Polska potrzebuje dobrej agencji PR

Polska (polski rząd) szuka zagranicznej agencji PR, aby ratować, albo wzmocnić, pozytywny wizerunek naszego kraju na arenie międzynarodowej. Tylko czy to przypadkiem nie jest wyłącznie – przepraszam, być może za nazbyt wyraziste określenie – „szminkowanie trupa”?

Na początku 2016 roku pisałem na łamach „Nowego Marketingu” i „Marketingu przy Kawie” o tym, że Polsce jest potrzebne profesjonalne wsparcie agencji public relations. Może do kogoś decyzyjnego, dotarły te sugestie i postanowił wziąć je na serio? Oby tak było w istocie. Pytanie jednak, czy rząd chce faktycznie, realnie, systemowo i długofalowo budować wizerunek Polski, a w konsekwencji, poprzez strategiczną pracę zbudować silną markę Polski? A może chce jedynie zatrzeć aktualne, złe wrażenie, dotyczące zmian zaproponowanych i wprowadzanych przez rząd Prawa i Sprawiedliwości? I w konsekwencji, czy rządowi zależy na pozytywnym wizerunku Polski, który w perspektywie kilku lat, może się przełożyć na wzrost gospodarczy, a więc my wszyscy zauważymy to w naszych portfelach, czy też agencja (za pieniądze podatników) ma zmienić wyłącznie wizerunek polskiego rządu i partii rządzącej?

Oczywiście nigdy, nie poznamy prawdziwych motywów, którymi aktualnie kieruje się rząd i zawsze będą miały one jedynie publicystyczny charakter. Zresztą nawet jeśli pojawią się odpowiedzi, to będą miały one podobną wartość.
Bez względu na wszystko, warto je sobie zadawać i przynajmniej spróbować na nie odpowiedzieć.

W moim przekonaniu, bez względu na to jaki jest faktyczny cel rządzących (poszukujących agencji), nawiązanie współpracy z profesjonalną agencją PR, TO DOBRY POMYSŁ.

Jest jeszcze jedno (być może nieco złośliwe) pytanie – czy faktycznie za działania PR-owe Polski musi odpowiadać ZAGRANICZNA agencja? Zwłaszcza, że mówimy o konserwatywnym rządzie, tak silnie akcentującym przywiązanie do tego co polskie.

Grzegorz Szczepański, prezes ZFPR twierdzi, że z budowaniem wizerunku Polski poza Polską, dotarciem do opiniotwórczych dziennikarzy i wytłumaczeniem im na czym polegają zmiany wprowadzane w Polsce przez rząd Prawa i Sprawiedliwości, nie poradzi sobie żadna polska agencja PR.

Czy jednak na pewno jest to prawdą?

Zapewne takich kompetencji nie posiada mała, typowo polska agencja. Ale czy sieciowa agencja z oddziałem w Polsce takich kompetencji nie ma? Znaczną część pracy i tak trzeba wykonać tu na miejscu w Polsce. Dlatego osobiście wolałbym, aby taki projekt był koordynowany z Warszawy, niż na odwrót np. z Londynu. A może projekt będzie na tyle duży, że warto oficjalnie ogłosić przetarg i pozwolić, by wzięło w nim udział również jakieś konsorcjum, w skład którego wchodziłyby agencje polskie i zagraniczne, albo właśnie sieciowe z oddziałami w Polsce?

Chciałbym poznać zdanie na ten temat, choćby Sebastiana Hejnowskiego, który co prawda kilka tygodni temu przeprowadził się z Warszawy do Paryża, ale cały czas nadzoruje prace polskiego oddziału MSL Group, a także zarządza agencjami PR wchodzącymi w skład grupy w tej części Europy (Sebastian udzielił mi również wywiadu do mojej najnowszej książki „Komunikacja marketingowa 2030”, którą przy okazji serdecznie polecam).

Co do zatrudnienia przez Polskę agencji PR, która ma pomóc w poprawie wizerunku naszego kraju na świecie, do czego zresztą wzywał w USA amerykańską Polonię prezydent Andrzej Duda, mam jeszcze dwie drobne uwagi, ale o nich więcej w serwisie www.MarketingMiejsca.com.pl>>>

Fot: www.nettg.pl

Robert Stępowski
Robert Stępowski