekspozycję na smog w okresie prenatalnym częściej chorują na astmę. U dzieci tych zauważono również deficyt w testach na inteligencję.  Poczekałbym jednak z wyciąganiem wniosków dotyczących IQ. Dużo bardziej ciekawi mnie wpływ smogu na poziom inteligencji emocjonalnej (EQ), w Polsce niestety nikt nie mierzy poziomu EQ. To jednak temat na oddzielny tekst.

#fakt 5: smog wpływa na zwiększoną ilość chorób serca i udarów

Stopień zanieczyszczenia powietrza przekłada się wprost proporcjonalnie na zwiększoną śmiertelność i rozwój chorób sercowo-naczyniowych. W okresach zwiększonej ekspozycji na zanieczyszczenia rośnie ilość ostrych zespołów wieńcowych, w tym zawałów serca, niewydolności serca, napadów migotania przedsionków i zaburzeń rytmu. Mało tego. Smog przyczynia się do zwiększonej ilości udarów. Jak to wygląda w liczbach? W badaniach przeprowadzanych na Śląsku wykazano, że o 12 % wzrasta ilość zawałów serca podczas wysokiego poziomu tlenku azotu w wdychanym powietrzu. Aż o 16 % rośnie liczba udarów mózgu. Zauważono korelację „pojawienia się udaru mózgu z wyższymi stężeniami tlenku azotu, dwutlenku azotu, tlenku węgla, pyłów PM10, mniejszą prędkością wiatru oraz ogłoszeniem alarmu smogowego 3 i 5 dni przed udarem”. Zauważono również, że aż o 18 % więcej zatorowości płucnej miało miejsce w okresach, w których nasilona była emisja szkodliwych substancji w powietrzu.

Reasumując, smog niekorzystnie wpływa na nasze zdrowie na każdym etapie – nawet w okresie płodowym. Nie tylko powoduje choroby i dolegliwości, o których wspomniałem wyżej, ale dosłownie zabija ludzi. W badaniach wykazano, że podczas alarmu smogowego, umiera o 6 procent więcej osób

Taki stan rzeczy będzie trwał dopóki w naszym kraju będzie tak wielu ignorantów…

Chcesz być na bieżąco? Zapraszam na mój fan page na Facebooku: @nieZdrowyBiznes

Paweł Jarosz
Paweł Jarosz