7 urodziny Catalyst, ale co dalej?

30 września 2009 roku ruszył Catalyst. W pierwszym dniu obrotów inwestorzy mieli do wyboru mieszankę papierów notowanych do tej pory na GPW oraz kilku nowych emitentów. Obroty wyniosły 66 tys. zł. Czy po tych 7 latach można dzisiaj otwierać szampana?

FOT. Marek Wiśniewski

FOT. Marek Wiśniewski

Rozpoczynając urodziny Catalyst ukłony należą się jego rodzicom. Dwa lata po otwarciu NewConnect ówczesny zarząd GPW z Ludwikiem Sobolewskim podjął decyzję o uruchomieniu rynku obligacji. Wtedy to nie było takie oczywiste. Faktem było, że nasz rynek obligacji był w lesie. Te instrumenty nie były w dużej skali wykorzystywane przez przedsiębiorstwa, a przeciętny obywatel na hasło obligacje widział sympatycznego dziadka z reklamy obligacji detalicznych Skarbu Państwa. W regionie obligacje były popularne, ale nie u nas. Dlaczego? U nas szalało OFE w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Pozyskiwanie kapitału odbywało się poprzez emisje akcji, a nie obligacji. Z perspektywy zarządów spółek było to świetne, ponieważ takiego kapitału nie trzeba było oddawać. Jak się później okazało wielu emitentów obligacji żyło w błogiej nieświadomości i „zapominało”, że obligacje trzeba będzie wykupić.

Jak to bywa na rodzinnej imprezie ciotki i wujkowie muszą powspominać pierwsze lata naszego dzisiejszego jubilata. Otóż pierwsze lata były dobre dla inwestorów. Catalystem mało kto się interesował, wielu nie wiedziało jak rozlicza się zakupy obligacji, nie wiedziało o podwójnym opodatkowaniu, przez co było dużo okazji rynkowych. Do tego obligacje to taki instrument, który jest swego rodzaju bombą z opóźnionym zapłonem. Na starcie emisji wszystko było super. Musiało dopiero minąć przynajmniej dwa lata, aż zaczęły się pierwsze wykupy obligacji. Coś co było tylko ryzykiem teoretycznym nagle stawało się rzeczywistością. Otóż okazało się ku zaskoczeniu wielu inwestorów, że to nie lokaty bankowe, a instrumenty, gdzie można zarobić 8 procent, ale jednocześnie stracić wszystko. Wystarczy wspomnieć Anti, czy mój ulubiony przykład z tamtego okresu – Budostal, który ogłaszał upadłość wieczorem w sylwestra. Później u naszego jubilata mieliśmy cały serial pod tytułem rolowanie obligacji Ganta. Od tego momentu sentyment na pewno się popsuł, bo inwestorzy zobaczyli, że to nie zabawa.

Przy urodzinowym stole warto popatrzeć na zdjęcia z okresu jak nasz jubilat miał 3 – 4 lata. To wtedy emitenci zobaczyli, że inwestorzy chcą chleba i obligacji. Co ciekawe znaleziono lukę w przepisach, bowiem nie do końca było wiadomo co oznacza oferta przeznaczona dla maksymalnie 99 inwestorów. Jak to u nas na rynku bywa, wielu zaczęło naginać przepisy. Okazało się, że najłatwiej zrobić prywatną emisje, którą szeroko się reklamuje. Było to szybkie i stosunkowo tanie. Jak grzyby po deszczu powstały serwisy internetowe, które specjalizowały się w reklamach tylko tego tych ofert. Dla jednych stety dla innych niestety dyrektor przedszkola do którego uczęszczał nasz jubilat postanowił proceder ukrócić. Zapamiętajmy więc 2013 rok i zmianę ustawy o ofercie publicznej. To wtedy doprecyzowano co oznacza informowanie inwestorów w ofertach prywatnych oraz zwiększono liczbę takich inwestorów do 149, jednocześnie wprowadzając opcję publicznej oferty na podstawie memorandum. Prowadziłem wiele emisji tego typu i jako ciekawostkę podam, że w tym wypadku nie zatwierdza się memorandum czy innego dokumentu, a banery i mailingi, które opiniuje KNF.

