Niedzielny zakaz wciąż w agendzie

Ograniczenie niedzielnego handlu powinno mieć długie, przynajmniej kwartalne vacatio legis.

FOT. Bloomberg

Wakacje szkolne na finiszu, ale parlamentarne jeszcze potrwają. Sejm zbiera się dopiero 12 września, Senat odpowiednio później — 21 września. Porządek sejmowych obrad krystalizuje się nie na ulicy Wiejskiej, lecz Nowogrodzkiej, jako że Prawo i Sprawiedliwość przygotowuje uderzenie legislacyjne w różnych obszarach. Notabene na pierwszym posiedzeniu Sejm powinien rozpatrzyć, czyli spróbować ponownie uchwalić większością 3/5 głosów trzy ustawy zawetowane przez prezydenta — o regionalnych izbach obrachunkowych i dwie sądowe. Ponieważ jednak na sklecenie większości kwalifikowanej PiS nie ma żadnych szans — wszystkie trzy bez podjęcia rękawicy trafią do kosza.

Na liście projektów w sejmowej agendzie na pewno przesunie się do przodu ograniczenie handlu w niedziele. Temat jest dla władców kraju straszliwie niewygodny, rząd co do zasady popiera ideę Solidarności, ale w projekcie obywatelskim wypunktował masę błędów i zapisów wręcz szkodliwych. W minionym tygodniu projekt forsowany przez związkowców utrzymał jednak silne wsparcie z góry, a dosłownie — z Jasnej Góry. O zakaz handlu w niedziele kolejny raz upomnieli się biskupi. Teraz wszystko zależy od tego, czy prezes Jarosław Kaczyński wyda rozkaz do uchwalenia ustawy, w jakim kształcie i z jakim terminem wejścia w życie.

Ze względu na specyfikę, taka ustawa powinna wchodzić w życie jak podatkowe — od 1 stycznia. Kwestia tylko, czy roku już 2018, czy dopiero 2019. Ograniczenie niedzielnego handlu powinno mieć długie, przynajmniej kwartalne vacatio legis. Wyjątkowo dużo zależy od diabelskich szczegółów — ile zostałoby niedziel handlowych, jak nowe przepisy zostałyby powiązane z już obowiązującym zakazem handlu w święta państwowe oraz z Kodeksem pracy. W każdym razie podkomisja ds. rynku pracy pod nowym kierownictwem związkowca Janusza Śniadka zamierza prace nad projektem radykalnie przyspieszyć.

Jacek Zalewski
Jacek Zalewski