Agencje ratingowe jak demokracja: wszyscy narzekają ale nic lepszego nie wymyślono

Oburzenie i krytyka zawsze towarzyszą ocenom agencji ratingowych jeżeli rating jest obniżany. Gdy kilka lat temu Standard & Poor’s obniżał rating Włochom, kolebka współczesnej Europy oskarżała agencję o brak w ocenie wiarygodności kredytowej wartości dziedzictwa kulturowego oraz artystycznego Italii. Przez niedawny kryzys gospodarczy, wiarygodność agencji była już mocno obniżona a dotkliwe kary finansowe na horyzoncie. Czy to znaczy, że lepiej żyć bez tych „niesprawiedliwych” firm?

Przejrzystość jest kwestionowana

Agencje ratingowe jakie znamy dzisiaj są częścią światowego systemu finansowego już od ponad stu lat. Korzeniami sięgają czasów jeszcze bardziej odległych, tj. końcówki pierwszej połowy XIX wieku. Siedmioletni kryzys w Stanach Zjednoczonych wywołany paniką z roku 1837 (częściowe lub całkowite bankructwo 407 spośród 850 działających w USA banków) powołał do życia tzw. mercantile credit agencies („handlowe agencje kredytowe”), znane dzisiaj szerzej jako wywiadownie gospodarcze. To wtedy narodziła się największa z nich, czyli Dun & Bradstreet.

A powód? Prozaiczny. Dynamiczny rozwój kraju na zachód powodował, iż osobista znajomość dłużników odchodziła coraz bardziej w przeszłość. Narastała potrzeba pośrednika mogącego wiarygodnie i niezależnie ocenić czy i kiedy dług zostanie spłacony. Pierwsze ratingi były wydawane dla super innowacyjnej gałęzi gospodarki w tym czasie, czyli spółek kolejowych. Dynamiczny rozwój infrastruktury potrzebował finansowania na skalę nigdy dotąd w świecie niespotykaną. Rynek obligacji już istniał, jednak głównie rządowych w Wielkiej Brytanii oraz Holandii. Jednak ten amerykański dotyczył długu korporacyjnego i był bezprecedensowy.

Spośród trzech największych obecnie działających agencji ratingowych pierwszy był Moody’s. John Moody założył swoją firmę w roku 1909, a pierwszy rating ukazał się w roku 1914. Warto zauważyć, że do lat 70-tych, Moody’s nie zajmował się ratingiem papierów dłużnych przedsiębiorstw, co nie czyniło go pełnokrwistą agencją ratingową. Kolejna firma z wielkiej trójki, Standard & Poor’s rozpoczęła swoją działalność w roku 1916, a Fitch w roku 1924.

Agencje ratingowe mają kapitalny wpływ na rynki finansowe w kilku płaszczyznach. Emitowane ratingi są wykorzystywane przez inwestorów instytucjonalnych jak i indywidualnych, emitentów, banki, domy maklerskie, rządy i samorządy. Są wsparciem efek­tyw­noś­ci procesów decyzyjnych, usprawniając procesy informacyjne i ra­cjo­na­li­zując sytuacje decyzyjne, znacznie redukują szumy informacyjne występujące na rynku, eliminując informacje zbędne oraz wy­kry­wa­jąc informacje błędne i nieprawdziwe, dostarczają decydentom in­for­ma­cji o przedmiotach ich decyzji oraz możliwie pełnych informacji, za­cho­wu­jąc przejrzystość, upowszechniają informacje o podmiotach poddanych analizie ratingowej i wiedzę o sposobach ich funkcjonowania, umożliwiają podejmowanie decyzji inwestycyjnych publikując wyniki analizy ratingowej.

Wyż­sza ocena ratingowa ułatwia dostęp ocenianego podmiotu do mię­dzy­na­ro­do­wych rynków kapitałowych, zwiększając do niego zaufanie, umożliwia też negocjowanie korzystniejszych warunków kredytowania. Dla inwestorów ratingi mają ogromne znaczenie, gdyż zwiększają możliwości inwestycyjne oraz ułatwiają pomiar względnego ryzyka kredytowego. Dzięki temu zmniejszają się koszty, zarówno ponoszone przez kredytobiorców, jak i kredytodawców. Emitenci polegają na ratingach jako niezależnej we­ry­fi­ka­cji własnej zdolności kredytowej i ocenie wartości emitowanych ob­li­ga­cji. W większości przypadków, kiedy emisja obligacji jest duża, konieczna jest ocena agencji ratingowej. Żaden kredytobiorca nie ma obowiązku zwracać się do agencji o ocenę swojej wiarygodności, jednak dyktat rynku okazał się tutaj niesłychanie mocny.

W dzisiejszym świecie praktycznie nie da się dokonać jakiejkolwiek większej emisji obligacji bez przedstawienia oszacowanego dla niej ra­tin­gu. Wielu inwestorów instytucjonalnych oczekuje nawet kilku różnych ocen agen­cji ratingowych dla danej emisji obligacji. Jeszcze w latach osiemdziesiątych o rating występowały tylko nieliczne rządy, dziś robią to prak­tycz­nie wszystkie, czasem nawet wy­ku­pu­jąc dwie lub trzy równoległe oceny. Obligacje, które nie otrzymały takiej oceny, automatycznie uważane są za bardzo ry­zy­kow­ne, a wobec tego albo nie daje się ich w ogóle sprzedać, albo trzeba je zbywać z wysokim oprocentowaniem.

Oceny agencji ratingowych są także wykorzystywane przez instytucje rzą­do­we do celów regulacyjnych. Banki inwestycyjne i maklerzy w USA mogą korzystać z ratingów agencji, które uzyskały status prawomocnych amerykańskich agen­cji ratingowych (tzw. nationally recognized statistical rating organizations, czyli NRSROs). Podobnie regulatorzy rynku ubezpieczeniowego ko­rzys­tają z ratingów, aby ustalić wielkość i wartość rezerw posiadanych przez firmy ubezpieczeniowe. W Europie, w ramach Nowej Umowy Ka­pi­ta­ło­wej Bazylea II, za zgodą Bazylejskiego Komitetu ds. Nadzoru Bankowego regulator bankowy może umożliwić bankom korzystanie z ratingów kre­dy­to­wych agencji ratingowych, których oceny charakteryzują się: obiek­ty­wiz­mem, niezależnością i przejrzystością. Banki europejskie, włączając Eu­ro­pejski Bank Centralny, zobowiązane zostały do wykorzystywania w oce­nach wypłacalności instytucji finansowych standardowych ocen ryzyka kre­dytowego dwóch amerykańskich agencji ratingowych: Moody’s oraz Stan­dard & Poor’s.

Mamy inne agencje ratingowe, które w pocie czoła pracują na swoją wiarygodność. Przykładem jest tutaj Dagong, agencja chińska, której bieżący rating dla Rosji to A (inwestycyjny), podczas gdy przyznany przez Standard & Poor’s to BB+ (spekulacyjny) …

Czy zatem można się bez nich obejść? Odpowiedź brzmi: NIE. Podmioty oceniające zdolność kredytową są niezbędne w zglobalizowanej gospodarce. Można mieć pretensje tylko do tego, że wielka trójka zajmuje prawie 95% rynku tego typu usług. Ale równie dobrze można mieć pretensje do tego, że dolar amerykański jest wciąż światową walutą rozliczeniową, że armia USA jest najpotężniejsza na świecie, że giełda w Nowym Jorku jest centrum finansowym świata, a Oscary rozdają w Los Angeles.

Robert Dyrcz