Wyzwania policji w bezpiecznym kraju

Zastępy twardych gliniarzy i sympatycznych dzielnicowych muszą zostać uzupełnione wyspecjalizowanymi kadrami analitycznymi o wszechstronnym przygotowaniu ekonomicznym

Fot. Piotr Jasiczek/Forum

Fot. Piotr Jasiczek/Forum

Po 1989 roku polska policja znalazła się w kryzysie, a wyjście z niego zajęło jej ponad dekadę. Dziś statystyki przestępczości kryminalnej znajdują się na historycznie niskim poziomie. Polacy deklarują także częściej niż inni Europejczycy, że czują się na ulicach bezpiecznie. Aktualnie wyzwaniem dla polskiej policji jest walka z przestępczością gospodarczą i cyberprzestępczością.

Nie ma społeczeństw bez przestępczości. Nie da się jej nigdy całkowicie wyeliminować. Jednakże rozmaite zbiorowości istotnie różnią się między sobą pod względem natężenia przestępczości. Dlatego też, jeśli przestępczości nie da się całkowicie wyeliminować, należy dążyć raczej do kontrolowania jej poziomu. Tak też współcześnie wyznacza się zadania służby policyjne – mają w taki sposób utrzymywać pod nadzorem skalę przestępczości, aby istotnie nie zakłócała ona funkcjonowania społeczeństwa jako całości.

Dobrym przykładem problemu kontrolowania przestępczości jest sytuacja w Szczecinie, o której media informowały we wrześniu tego roku. Po rozbiciu przez policję najważniejszych gangów, w przestępczym półświatku Szczecina zapanował chaos, z którym służby nie potrafią sobie do dziś poradzić.

Czarne lata dziewięćdziesiąte

Transformacji ustrojowej roku 1989 towarzyszyła totalna destabilizacja kruchego stanu równowagi na styku świata przestępczego i służb. Ze służby odeszli starzy milicjanci i esbecy, którzy jacy byli, tacy byli, ale potrafili w jakimś stopniu trzymać za… echem…, to znaczy potrafili w jakimś stopniu kontrolować sytuację w półświatku. Część z nich, czy na skutek negatywnej weryfikacji, czy też w efekcie bodźców o bardziej rynkowym charakterze, odwróciła sojusze i z kontrolujących przemieniła się w niekontrolowanych.

W pierwszej dekadzie III RP przestępczość szalała i policja przez ponad dziesięć lat nie potrafiła poradzić sobie z jej jako takim okiełznaniem. Symbolicznym apogeum bezradności policji w starciu z przestępcami było zabójstwo komendanta głównego policji Marka Papały w 1998 i zagadkowa niemożność wyjaśnienia tej sprawy. Drugim momentem krytycznym dla polskiej policji była strzelanina w Magdalence, gdzie z rąk bandytów zginęło dwóch funkcjonariuszy, zaś kilkunastu zostało rannych.

Przełom lat dwutysięcznych

I w drugiej dekadzie III RP stał się cud. Przestępczość uliczna w Polsce, zwłaszcza ta z użyciem przemocy, poleciała na łeb, na szyję. Według danych Eurostatu w latach 2002–2012 na całym kontynencie statystyki przestępczości spadły wtedy łącznie o ok. 11%. Ale w przypadku naszego kraju spadek ten był niemal dwukrotnie większy i wyniósł ok. 21%! O 39% spadły w naszym kraju statystyki przestępstw z użyciem przemocy. O 48% spadła liczba odnotowanych zabójstw, o 59% liczba odnotowanych rozbojów, o 39% liczba odnotowanych włamań, a o 71% spadły statystyki kradzieży samochodów.

Z pewnością istotną przyczyną znacznego spadku przestępczości w naszym kraju w latach dwutysięcznych był wyraźnie obserwowalny i odczuwalny ogólny wzrost zamożności społeczeństwa oraz wejście Polski do UE i strefy Schengen

Tyle statystyki odnotowywanej przestępczości. Ale dobrą zmianę w omawianej materii potwierdzają także inne dane. Polacy deklarują, że czują się bezpiecznie w miejscu zamieszkania i na ulicy oraz dobrze oceniają pracę policji. Co więcej, aktualnie 65% ankietowanych Polaków deklaruje, że ma zaufanie do policji, to nieco mniej niż osiąga wojsko (79%) i Kościół katolicki (70%), ale więcej niż Unia Europejska (56%) czy sądy (45%).

Z pewnością istotną przyczyną znacznego spadku przestępczości w naszym kraju w latach dwutysięcznych był wyraźnie obserwowalny i odczuwalny ogólny wzrost zamożności społeczeństwa oraz wejście Polski do UE i strefy Schengen, co otworzyło dla rodzimej przestępczości nowe rynki ekspansji. Ale nie można tu odmówić również zasług polskiej policji, która w utrzymywaniu przestępczości na niskim poziomie odgrywa istotną rolę.