Urodziny nie byłyby prawdziwymi urodzinami, gdyby rodzina lekko nie ponarzekała na jubilata. Wspominałem już o przykładach upadłości. Niestety można byłoby je mnożyć. Oczywiście ktoś powie, że na każdym rynku zdarzają się upadłości, ale na zwykłe złodziejstwo nie można reagować obojętnie. Normalnym nie jest zakładanie spółki AkukuKNF i cała afera medialna z tym związana. Upadł SK Bank co pokazało, że obligacje banków wcale nie są pozbawione ryzyka. Wielu inwestorów zostało po prostu oszukanych. Dodatkowo nawet jeżeli upadłość była materializacją ryzyka biznesowego, to niewydolne prawo upadłościowe sprawia, że odzyskanie kapitału jest praktycznie niemożliwe. To jest bez wątpienia największa bolączka Catalyst – afery związane z upadłościami.

Drugim problemem naszego jubilata jest płynność. Niestety jest wiele obligacji, których płynność jest symboliczna. Wystarczy wspomnieć o obligacjach GPW, o których kiedyś pisałem na dyskuzja.biz. Jak kiedyś poinformował mnie jeden z pracowników GPW, po tym artykule musieli zatrudnić drogiego animatora 🙂 Brak płynności wynika trochę ze struktury naszego rynku. W wielu wypadkach obligacje wprowadzane są po emisjach kierowanych do instytucji. Te z kolei nie chcą, a może właściwiej będzie, nie mogą sprzedawać obligacji bo mają duże ich pakiety. W tego typu przypadkach trudno o płynność. Dodatkowo większość obligacji na naszym rynku to obligacje o oprocentowaniu zmiennym. Zatem odpadają wszelkie transakcje zabezpieczające stopy procentowe bo mamy naturalny hedging.

Koniec narzekania bo to w końcu urodziny! Na pewno sukcesem Catalyst jest to, że przedsiębiorstwa zaczęły chętniej korzystać z obligacji i traktować je jako ciekawe i nowe źródło kapitału. Udało się zainteresować największe firmy, które dzięki publicznym emisjom zaczęły dywersyfikować źródła swojego kapitału. Postawię odważną tezę, że bez popularyzacji obligacji dzięki rynkowi Catalyst nie rozwinęły by się tak bardzo rodzime firmy windykacyjne. Mam nadzieję, że któraś z nich dzisiaj prześle szampana na Książęcą.

Podczas świętowania urodzin zjedliśmy już pyszny rosół i pieczeń, czas zatem popatrzeć w przyszłość. Co dalej z naszym jubilatem? Jeżeli chodzi o rynek pierwotny to jestem spokojny. Ten rok pokazuje jak dużo firm chce prowadzić programy publicznych emisji obligacji. Zapowiada się rekord pod względem liczby emitentów. Może czas na wprowadzenie programu w stylu – „Obligacje obywatelskie”? Program wyznaczałby standardy emisji publicznych oraz późniejsze zachowanie emitentów np. odpowiedni animator. Tak wiem jak skończył się „Akcjonariat obywatelski”, ale tutaj nie chodziłoby jedynie o promowanie spółek Skarbu Państwa, a o promowanie standardów.

Jeżeli chodzi o rynek wtórny to niestety tutaj nie jestem już dużym optymistą. Od 7 lat mimo ciągłych apeli nikt nie chce zmienić przepisów tak, aby wyeliminować podwójne opodatkowanie w pierwszym okresie odsetkowym. Można to wyeliminować kupując obligacje poprzez IKE, ale znowu pojawiły się obawy, czy ktoś kiedyś nie powie, że środki na IKE są środkami Skarbu Państwa… Ratunkiem dla rynku wtórnego obligacji mogłyby być ulgi podatkowe, które zachęciłyby inwestorów do lokowania środków w ten sposób. To samo dotyczy rynku akcji.

Podsumowując nasze urodziny i przechodząc do toastu myślę, że rynek obligacji Catalyst ma przed sobą duże perspektywy rozwoju. Będzie on zyskiwał na popularności zarówno emitentów, jak i inwestorów. Tego właśnie mu życzę. 100 lat!

 

Kamil Gemra