W gąszczu zawiłych przepisów

Na czwartkowym posiedzeniu Sejmowej Komisji Gospodarki i Rozwoju wicepremier Morawiecki przytaczał dane mówiące, że Polska ma najdroższe sądownictwo w Europie. Na cel ten przeznaczamy 1,77 procenta PKB, przy średniej europejskiej – 0,6.  Minister Rozwoju i Finansów zaznaczał także, że efektywne otoczenie prawne jest niezbędne do stworzenia  przyjaznego otoczenia instytucjonalnego przedsiębiorców. Ze zdaniem tym trudno się nie zgodzić, jednakże wicepremier Morawiecki nie wspomniał o dwóch kluczowych czynnikach które na słabą efektywność sądownictwa wpływają. Są nimi: inflacja prawa oraz jego skomplikowanie.

Produkcja prawa z roku na rok pobija kolejne rekordy. W ubiegłym roku powstało 2306 ustaw i rozporządzeń. Eksperci z firmy doradczej Grant Thornton obliczyli, że statystyczny Polak musiałby poświęcać 4 godziny i 17 minut dziennie na czytanie nowego prawa, by być na bieżąco ze zmianami w kodeksach. Oczywiście produkowany gąszcz przepisów ma wpływ na podmioty gospodarcze, które są zmuszone w dżungli prawa się przemieszczać. Same nie są w stanie i korzystają z usług prawników, czy ostatecznie kierują się do wymiaru sprawiedliwości w przypadku sytuacji spornych. Polskie sądownictwo jest zatem nieefektywne między innymi z tego powodu, że każdego roku jest zalewane nowymi i skomplikowanymi przepisami, które wydrukowane miałyby  wysokość sięgającą trzech metrów.

Niemniej jednak, nie tylko ilość, ale jakość ma znaczenie. Statystyczny Polak tonie w skomplikowanych przepisach, gdy musi zmierzyć się z najprostszą sprawą życia codziennego, gdzie wymagane jest zastosowanie powszechnie obowiązującego prawa.  Dla przykładu, gdy Kowalski, znając wynagrodzenie zapisane na swojej umowie o pracę, chce wyliczyć jaką pensję dostanie na rękę, nie zrobi tego bez zajrzenia do kilku ustaw i rozporządzeń. Zresztą nie wiedziałby do których. W tym celu, obywatel musi udać się do księgowego lub użyć specjalnego kalkulatora online, który i tak musi być od czasu do czasu aktualizowany z uwagi na zmieniające się przepisy.

Gdy kupujemy mieszkanie, lokal o powierzchni 150 m kw. podlega opodatkowaniu w wysokości 23 proc. VAT. Mniejsze lokale są obciążone preferencyjną 8 proc. stawką. W efekcie, gdy potrzebujemy dużego mieszkania, deweloperzy często zaoferują nam  dwa lokale po 80 m kw. Ich połączenie będzie możliwe po nabyciu.

Prawdziwą prawną katorgę przeżywają jednak przedsiębiorcy. Obszerność prawa i jego skomplikowanie powoduje, że polskie firmy potrzebują prawnego doradztwa niemal w każdym obszarze swojej działalności.  Gdy chcemy na przykład prowadzić sklep spożywczy, to wystawiając na półki kawę bezkofeinową, czy kakao doliczymy 23 proc. stawkę VAT, za to sprzedając kawę zbożową musimy ją opodatkować stawką  8 proc. podatku od wartości dodanej. Ciastka o terminie przydatności do spożycia poniżej 45 dni (oprócz pierników, herbatników i wafli) opodatkowane są 8 proc. VAT-em, podczas gdy ciastka o terminie przydatności do spożycia powyżej 45 dni oraz pierniki, herbatniki i wafle objęte są stawką 23 proc.! Sprzedając produkty garmażeryjne mrożone dodamy 5 proc. VAT, jednak gdy mamy na półce produkty garmażeryjne chłodzone – obejmiemy je stawką 8 proc. Lody mleczne korzystają z 5 proc. VAT, ale do sorbetów dodamy już 23 proc. podatku.

To nie koniec absurdów. Przyjrzyjmy się przepisom dotyczącym ustalenia akcyzy od napojów alkoholowych. W przypadku napojów spirytusowych, akcyza jest zależna proporcjonalnie od zawartego w nich czystego alkoholu. Im więcej alkoholu tym więcej podatku. Jednak w winie i pozostałych wyrobach fermentowanych punktem odniesienia jest litr objętości gotowego produktu… Piwo? Tutaj akcyzę nalicza się od stopnia zawartości ekstraktu… W efekcie akcyza na 0,5 litra piwa o zawartości 5 proc alkoholu wynosi 0,48 zł, a akcyza na taka samą objętość rozcieńczonej wódki z sokiem, o takiej samej zawartości alkoholu, wynosi 1,43 zł. Gdy zestawimy już piwo mocne (10 proc. alkoholu) o niższej zawartości ekstraktu (18 proc.), to w butelce o pojemności 0,9 litra zawarte jest 1,26 zł akcyzy, jednak napój destylowany o takiej samej mocy i objętość  będzie  obciążony w wysokości 5,13 zł daniny na rzecz budżetu Państwa.

Pisząc o branży alkoholowej, trzeba zaznaczyć, że cieszy się ona szczególnym upodobaniem do wprowadzania kuriozalnych przepisów. Np. minimalne poziomy opłat za zezwolenia na sprzedaż detaliczną napojów powyżej 18 proc. alkoholu są czterokrotnie wyższe niż np. opłaty za sprzedaż piwa i czy wina. Z kolei, podczas gdy piwo możemy reklamować, to wino i wódkę już nie… W konsekwencji, w telewizji zobaczymy tylko uśmiechniętych mężczyzn pijących pięcioprocentowe piwo, bo pokazywanie tych samych mężczyzn popijających rozcieńczonego pięcioprocentowego drinka wpływa już na niewychowanie obywatela w trzeźwości…

Otwierając jakakolwiek kodeks znajdziemy w nim liczne sprzeczności i nielogiczne zapisy, co skutkuje kuriozalnymi interpretacjami, a co najbardziej niekorzystne dla społeczeństwa i gospodarki – niejasnym prawem dla podmiotów gospodarczych. W gąszczu zawiłości prawa giną obywatele, zarabiają prawnicy, a sądownictwo jest zapchane sprawami dotyczącymi orzeczenia prawidłowej interpretacji przepisów. Nic dziwnego, że Polska w Indeksie Wolności Gospodarczej The Heritage Foundation i The Wall Street Journal zajmuje 45. miejsce na świecie na 180 państw.

Realizując Strategie na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju oraz skutecznie uszczelniając system podatkowy, wicepremier Morawiecki powinien zatem pamiętać, że proste prawo jest ważne nie dlatego, że łatwiej je egzekwować, ale dlatego, że jest przejrzyste, a w konsekwencji szanowane przez obywateli. Uproszczenie i ograniczenie liczby przepisów, spowoduje, że Polska awansuje w rankingach nie tylko wolności gospodarczej, ale rozwoju gospodarczego.

Piotr Palutkiewicz
Piotr Palutkiewicz