Przestępczość nie spada, lecz się przebranżawia

Polscy kryminolodzy są zgodni, że przestępczość w Polsce, zwłaszcza ta zorganizowana, przebranżawia się. Technika kryminalistyczna i praktyka śledcza policji oraz prokuratury dość dobrze sobie radzą z czynami klasycznie rozumianymi jako przestępcze, np. z zabójstwami, fałszerstwami itp. Dużo trudniej jest wykrywać, ścigać i procesowo wygrywać sprawy z zakresu przestępczości gospodarczej. Co więcej, przynoszą one większe zyski niż np. haracze i grożą za nie dużo niższe wyroki. Nakoksowani dresiarze z lat 90. zastąpieni zostali przez ubranych w garnitury wyłudzaczy VAT-u, którzy potrafią drenować społeczeństwo na miliardy złotych, stosując wyrafinowane narzędzia przestępcze.

Walka z tego rodzaju przestępczością wymaga innych narzędzi niż te rozwinięte przez polską policję na kanwie doświadczeń lat 90. Zastępy twardych gliniarzy i sympatycznych dzielnicowych muszą zostać uzupełnione wyspecjalizowanymi kadrami analitycznymi o wszechstronnym przygotowaniu ekonomicznym. Taka zmiana również może potrwać dekadę, tymczasem formy przestępczości ewoluują i kryminaliści są zawsze kilka kroków przed policjantami.

Wąsatemu komisarzowi może być trudno zaakceptować to, że jego nowy specjalista od cyberprzestępczości przyjeżdża do pracy nieregularnie, a i nie wcześniej niż na 9:30

Popularne filmy i seriale kryminalne utrwaliły obraz walczącego o sprawiedliwość twardego gliny, potrafiącego umiejętnie lawirować na granicach przestępczego półświatka. Często podkreślany w tych artystycznych wizjach był motyw konfliktu czy nieprzystawalności brudnych realiów operacyjnej pracy na ulicy i biurokratycznych wymogów policyjnej hierarchii. Brudny Harry nie potrafił funkcjonować, wypełniając kwity za biurkiem.

Kłopot w tym, że równie nieprzystosowany do działania w warunkach policyjnej machiny biurokratycznej jest nowy typ policjanta, którego trzeba będzie koniecznie pozyskać.

Wyzwania cyberprzestępczości i polowanie na Ygrekowców

Jeszcze trudniej niż z przestępczością gospodarczą będzie polskiej policji walczyć z rozwijającymi się, ewolucyjnie nowymi formami cyberprzestępczości. Głównym problem, który trzeba pilnie rozwiązać jest właśnie policyjna biurokracja. Jako struktura hierarchiczna i scentralizowana działa ona zbyt wolno, aby reagować na nowe rodzaje zagrożeń.

Drugi problem jest jeszcze poważniejszy. Nowy rodzaj policjanta, który potrafiłby skutecznie zwalczać cyberprzestępczość, nie będzie potrafił w biurokracji policyjnej odnaleźć się w jeszcze większym stopniu niż archetypowy brudny Harry.

Zdaje sobie z tego sprawę amerykańska NSA, która niedawno rozpoczęła kampanię łowienia młodych pracowników z pokolenia Ygrek, którzy są najlepiej przystosowani do podjęcia walki z cyberzagrożeniami, najlepiej je rozumieją, ale mają specyficzne potrzeby dotyczące warunków pracy. Subkultura hakerska cechuje się pewnym anarchizmem i atmosferą luzu, która rozmija się zupełnie z realiami biurokratycznymi policji.

Wąsatemu komisarzowi może być trudno zaakceptować to, że jego nowy specjalista od cyberprzestępczości przyjeżdża do pracy nieregularnie, a i nie wcześniej niż na 9:30. Ciężko mu będzie też przyjąć, że jest on na stałe przyklejony do swojego smartfona i nie potrafi pisać raportów dłuższych niż 2 strony A4.

Polska policja, a i inne służby państwa odpowiedzialne za bezpieczeństwo kryminalne, stoją przed wielkim wyzwaniem, jakim jest walka z cyberprzestępczością. Potrzeba pewnej zmiany mentalnej wśród policyjnej hierarchii, która musi dopuścić możliwość lokalnej zmiany stylu funkcjonowania aparatu policyjnego. Potrzeba pilnie utworzyć w polskiej policji środowisko przyjazne dla wybrednych Ygrekowców, o spłaszczonej hierarchii i elastycznych warunkach pracy. Tylko oni są w stanie nadgonić tracony czas i nawiązać bardziej wyrównaną walkę z cyberprzestępcami. Tymczasem czas nagli coraz bardziej, a pieniądze uciekają.

 

Maciek Gurtowski
Maciek Gurtowski