To nie jest kraj dla przedsiębiorców

Nie jest tak strasznie jak na meksykańsko-amerykańskim pograniczu, ale prowadzenie biznesu w Polsce to gra dla twardzieli.

IMG_20160313_134047

Moi sąsiedzi wyjeżdżają do pracy do Bahrajnu. Sąsiad będzie pracować w Arabii Saudyjskiej, do której dojeżdża się tylko przez most. Zatrudni go duża firma. Sąsiadka chce spróbować ciągnąć stamtąd prowadzenie jednej z firm. Bo moi sąsiedzi to od kilkunastu lat przedsiębiorcy. Kiedyś byli dziennikarzami, potem założyli portal, który parę lat temu sprzedali, stworzyli kolejny. Firm mają kilka. Ostatnio sporo robią w obsłudze firm w sieci – sklepy internetowe, prowadzenie Facebooka, wpisy na forach, itd., itp. Oboje pracują non stop. I mają dość podatków, nierzetelnych pracowników, dławiącego kredytu za dom. Wyjeżdżają, bo tam pracodawca płaci za wynajem mieszkania, za samochód, szkołę dzieci i nie ma podatków! Ściągnął ich kolega, który pracował dla mojego sąsiada, a wcześniej… też miał swoją firmę: sklep internetowy i stacjonarny, przy Nowym Świecie. Nie udało się.

Piszę tekst o biznesmence, milionerce, która przez 25 lat buduje swoje imperium. Imperium właśnie zmniejszy się o 1/3, bo bank wykazał się dość dużym niezrozumieniem – tak widzi to ta pani, a ja nie mam powodu, żeby jej nie wierzyć. Oczywiście zaraz zapytam bank, bo muszę mieć zdanie drugiej strony do tekstu. Bank przedstawi pewnie zupełnie inną historię, a ja nigdy nie będę wiedzieć, jak jest tak naprawdę. Zgodnie z wyznawaną przeze mnie teorią, że są trzy prawdy: jednej strony, drugiej strony i ta prawdziwa, do której każdy musi dojść sam.

Chcę też napisać o polskiej firmie, która sprzedaje swoje produkty w różnych częściach świata, ale w jednym z krajów nieprzychylny urzędnik państwowy jej to bardzo utrudnia. Tu do sprawdzenia mam kilka stron, więc tym bardziej ciężko będzie dojść do sedna.

Duża firma nie przestanie być duża przez jeden nieudany kontrakt. Milionerka nie rzuci swojego biznesu. Ale moi sąsiedzi z kilku firm zostawią może jedną, a jak im będzie w tym Bahrajnie dobrze, to pewnie i tę zamkną i będą oboje pracować dla kogoś. Do niedawna sama myślałam, że tyle już napisałam o firmach, że czas coś samemu zrobić. Namawiałam też męża, który i tak całe życie zawodowe jest jednoosobową firmą i wystawia swojej szefowej faktury. Ale chyba nie mam ochoty zostać bohaterką.

Małgorzata Grzegorczyk
Małgorzata Grzegorczyk