Potrzebny coming out

Ja nie tęsknię za Piotrem Dudą, ale brakuje mi w przestrzeni publicznej głosu stowarzyszeń pracodawców.  Kiedy jak nie teraz powinno pojawić się ich jasne stanowisko?

 

Wiele znanych postaci i organizacji pochowało się ostatnio po kątach.  Na przykład zniknął gdzieś szef Solidarności Piotr Duda razem ze swoim związkiem zawodowym i całą Radą Dialogu Społecznego, którą obecnie kieruje. Widać dobra zmiana tak dalece oddaje interesy wszystkich Polaków, że nie potrzebuje żadnych partnerów, a już na pewno nie związkowych czy społecznych,  aby demokratycznie wypracowywać rozwiązania natychmiast przekształcane w obowiązujące prawo.

Ja nie tęsknię za Dudą, ale brakuje mi w przestrzeni publicznej głosu stowarzyszeń pracodawców.  Kiedy jak nie teraz powinno pojawić się ich jasne stanowisko? W sprawie prawa pozwalającego przejąć własność w ramach rozszerzonej konfiskaty, co było nie do pomyślenia nawet za czasów PRL? W sprawie ograniczeń w obrocie firmami, które mają nieszczęście posiadać ziemię rolną – co wobec  bałaganu  w planach zagospodarowania przestrzennego dotyczy większości? Kiedy nadaje się organom skarbowym arbitralne prawo, w wielu wypadkach także wstecz, dokonywania oceny naszych decyzji biznesowych pod hasłem klauzuli unikania opodatkowania? Kiedy pozbawia się przedsiębiorców elementarnego bezpieczeństwa prowadzenia działalności poprzez egzekwowanie solidarnej odpowiedzialności w sprawie podatku VAT w całym łańcuchu od producenta, dystrybutora i sprzedawcy po finalnego odbiorcę towaru? Kiedy zaczyna się zatrzymywać pierwszych przedsiębiorców?  Jeśli można było zatrzymać prezesa Krzanowskiego z firmy Nowy Styl, to znaczy że nikt nie może czuć się bezpiecznie.

Co jeszcze musi się wydarzyć?

Ostatnio na łamach Rzeczypospolitej ujawnił się prezydent (chyba prezes?) organizacji Pracodawcy Rzeczypospolitej Polskiej, Andrzej Malinowski. Ujawnił się w Miami, gdzie na konferencji Camacol, tj. latynoskiej izby handlowej w USA opowiadał o poparciu polskich przedsiębiorców dla dobrej zmiany – bo ta dobra zmiana zapowiedziała ustami Mateusza Morawieckiego stworzenie konstytucji dla przedsiębiorców. Jako przedsiębiorca osobiście bym wolał, aby nie tworzono dla mnie specjalnej konstytucji – tym bardziej że ta władza ma problemy z konstytucją – ale aby obowiązywało normalne prawo, jednakowe dla wszystkich. Widać jestem w tym przekonaniu jednak odosobniony.

Jest z pewnością  czymś naturalnym, że organizacje przedsiębiorców chcą żyć dobrze z każdą władzą.  Poprzednikom też nie samorządy gospodarcze wypominały OFE  i pomysły wzorowane na koreańskich czebolach. W powietrzu nie od dzisiaj więc unosi się, jak rok temu w Krynicy, zapach wazeliny. Ostatnio dochodzi do tego zapach autentycznego strachu. Ale wszystkim zwolennikom przymilania się warto przypomnieć – przymilanie się to oznaka słabości, a żadna władza (a już ta w szczególności) słabych nie szanuje.

Może więc warto wyjść z szafy i zaprotestować? Póki możemy i póki taki protest ma sens?

Ryszard Wojtkowski
Ryszard Wojtkowski