Mokry był coś ten rok 2015…

Gdzie by nie spojrzeć wszystko pod wodą. Umoczeni inwestorzy, tonące giełdy, „tankujące” indeksy. W surowcach naliczyliśmy raptem tylko trzy pozycje kończące rok po suchej stronie: cukier biały (+6%), kakao oraz bawełna. WIG20 zakończył go na głębokości dobrze już peryskopowej, -19%. Królową  głębokości spadków została ropa która mimo wcześniejszej jatki w innych surowcach długo trzymała się wcale dobrze, w okolicach $100/bb.

Ropa znów traci po lepszych wieściach z Libii (SUROWIEC DNIA) | Dyskusja.biz

Kiedy jednak przerwała formację klina poziomego w dół surowiec tonął błyskawicznie, przy wysokim i rosnącym wolumenie. Kombinacja ta nie rokuje najlepiej na przyszłość. Nie tak dawno ropa spadła nawet poniżej $30/bb, poziomu najniższego od lat. Czyżbyśmy zamiast Peak Oil byli w drodze do jakiegoś Trough Oil? Gdy blokowana od lat sankcjami produkcja irańska uderzy dodatkowo w nasycone ropą rynki nowe nowe minima wykluczone nie są.

Nie to, oczywiście, aby to nam specjalnie przeszkadzało… 😉  Wizyta w stacji benzynowej raz dla odmiany nie mająca cech rabunku z bronią (dystrybutorem) w ręku też ma swój czar. Nie widać też wielu kompanii, może poza Exxonem i spółką, które byłyby wyraźnie zmartwione tanią ropą. Z jakichś powodów najbardziej zmartwione tanią ropą wydają się nie zużywające jej zbyt wiele MSM, przy czym im bliżej Brukseli tym bardziej.

Wiatry w oczy

En fin, jednym z dwóch wiatrów w oczy surowców w 2015 był niewątpliwie silny USD który pozostanie „jedyną grą w mieście” także przez większą  część 2016. Niewielu pewnie kiedykolwiek wierzyło w kupiony przez FED za wysoką cenę  QE miraż „ożywienia”. USA jednak, z ich ciągle jeszcze „walutą rezerwową świata”, jest po prostu praktyczną przystanią dla dużego kapitału szukającego dachu nad głową w niepewnym świecie. Możliwe że dalsze spadki na giełdach dolara dodatkowo wzmocnią. Dokąd się w końcu może podziać dolar ewakuujący się ze spadających dolarowych akcji…

Drugim wiatrem w oczy surowców był w 2015 spowalniający wzrost gospodarczy w Chinach i kłopoty tamtejszej gospodarki. Chiny i ich żywiołowy wzrost napędzały sektor surowców przez lata i wielu inwestorów do tego się przyzwyczaiło. Teraz się to kończy. Redukcja popytu w obecnym spowolnieniu, przechodzącym całkiem możliwie w recesję, prowadzi do mocno niższych cen surowców na całej linii. Niewiele też wskazuje na to aby rok bieżący miałby być w surowcach znacząco lepszy. Indeks CRB, mierzący ceny 19-tu głównych surowców, wygląda kiepsko.

Po swoim szczycie w 2008 i krachu stulecia który po nim nastąpił, ceny surowców doznały w ciągu kolejnych 3 lat umiarkowanej poprawy. Potem jednak ponowiły trend spadkowy a w ostatnim czasie znajdują się na poziomach gloomu i doomu sprzed 40 lat z okładem. Przekroczenie tej spinającej dekady ostatniej linii wsparcia postawiłoby surowce w sytuacji w jakiej nie były za życia większości inwestorów, być może nawet od Wielkiej Depresji.

Sens tego że dzieje się coś historycznego, być może nadchodząca globalna recesja która byłaby istotnie primerem od lat 30-tych XX ubiegłego wieku, wzmacnia fakt że oprócz leżących na łopatkach surowców zupełnie leżą przewozy morskie. Zarówno Baltic Dry (przewozy masowe) jak i SCFI (kontenery) szorują historyczne dna. Świat więc mniej wydobywa i mniej przewozi bo potrzeba mniej. A potrzeba mniej nie dlatego że Chińczycy zapomnieli jak z tego produkować gadżety tylko dlatego że produkują ich mniej bo po drugiej stronie wody siadł na nie popyt. Mniej gadżetów, mniej kontenerów. Czyżby ludziki po drugiej stronie wody wymaksowały w końcu swoje karty kredytowe i nikt im więcej nie chce pożyczyć na więcej zakupów?

cynik9